Wydział Symbolologii

Strona główna
ZOO Akademii

Pomnik Marcina Lutra

Dla przyjeżdżających do Gdańska i zwiedzających wnętrze jego największej świątyni Polaków sporym szokiem był widok wielkiej, ustawionej w południowym transepcie statui Marcina Lutra. Wychowanym w katolicyzmie Polakom nazwisko niemieckiego reformatora kojarzyło się nieomal jako synonim antychrysta, dlatego pomnik kogoś takiego w kościele musiał szokować. Zapominano przy tym, że już od 1529 r. odprawiano w kościele Mariackim nabożeństwa protestanckie obok katolickich, a w 1572 r. świątynia ta przeszła ostatecznie (tzn. do 1945 roku) w ręce ewangelików. Tak to np. wyglądało we wspomnieniach Jadwigi Jackowskiej, która jako dziecko spędzała z rodzicami wakacje nad Bałtykiem (tekst opublikowany w rubryce "Listy" w "30 Dniach" nr 42 z lipca/sierpnia 2002 r.): Kościół Mariacki był najważniejszym punktem programu. Weszliśmy głównym wejściem i od razu ujrzeliśmy wielki posąg Lutra otoczony balustradą. W kościele! A wnętrze naprawdę ogromne. Oburzenie autorki powyższych słów byłoby pewnie jeszcze większe, gdyby jej wyjaśnić, że postać wyobrażona na pomniku rozdziera właśnie bullę papieską, co jest symbolem ostatecznego zerwania z Rzymem i katolicyzmem.
luter.jpg
Miejsce, w którym ustawiono pomnik, było rzeczywiście eksponowane - należy pamiętać, że główne wejście dla zwiedzających stanowiła wówczas Brama Groblowa, a nie jak dziś Brama pod Wieżą, a zatem figura reformatora rzeczywiście widoczna była zaraz po wejściu do świątyni. Być może nie było przypadkiem, że posąg ustawiono w pobliżu kaplicy noszącej imię św. Marcina.
W wydanej kilkanaście lat temu pracy "Dzieła sztuki sakralnej Bazyliki Mariackiej w Gdańsku" autorstwa ks. infułata Stanisława Bogdanowicza próżno szukać choćby najmniejszej wzmianki o pomniku Marcina Lutra, i w sumie trudno się temu dziwić. Jednak również w pracach wydawanych przed 1945 r. nie rozpisywano się o nim zbyt wiele. Udało mi się jedynie ustalić, że posąg ten powstał z okazji 400. rocznicy urodzin reformatora. Odsłonięcie pomnika nastąpiło, jak podał w książce "Die Evangelische Oberpfarrkirche zu St. Marien in Danzig" z 1899 r. gdański pastor i archidiakon Arthur Brausewetter, 10 listopada 1883 roku w obecności wszystkich szkół ewangelickich Gdańska. Co ciekawe, o wydarzeniu tym milczy autor "Kroniki gdańskiej" Mirosław Gliński. W tej ostatniej pracy czytamy jednak pod datą 1883: 9 listopada: W 400-lecie urodzin Marcina Lutra odbył się w kościele Mariackim uroczysty koncert z udziałem 330 wykonawców. Nie jestem w stanie ustalić, czy chodzi tu o to samo wydarzenie, tylko jeden z autorów podaje błędną datę dzienną, czy też obchody jubileuszowe rozłożono na dwa, a może nawet więcej dni.
luter2.jpg
Jak podaje Brausewetter, autorem posągu był rzeźbiarz Rudolf Siemering (1835 Königsberg - 1905 Berlin), od 1858 związany z Akademią Berlińską. Specjalizował się on w tworzeniu pomników postaci historycznych - np. dla Malborka wykonał w 1877 r. pomnik króla Fryderyka Wlk. (sam pomnik nie zachował się, ale na zamku malborskim stoją do dziś, pochodzące z tego pomnika, cztery posągi wielkich mistrzów zakonu krzyżackiego wykonane przez Siemeringa), a dla Gdańska popiersie nadburmistrza Leopolda Wintera. Co ciekawe, w 1883 roku powstał jeszcze jeden, zachowany do dziś, pomnik Marcina Lutra. Stoi on w rodzinnym mieście reformatora - Eisleben. Gdański pomnik, o ile można sądzić na podstawie zachowanych fotografii, był identyczny jak ten w Eisleben. Wydaje się zatem, że Siemering mógł wykonać według tej samej formy dwie identyczne kopie rzeźby. Być może głównym zamówieniem było to dla Eisleben, ale gdańska gmina luterańska, wiedząc o pomniku przygotowywanym przez cenionego wówczas artystę, zawczasu zamówiła kopię dla głównej świątyni ewangelickiej w swoim mieście.
Wspomniałem już, że autorzy piszący o wnętrzu kościoła Mariackiego zbywali na ogół dzieło Siemeringa pojedynczym zdaniem lub w ogóle je pomijali. Może to oznaczać, że nie cieszyło się ono szczególnym uznaniem. Pośrednio świadczy też o tym fragment "Wspomnień gdańskiego bówki" Brunona Zwarry: Niedaleko ołtarza stał kamienny posąg Marcina Lutra z uszkodzonym nosem. Dowiedziałem się potem od kolegi Nikodema Szymańskiego, że zrobili to chłopcy, których najął kościelny do odkurzania ławek. Chłopcy ci założyli się pewnego dnia o to, który z nich trafi z procy w głowę tego posągu. Jeden z nich niechcący odbił nos z tego monumentu, więc przestraszeni chłopcy hurmem z kościoła uciekli, rezygnując nawet z zarobionych kilkudziesięciu fenigów. Kościelnego to chyba bardzo zdziwiło, lecz nie wiadomo, czy doszedł przyczyny tej nagłej ucieczki zawsze łasych na pieniądze chłopaków.
Gdy w końcowym okresie wojny zabezpieczano dzieła sztuki z kościoła Mariackiego i wywożono je poza Gdańsk, pomnik Lutra pozostał na swoim miejscu i wiosną 1945 r. padł ofiarą bomb i płomieni, a następnie zwykłego wandalizmu. Jerzy Samp wspomina, że przed usunięciem rozbitego monumentu jakiś dowcipniś "przyozdobił" jego głowę niemieckim hełmem, a na papieskiej bulli pojawił się napis "Mein Kampf". Resztki dzieła Siemeringa usunięto zapewne z wnętrza świątyni w czasie odgruzowywania w 1946 r. I tak zniknął kolejny fragment dawnego Gdańska.


Opracował: prof. wirt. Pumeks

Ilustracje: www.bildindex.de.

© Marcin Stąporek 10 grudnia 2004

© by Akademia Rzygaczy Members