M U Z E U M
Akademii Rzygaczy


Strona główna
ZOO Akademii

Zuchthaus

Curicke.jpg
Przez blisko dwa stulecia, w krajobrazie gdańskim funkcjonował obiekt noszący nazwę Zuchthaus, nie najlepiej notowany w niższych warstwach społeczeństwa, uznawany jednak za „wielce pożyteczny” przez mieszczańskie elity. Określenie Zuchthaus bywa różnie tłumaczone w literaturze polskojęzycznej. Proponuje się tłumaczenie „Dom Poprawy”, lub „Dom Przymusu”. Z tych propozycji bliższa oryginału jest pierwsza, istotnie bowiem „poprawa” części mieszkańców Gdańska była głównym motywem jego utworzenia. Gdyby pokusić się o tłumaczenie literalne, Zuchthaus trzeba by nazwać po polsku „Domem Wychowania”, lub „Domem Wychowawczym”. By uniknąć językowych zawiłości, pozostańmy przy nazwie oryginalnej, poddając ją przewrotnie polskiej deklinacji.
Historia Zuchthausu zaczyna się w roku 1629, kiedy to zarządcy Pockenhaus (Domu Ospy) zwrócili się do Rady z opinią, że wielce korzystnym byłoby dla „zawrócenia ubogiej i niewychowanej młodzieży z drogi grzesznego życia oraz oczyszczenia ulic z luźnych nicponi” utworzenie w Domu Ospy warsztatów, gdzie przędło by się wełnę, tkało sukno i produkowało inne sprzęty, a tym samym zarabiało na chleb dla pensjonariuszy zarówno tam zatrudnionych jak i nie mogących pracować. Sprawę zbadali rajcy Johann Czirenberg i Tiedemann Giese, którzy uznali inicjatywę za bardzo pożyteczną. Rada zgodziła się bez zastrzeżeń. Warsztaty zostały urządzone i przez około roku funkcjonowały w Domu Ospy. Z powodu wzrostu ilości chorych i konieczności przygotowania dla nich pomieszczeń, zdecydowano się jednak na likwidację warsztatów. Roczne doświadczenia musiały jednak okazać się obiecujące, skoro projektu nie zarzucono, bowiem w roku 1630 przeznaczono pustą parcelę między fosą dawnego zamku krzyżackiego, a tartakiem na Osieku pod budowę nowego ośrodka wychowawczego. Nowy Zuchthaus otrzymał od Rady kwotę 6000 florenów, która następnie została podzielona w równych częściach pomiędzy nową inwestycję, a potrzeby Domu Ospy. Dochody Zuchthausu stanowić miała część kar sądowych. Określono także, że każdy rybak przybywający na targ musi część swoich ryb przekazać Zuchthausowi. Godłem zakładu stał się koń przy żłobie - taki właśnie wizerunek umieszczono na szczycie głównego budynku kompleksu. Przesłanie owego "logo" było dość jasne - koń, który ciężko pracuje, dostaje jeść...
kon.jpg
Koń przy żłobie na szczycie Zuchthausu

Zgodnie z założeniami, do Zuchthausu trafiali ludzie, którzy nie byli jeszcze przestępcami, ale względem których istniało silne podejrzenie, że mogą na drogę przestępstwa wkroczyć. Do tej kategorii zaliczano wszelkiego rodzaju miejski element „próżniacki”, a więc żebraków i „nicponi”, z zastrzeżeniem ich młodego wieku, jako przesłanki „poprawy”, którą dzisiaj nazywamy „resocjalizacją”. Nie było to zatem więzienie, a raczej ośrodek wychowawczy, w którym pensjonariusze w warunkach ograniczonej wolności zajmowali się pracą i nauką rzemiosł. Poddani byli ścisłej dyscyplinie i licznym, stosownym do ówczesnych kanonów wychowania, zabiegom pedagogicznym. Za pracę otrzymywali wynagordzenie. Wartym wzmianki jest fakt, że urzeczywistnienie w postaci Zuchthausu w Gdańsku programu prewencji wyprzedzającej konieczność reakcji karnej zaliczyć trzeba do jednego z pierwszych eksperymentów tego typu na świecie.
Sam król, dowiedziawszy się o idei i jej skutecznej realizacji postanowił wyposażyć Zuchthaus w nadzwyczajne przywileje. W 1636 r. otrzymał Zuchthaus szereg uprawnień z zakresu prawa spadkowego, zwolnienia od części ciężarów fiskalnych, a pensjonariusze, zgodnie z królewskim przywilejem, mieli mieć ułatwiony start w nowe, uczciwe życie, co zapewniać miał im nakaz uznawania przez cechy zawodowego wykształcenia uzyskanego w Zuchthausie, a nawet, w wypadku gdy pensjonariusz Zuchthausu pochodził z tzw. nieprawego łoża, po odbyciu okresu „poprawy”, uznawany był za urodzonego z legalnego związku. Stawianie przeszkód na drodze pensjonariuszy wkraczających ponownie w życie w społeczeństwie zagrożone było niebagatelną karą pieniężną (200 dukatów), a nawet więzieniem.
1809.jpg
Zuchthaus na planie z 1809 r. - widac rozkład obiektów kompleksu.

Do Zuchthausu trafiało się na podstawie wyroku Ławy na określony czas. Podstawą do osadzenia mogłobyć próżniactwo, żebranina, nieposłuszeństwo rodzicom, albo złośliwe i samowolne postępowanie. Można było również znaleźć się tam na wniosek własnych rodziców, którzy mogli w dowolnym czasie odwołać swą decyzję i uwolnić w ten sposób potomka. W takim przypadku pobyt pensjonariusza w Zuchthausie finansowany był przez rodziców.
W roku 1639 powstał regulamin Zuchthausu, szczegółowo określający zasady postępowania pensjonariuszy i ich opiekunów. Ci pierwsi wyposażeni zostali w jednakowe, szare stroje, a ich życie podlegało szeregowi obowiązków i rygorów. Podstawowymi obowiązkami były oczywiście praca i nauka, ale zaraz w następnej kolejności stał obowiązek odbywania praktyk religijnych. Dziennie przysługiwały osadzonym trzy posiłki. Mięso pojawiało się w menu raz w tygodniu. Krnąbrność karano na jeden z trzech sposobów w zależności od skali wykroczenia przeciwko zasadom. Najlżejszą karą było pozbawienie posiłku, cieższą unieruchomienie przy pomocy żelaznej obręczy przymocowanej do ściany (tzw. kuny). Odmowa pracy, nauki czy modlitwy karana była w sposób niezwykle wymyślny. Delikwent umieszczany był bowiem w celi (niektórzy autorzy piszą o studni), wyposażonej w otwór doprowadzający z rzeki wodę, której od momentu otwarcia śluzy stale i systematycznie przybywało. Drugim elementem sprytnego urządzenia dyscyplinującego była umieszczona w celi pompa. I tak krnąbrny pensjonariusz umieszczony w celi nie był wcale przymuszany do czegokolwiek. Z własnej woli spędzał okres odosobnienia na ciągłym pompowaniu wody. Rzecz jasna, gdyby tego nie robił, utonąłby. Tak karano złamanie dyscypliny. Winnego cięższych przestępstw przekazywano Ławie, gdzie pensjonariusz odpowiadał jak każdy inny przestępca. Niedziele i święta nie były wcale dniami wolnymi od obowiązków. Mieszkańcy Zuchthausu byli bowiem zobowiązani do trzykrotnego uczestnictwa w nabożeństwach i śpiewania w ich trakcie, wysłuchania kazań, nauki katechizmu i innych czynności mających zwiększyć ich prawość i pobożność. Kościół przeznaczony dla pensjonariuszy i personelu zlokalizowano w obrębie zabudowań Zuchthausu. Jak wspomniano wyżej, zwolnienie z Zuchthausu dawało pewne rokowania na wejście w skład normalnego społeczeństwa, a nawet łączyło się z pewnymi przywilejami. Jeśli jednak któryś z wychowanków wracał na złą drogę, groził mu powrót do „Domu Poprawy” na okres od 10 do 15 lat.
1893.jpg
Parcela Zuchthausu na planie z 1893 r. widać nowy Garnison-Lazarett No. 2 i starą nazwę placu

Ilość jednocześnie osadzonych oceniać trzeba na kilkudziesięciu (w 1808 r. było ich 70).
Nad sprawnym funkcjonowaniem całości czuwał zarządca, podlegający specjalnie wyznaczonemu członkowi Rady, czasem dwóm, a od XVIII w. komisji Rady. Zarządcy podlegali nauczyciele religii i śpiewu, trzej mistrzowie rzemiosł (sukiennik, przędzalnik i postrzygacz). Personel Zuchthausu uzupełniali intendent, pisarz, będący jednocześnie odpowiedzialny za księgowość, kucharz i dwóch dozorców.
W 1643 r. parcelę Zuchthausu otoczono wysokim, ceglanym murem. W 1707 r. warsztaty zostały rozbudowane, powstała także wytwórnia tkanin. W 1731 r. fasady całego kompleksu zostały wyremontowane i pomalowane na czerwono.

Od Zuchthausu, jego celów, charakteru osadzonych i zakresu dyscypliny w nim panującej, odróżnić należy tzw. Raspelhaus, który wprawdzie zlokalizowano w 1691 r. na terenie tej samej posesji, lecz był on, w przeciwieństwie do Zuchthausu, ewidentnym i do tego ciężkim więzieniem. Trafiali doń przestępcy, unikając w ten sposób tradycyjnych form eliminacji ze społeczeństwa, jednakże w ich przypadku nie chodziło o nawrócenie ich na dobrą drogę. Pobyt w Raspelhaus był samoistną karą. Więźniów zatrudniano tam w ciężkich warunkach do przerabiania na wióry pni sprowadzanego z Brazylii, niezwykle twardego drewna kampeszowego, z których to wiórów pozyskiwano czerwony barwnik. Przeróbka drewna odbywała się ręcznie, przy zastosowaniu pilników (Raspel – raszpla – pilnik). Praca była to ciężka i niewdzięczna. Tym niewdzięczniejsza, że istniała możliwość spędzenia w Raspelhaus reszty życia, w przypadku orzeczenia dożywocia, a nawet jeśli udało się więźniowi odbyć okres kary, czekało go, po uwolnieniu, wygnanie z Miasta. Więźniowie zamieszkiwali niewielkie cele, składające się z dwóch izb, z których jedna była warsztatem, gdzie całymi dniami skrobali pnie pilnikami, druga zaś, pozbawiona okien, służyła za miejsce nocnego wypoczynku, w przypadku niektórych skazanych odbywanego w kajdanach lub w kunie. Od 1705 r. Raspelhaus gościł również więźniarki.
Kompleks Zuchthausu służył idei resocjalizacji do czasu aneksji Gdańska przez Prusy. Od 1822 r. przestępcy kierowani byli do zakładu karnego w Grudziądzu. Do 1827 r. budynki wykorzystywane były jako ośrodek pomocy ubogim. W 1827 r. parcela została sprzedana pruskiemu państwu, a obiekty służyły do roku 1839 jako szpital wojskowy. W 1839 r., zostały rozebrane, w celu przygotowania miejsca pod szpital wojskowy z prawdziwego zdarzenia. Obiekt ten nazywany był Królewskim Szpitalem Garnizonowym Nr 2(Königliches Garnison-Lazarett № 2). Wolną od zabudowy szpitalnej część parceli przekształcono w roku 1893 r w ogród. Budynek szpitala przekazany został w roku 1926 polskim władzom pocztowym, by stać się słynną Pocztą Polską w Wolnym Mieście, która zapisała się w historii obroną 1 września 1939 r. Ale to już inna historia. Plac pomiędzy parcelą Zuchthausu, a Sierocińcem nosił nazwę Zuchthausplatz do roku 1894, kiedy to uczczono gdańskiego księcia astronomów, nadając placowi nazwę Heveliusplatz. Po 1945 nazwany został Placem Obrońców Poczty Polskiej.
Jedynym reliktem kompleksu więzienno-poprawczego zachowanym do dzisiaj jest fragment ceglanego muru wzniesionego wokół parceli w 1641 r. Mur ten oglądać można od strony ul. Sukienniczej. Przyszło mu odegrać dość ponurą rolę w roku 1939 - pod nim właśnie ustawiono polskich pocztowców z uniesionymi rękami w chwilę po kapitulacji Poczty.
Polscy_pocztowcy.jpg mur.jpg
Polscy pocztowcy pod murem Zuchthausu 1 września 1939 r.

Mur Zuchthausu dzisiaj - widok od strony ul. Sukienniczej

Cenna i nowatorska idea resocjalizacji przez pracę i naukę, która znalazła w Gdańsku urzeczywistnienie w postaci Zuchthausu i jego programu wychowawczego, rozmyła się gdzieś w pruskiej machinie penitencjarnej. Gdański Zuchthaus zniknął z Miasta razem ze swoim rygorem, raszplami i wodną celą. Nie byłoby zapewne trudno znaleźć dzisiaj licznych entuzjastów uruchomienia podobnego zakładu dla trudnej młodzieży, której przez ostatnie 400 lat jakby nie ubyło.


Opracował: prof. wirt. Grün

Ilustracje:
1) i 2) R.Curicke, Der Stadt Danzig historische Beschreibung, Amsterdam und Danzig 1687
3) fragment planu Miasta z 1809 r.
4) fragment planu z Danzig und seine Bauten, Danzig 1908
5) pl.wikipedia.org
6) foto: Hochstriess



2 grudnia 2008
© 2008 Aleksander Masłowski
© by Akademia Rzygaczy Members