Wydział Sopotologii


Strona główna
ZOO Akademii
mariannchen00.jpg

Marianne Selonke

(1781-1865)

Marianne Selonke, zwana Mariannchen, urodziła się w 1781 roku w Sopocie. Nic nam nie wiadomo o jej rodzinie, dzieciństwie i młodości. Niewiele też wiemy o późniejszym życiu osobistym Marianne. Znany jest jedynie fakt, że lubiła wzmacniać się mocniejszymi trunkami i tabaką. A zważywszy na pracę jaką wykonywała, sił potrzebowała wiele. Mariannchen była bowiem posłańcem przemierzającym trasę Sopot – Gdańsk. Dziwić może zapotrzebowanie na takiego kuriera-kobietę w dobie powozów i sprawnej poczty. Należy jednak zwrócić uwagę na fakt, że Sopot w tamtym czasie nie był jeszcze cenionym kurortem, a jedynie wsią, a ściślej – zespołem wsi, i chociaż były w nim sklepy, kuracjusze zaopatrywali się w część artykułów w Gdańsku. Jedyne podówczas połączenie z Gdańskiem w postaci mającej bazę pod Bramą Wyżynną konnego pojazdu, zwanego żurnalierą Journaliere. Warto dodać, że woźnice tego pojazdu zwani byli żurnalistami (Journalisten), która to nazwa z czasem związała się z całkiem innym zawodem. Żurnaliera nie cieszyła się jednak zbytnią popularnością, ponieważ z powodu braku porządnej drogi było połączenie niezwykle niekomfortowe, a pasażerowie nie raz uskarżali się na stłuczenia nabyte w trakcie podróży. Podróż z Gdańska do Sopotu potrafiła trwać nawet kilka godzin. Nic więc dziwnego, że ludzie, którzy przybyli do Sopotu, aby odpocząć i nabrać zdrowotności, kiedy potrzebowali jakiegoś drobnego zakupu w Mieście, lub innej usługi, dla załatwienia której konieczną była obecność w Gdańsku, zdani byli na Mariannę, czyli jednoosobową firmę, żartobliwie nazywaną Sopocka Poczta Ekspresowa (Zoppoter Schnellpost). I tak od 1823 r. Marianna w letnich miesiącach codziennie pieszo przemierzała trasę z Sopotu do Gdańska i z powrotem. Zbierała zlecenia zakupów i wyruszła w drogę.
mariannchen02.jpg
Fragment pocztówki ukazujący Mariannchen w pełnej krasie i kolorach. Na obrzeżu portretu trzy scenki z zawodowego życia Marianny: u góry Mariannchen odpoczywa, po prawej - przemierza swoją codzienną trasę, po lewej - wzmacian nadwątlone siły.

By przenieść jak najwięcej towaru, nosiła na plecach wielki kosz. W koszu tym dźwigała gazety, cygara, kwiaty, rękawiczki, lekarstwa, wstążki, bieliznę czy tytoń, po to, by sopoccy kuracjusze i letnicy mogli uczynić swoje życie bardziej komfortowym. Musiała być niezawodnym posłańcem, gdyż klienci zaczęli przekazywać przez nią pozdrowienia i gratulacje, powierzać jej inną pocztę, a nawet zlecali jej odbiór pieniędzy w bankach. Z czasem Marianne zyskała lokalną sławę, gdy w roku 1840 została sportretowana, a czas jakiś potem jej podobizna ukazała się drukiem jako pocztówka. Ktoś napisał o niej wierszyk, który brzmiał tak:
Kann ich nur kleine Schritte machen,
Marschier ich dennoch tüchtig viel.
Mag gleich so mancher meiner lachen,
Erreiche ich doch stets mein Ziel.
Versagen mir auch mal die Füße,
Nehm ich 'nen Schluck, doch nicht zu groß,
Aus meiner Dose eine Prise.
Und dann Mariannchen, frisch drauf los!
Choć małe kroki tylko robić mogę,
Pilnie przemierzam swą codzienną drogę.
Niech goni za mną śmiech wielu,
Ja i tak zawsze dotrę do celu.
Czasem gdy stopy już nie mają siły,
Z mej puszki biorę niuch tabaki miłej,
Nieduży łyczek również wypić muszę.
Marianko, naprzód z animuszem!
mariannchen01.jpg
Kolejna sopocka pocztówka z Marianchen.

Bez względu na warunki atmosferyczne przepracowała, w co trudno uwierzyć, 42 lata, aż do 84 roku życia. Pracowała by może jeszcze dłużej, jednak 7 lipca 1865 roku, idąc z towarem – a być może również z odebranymi dla któregoś z kuracjuszy pieniędzmi, na leśnej drodze w okolicy Strzyży, spotkała swe przeznaczenie w postaci bandytów, z których ręki zginęła.
A Sopot rozwijał się szybko i bujnie, pięć lat po śmierci Marianny powstała linia kolejowa, którą wygodnie można było pokonać dystans pomiędzy kurortem a Miastem. Poczta docierać zaczęła szybko i sprawnie, ale mimo to długo jeszcze opowiadano sobie o starszej pani z wielkim koszem na plecach, która była pierwsza.

Opracowała: prof.wirt. Magrat
Tłumaczenie wierszyka prof.wirt. Mallea


Ilustracje:
1) Danziger Haukalender 1996
2) i 3) 400 lat gdańskiej ordynacji pocztowej, Gdańsk 2004

24 grudnia 2008

© by Akademia Rzygaczy Members