Wydział Archistologii



Strona główna
ZOO Akademii

Romańskie piwnice

W 2006 roku, podczas badań archeologicznych terenu miedzy Kościołem św. Mikołaja a Halą Targową odkryto doskonale zachowane pomieszczenie z XIII w., będące pozostałością romańskiego założenia klasztoru Dominikanów. Okolica Kościoła św. Mikołaja okazała się już wcześniej bardzo znaczącym miejscem pod względem archeologicznym, zmieniającym całkowicie w niektórych przypadkach podstawy, na których budowano hipotezy dotyczące początków Gdańska.
Piwnice, które odkrył zespół kierowany przez Macieja Szyszkę z Muzeum Archeologicznego w Gdańsku, to pomieszczenie o powierzchni 52 metrów kwadratowych, wysokie na mniej więcej 3 metry, zbudowane z romańskiej cegły, z zachowanymi w dużej części romańskimi sklepieniami i szeregiem innych elementów romańskiej architektury (bazy, filary, konsole, pendentywy). Drugiego zabytku tej klasy i w takim stanie zachowania nie ma w Gdańsku. Zgodnie z opinią specjalistów nie ma takiego również w Polsce. Krótko mówiąc – skarb. Skarb kultury, architektury i historii Gdańska, Europy, średniowiecza, zakonu Dominikanów... Takie znaleziska nie trafiają się codziennie. Takimi obiektami niewiele miejsc w okolicy może się pochwalić. A zatem skarb...
Co zrobić ze skarbem?
Wszystkim, którzy właśnie pomyśleli „zabezpieczyć, zrekonstruować, pokazywać, chwalić się, uczynić z niego atrakcję turystyczną...” muszę powiedzieć, że nie mają racji. Racji nie mają przynajmniej w świetle decyzji wielkopolskiego konserwatora zabytków, który kazał obiekt... zasypać.
Tu pojawia się 100 pytań. Dlaczego zasypać? Dlaczego wielkopolski? Co to znaczy zasypać? Jak można zasypać skarb, znaleziony przed chwilą?
Otóż można.
Wystarczy...
1) odsunąć od zajmowania się sprawą pomorskiego konserwatora zabytków, pod dość niejasnym pretekstem;
2) przekazać sprawę konserwatorowi wielkopolskiemu;
3) poczekać aż konserwator przyśle komisję która wyda opinię sporządzoną nie przez historyka sztuki, ani konserwatora, a jedynie przez specjalistę od konstrukcji;
4) przeczytać opinię owego specjalisty, który napisze, że obiekt nadaje się do odbudowy (odtworzenia sklepień), ale pod warunkiem rekonstrukcji całego skrzydła klasztoru (jakby jedno z drugim miało cokolwiek wspólnego), a taka rekonstrukcja (całości skrzydła) jest bardzo droga, więc piwnice należy zasypać;
5) zignorować opinie autorytetów historii sztuki i architektury (m.in. prof. Zygmunt Świechowski), mówiące o nadzwyczajnej wartości zabytku;
6) przygotować koncepcję zasypania piwnic piaskiem, splantowania i utwardzenia terenu (spychacze, walce, wibracyjne ubijanie gruntu), której romańskie, ponad siedemsetletnie mury nie wytrzymają z całą pewnością
7) z radością patrzeć na wznoszone na wierzchu obiekty handlowe i zapomnieć o całej sprawie.
RomanskiePiwnice01.jpg
Tak mogły wyglądać piwnice, kiedy było nowe - czyli jakieś 700 lat temu. Podobny stan możnaby im przywrócić, gdyby... gdyby nie planowano ich pogrzebać.

Czy tak ma wyglądać dbanie o dziedzictwo kulturowe poprzednich pokoleń?
Zgodnie z opiniami specjalistów od konstrukcji mury, a zwłaszcza otwarte częściowo sklepienia piwnic nie przeżyją ubijania piasku. A nawet jeśli by sam proces przeżyły, to zawalą się pod naciskiem gruntu, ponieważ, mimo ubicia wypełnienia, osiądzie ono z czasem, a nawet nieznaczna przerwa pomiędzy wypełnieniem, a fragmentami sklepień, spowoduje ich zniszczenie.
Nie jest prawdą, że przykrycie obiektu betonową płytą opartą na romańskim murze spowoduje jego zniszczenie. Konserwator wielkopolski, Aleksander Starzyński, twierdzi, że „po zrekonstruowaniu sklepienia piwnicy, trzeba by je wzmocnić od góry żelbetem, a to by zaszkodziło obiektowi. Ciężki żelbet rozpychałby je od góry”*. Taka wypowiedź napełnia bezgranicznym zdziwieniem. Oczywiście, że oparcie na sklepieniach betonowej płyty zniszczyłoby je. Ale komu przyjdzie do głowy (a widać przychodzi) taki pomysł? Betonowa płyta oparta mogłaby być wyłącznie na murach ponad sklepieniami i w żadnym razie nie groziłaby im zniszczeniem. Romańskie mury o grubości trzech cegieł bez trudu poradzą sobie z betonową konstrukcją stropu ponad sklepieniami.
RomanskiePiwnice02.jpg RomanskiePiwnice03.jpg RomanskiePiwnice04.jpg RomanskiePiwnice05.jpg RomanskiePiwnice06.jpg
Przyjrzyjmy się teraz planom forsowanym przez konserwatora wielkopolskiego i innych zainteresowanych szybkim pozbyciem się kłopotu. Konserwator mówi: „...zakładamy, że ta metoda wyrządzi najmniejsze szkody.”** Pięknie... Tylko czy takie założenie ma oparcie w wiedzy naukowej i technicznej? Na to pytanie odpowiada sam konserwator: „- W tej chwili najprostszym rozwiązaniem jest wrócić do punktu wyjścia, czyli zasypać piwnice. [podkr. G.]”** Czy konserwacja zabytków tej klasy powinna polegać na wybieraniu rozwiązań „najprostszych” (czytaj: „najmniej kłopotliwych, ukrywających na długie lata coś, z czym są tylko kłopoty”)? Czy takie jest zadanie konserwatora, któremu podatnicy płacą za chronienie zabytków? Ale wróćmy do projektu.
Do wnętrza piwnic ma zostać wsypany piasek. Będzie musiał być następnie „zagęszczony”, to jest poddany ubijaniu przy użyciu specjalnego sprzętu do utwardzania podłoża. W tym celu używa się przeważnie wibracyjnych maszyn ubijających. Nietrudno sobie wyobrazić co stanie się z ponad 700-letnią konstrukcją murów i sklepień, kiedy wszystko wokół będzie drżało pod stopami maszyn ubijających piasek. Cudem ocalałe przez wieki sklepienia na pewno tego nie wytrzymają.
RomanskiePiwnice07.jpg RomanskiePiwnice08.jpg RomanskiePiwnice09.jpg
A alternatywa?
Koszt odtworzenia sklepień (tu opieram się na opinii specjalistów) byłby porównywalny z kosztem zasypania piwnic. Po odtworzeniu sklepień i nakryciu ich betonowym stropem, obiekt rzeczywiście można by zasypać, na wierzchu zbudować wszystko, co potrzebne byłoby do handlu, a zabytek pod spodem stopniowo przygotować do ekspozycji.
Ale to wymaga wstrzymania decyzji o zasypaniu piwnic. Konserwator w wypowiedzi dla prasy stwierdza: „Myślę, że jest już za późno na odwołanie mojej decyzji.”*** To bardzo źle, że tak myśli. Ale... nawet jeśli koniecznie chce obstawać przy niewzruszalności swojego postanowienia (co w pewien sposób można zrozumieć), to i tak nie jest prawdą, że nie ma możliwości honorowego wybrnięcia z sytuacji. Otóż dla wykonania decyzji potrzebny jest jeszcze jeden podpis pana konserwatora – podpis na projekcie zasypania piwnic, którego o ile mi wiadomo jeszcze nie złożył. O to właśnie musimy do niego zaapelować – Panie Konserwatorze, niech Pan tego podpisu nie składa! Jeśli Pan to zrobi, będzie rzeczywiście za późno, zarówno na ratowanie piwnic, jak i na uniknięcie proponowanego już przez niektórych internautów tytułu „wielkopolskiego likwidatora zabytków”.****
Wszyscy, którzy lubią szukać polskich śladów w historii Gdańska, również powinni bić na alarm. Zagrożony obiekt to jedyna budowla z czasów przed agresją krzyżacką w 1308 r., przecząca promowanemu przez niemiecką naukę poglądowi, że prawdziwym miastem stał się Gdańsk dopiero pod wpływem światłej polityki Krzyżaków.
Niezależnie od opinii bagatelizujących znaczenie zabytku dla dziedzictwa naszego Miasta oraz tych o optymalnym rozwiązaniu w postaci zasypania piwnic, bardzo wiele osób i instytucji jest zdania, że obiekt należy zachować, poddać konserwacji i udostępnić do zwiedzania. Istnieje wola i techniczne możliwości uratowania obiektu. Specjaliści przygotowują koncepcje konserwacji i zagospodarowania zabytku, historycy sztuki wskazują na jego wyjątkową wartość historyczną i poznawczą, Miasto, pozbawione wprawdzie możliwości działania administracyjno-prawnego, przekazuje środki na finansowanie badań przez Muzeum Archeologiczne (85.000 zł), internauci (poza drobnymi wyjątkami) wypowiadają się również w tonie zachowania obiektu. Można zatem chyba powiedzieć w imieniu Gdańszczan i nie tylko: Chcemy by władze, które działają w naszym imieniu i za nasze podatki zachowały zabytek, zabezpieczyły go i uczyniły z niego pomnik kultury naszego Miasta.
Wszelkie dążenia w tym kierunku paraliżuje tylko jedna decyzja... decyzja konserwatora z Poznania.
W pełni rozumiem dążenie kupców do jak najszybszego przygotowania terenu do merkantylnego użytkowania. To ludzie interesu i dla nich ważne jest to, żeby inwestycja przynosiła dochód. Ale czy za wszelką cenę? Czy jeśli będziemy budowali most o najwyższym znaczeniu dla właściwej komunikacji, który przyczyni się do ekonomicznego rozkwitu naszego regionu i podczas prac budowlanych robotnik wpadnie nam do wysokiego na 20 metrów szalunku, to zalejemy go betonem, żeby zdążyć z budową w terminie? Stos romańskich cegieł to nie to samo co człowiek – ale czy do końca nie to samo?
Pamiętajmy, że jeśli dopuścimy do realizacji nie do końca chyba przemyślanej decyzji, to skrzywdzimy i siebie i przyszłe pokolenia, odbierając sobie i im możliwość obcowania z namacalnym świadectwem wspaniałej przeszłości. A zatem, szanowny Czytelniku, jeśli jeszcze nie napisałeś do ministra, prezydenta, swojego posła, wojewody, czy kogokolwiek, kto przyjdzie Ci do głowy, a mógłby pomóc – zrób to – do rozpoczęcia zasypywania piwnic zostały jakieś dwa tygodnie. Jedyne co może zatrzymać dewastację skarbu, to nasz, obywatelski protest i opór.

Tekst i ilustracje: prof. wirt. Grün

Wszelkie informacje o obiekcie otrzymałem od kierującego badaniami archeologicznymi p. Macieja Szyszki, któremu serdecznie dziękuję.

* Dziennik Bałtycki, 21 lutego 2007
** http://miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,4024722.html
*** http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/news.phtml?id_news=22621
**** http://rzygacz.webd.pl/index.php?id=0,197,0,0,1,0

2 kwietnia 2007

Post scriptum

W wyniku protestu sporej ilości Obywateli, a także środowisk zawodowo związanych z ochroną zabytków, decyzja konserwatora o zasypaniu piwnic została anulowana. Jest to wspólny sukces bardzo wielu osób, które wykazały dość niezwykłą zgodność w poglądach i działaniach na rzecz uratowania perły gdańskiej historii. Wszyscy, którzy mieli w tym swój udział mogą być dumni. Ze strony Akademii składamy jednak szczególne podziękowania wszystkim, którzy, odpowiadając na nasz apel, podjęli sobie właściwe działania, dzięki którym nasz wspólny protest odniósł skutek taki, jaki odniósł. Bądźmy zatem dumni ze skutku, ze zgody w działaniu, z tego, że byliśmy w stanie wspólnie działać, i... bacznie przyglądajmy się co będzie się działo dalej.
W imieniu Akademii i sprawy - Dziękujemy.

Post scriptum drugie
4 grudnia 2007 r. dowiedziałem się nieoficjalnie, że piwnice mają jednak zostać zasypane. Powód? Nie znalazły się pieniądze na ich zabezpieczenie w inny sposób, o ile zasypanie można w ogóle uznać za zabezpieczenie. Początkowo opadły mi ręce i tymi opadniętymi rękami napisałem smutny i rozżalony list, który można było przeczytać na głównej stronie Akademii. Następnego dnia postanowiłem jednak, że ręce Rzygacza nie mogą opadać, kiedy zagrożony jest najstarszy gdański zabytek.
6 grudnia 2007 r. udało mi się doprowadzić do rozmowy części osób zainteresowanych losem piwnic przed mikrofonem Radia Gdańsk. W rozmowie wzięli udział przeor klasztoru Dominikanów, o. Jacek Krzysztofowicz, miejski konserwator zabytków, p. Janusz Tarnacki, ekspert od konstrukcji budowlanych, p. Antoni Kapuściński i moja skromna osoba. Telefonicznie połączony był z nami autor decyzji o zasypaniu piwnic, wojewódzki konserwator zabytków z Poznania, p. Aleksander Starzyński. Zabrakło głosu kupców dominikańskich, którzy już raczej nie widzą powodu, by na ten temat rozmawiać, oraz dyrektora Muzeum Archeologicznego w Gdańsku, p. Henryka Panera. A szkoda.
W ten sposób sprawa, która jeszcze w poniedziałek wydawała mi się beznadziejna, dzisiaj nie wydaje się tak bardzo pozbawioną możliwości wybrnięcia z korzyścią dla wszystkich. Konserwator wojewódzki z Poznania upierał się wprawdzie, że zasypanie piwnic uratuje je przed zniszczeniem, ale pozostali dyskutanci opowiedzieli się stanowczo za zachowaniem, właściwym zabezpieczeniem i w perspektywie udostępnieniem piwnic do zwiedzania. Podkreślano wyjątkowość obiektu, jego znaczenie dla Gdańska, ale również dla ogólnie pojętej kultury. Cała dyskusja toczyła się w atmosferze zrozumienia dla słusznego interesu kupców dominikańskich, którzy chcą wreszcie dyskontować swoją inwestycję, jednakże zastanawialiśmy się nad tym, jak uniknąć przy okazji utraty skarbu kultury, jakim są piwnice.
W chwili obecnej sytuacja jest taka, że koszt doraźnego zabezpieczenia piwnic w taki sposób, aby ich nie pogrzebać, nie zniszczyć i z czasem móc się zastanawiać nad ich właściwym zagospodarowaniem, wynosi około 100 tysięcy złotych, jest to zatem kwota niewielka w skali budżetów miejskich, wojewódzkich i państwowych i jest porównywalna z kosztem prawidłowego zasypania piwnic. Koncepcja przedstawiona przez eksperta budowlanego polega na nakryciu zabytku betonową płytą, która przeniesie ciężar piasku powyżej nie na relikty sklepień, ale na mury, które to z powodzeniem wytrzymają, podczas, gdy pozostałości sklepień zawaliłyby się z całą pewnością. Problem jest zatem natury organizacyjnej i ruch jest teraz po stronie Muzeum Archeologicznego w Gdańsku - jedynego podmiotu zdolnego do skutecznego przedstawienia projektu prac zabezpieczających i uzyskania dofinansowania od państwa, województwa czy też z kasy miejskiej. Wniosek taki został już złożony, jeszcze za poprzedniego ministra kultury (tego, który deklarował szerokie poparcie dla ratowania piwnic), i z nie znanych bliżej powodów odrzucony. Nie zastanawiając się nad przyczynami tamtego odrzucenia (tym bardziej, że wyborcy odrzucili ostatnio i owego ministra), należałoby zatem jak najszybciej złożyć ponowny wniosek - tym razem dobrze byłoby aby ograniczał się do zakresu zabezpieczenia obiektu w taki sposób, aby nie zagrażało mu zniszczenie, kupcy mogli na wierzchu zrealizować swoją inwestycję, a co dalej z piwnicami zrobić, jak je zagospodarować, jak wyeksponować - to powinno pozostać pieśnią przyszłości (oby niedalekiej) tak, aby znowu na nie wiadomo jak długo nie sparaliżować budowy straganów na placu przed halą.
Tak to powinno wyglądać.
A jak będzie - to zależy od kilku osób, ich skuteczności i świadomości priorytetów, od woli współdziałania we wspólnym kierunku, zamiast pozostawania w atmosferze sprzeczności interesów, której tak na prawdę wcale nie ma. Amen.

Post scriptum trzecie
11 grudnia ukazała się w Gazecie Wyborczej informacja o zainteresowaniu sprawą zachowania i zabezpieczenia piwnic ze strony władz samorządowych województwa. Bardzo to dobra wiadomość, jednakże równie dobre wiadomości słyszeliśmy wiosną, kiedy ministerstwo składalo podobnie obecujące deklaracje. Co z nich wyszło - pamiętamy.
Niepokojącą jest natomiast inna informacja, mówiąca o czasie prowadzenia bliżej jeszcze niesprecyzowanego projektu. Termin 2 lat - pozwalający na bardzo dokładne i rzetelne przygotowanie piwnic do zwiedzania, jest zapewne przerażający dla Kupców Dominikańskich, którzy (i słusznie) chcą zacząć zagospodarowywać teren jak najszybciej. Dlatego też, moim skromnym zdaniem, wszelkie wspaniałe i dalekosiężne projekty są jak najbardziej właściwe, ale najwłaściwszy, najpilniejszy i najbardziej pożądany jest projekt doprowadzenia do stanu użyteczności terenu między Halą Targową a Kościołem św. Mikołaja, z bezpiecznymi piwnicami pod ziemią. Boję się po prostu, że zbyt wielki rozmach projektowy może zagrozić terminom. Tak więc Szanowni Państwo Decydenci - podzielcie projekt na części tak, żeby możliwym było oddanie splantowanego terenu Kupcom JAK NAJSZYBCIEJ - to znaczy w taki sposób, żeby zabezpieczone odpowiednio przed zniszczeniem piwnice skryte zostały pod powierzchnią ziemi, i żeby na wierzchu można było rozpocząć wznoszenie pawilonów kupieckich.
Wtedy będzie można na spokojnie zastanowić się co dalej z piwnicami zrobić, jak je udostępnić, komu powierzyć sprawowanie opieki nad obiektem.
Z różnych projektów najbardziej logicznym (w świetle zmęczenia kupców sprawą i historii samego obiektu) staje się rozwiązanie łączące piwnice (część najstarszego założenia klasztoru Dominikanów) nie z terenem handlowym, a z terenem obecnego kościoła i klasztoru - takie rozwiązanie proponuje o. przeor - i wydaje się ono logiczne i wykonalne.
Tak czy owak, teraz najważniejszy jest czas - uzgodnienia, projekty i koncepcje są bardzo potrzebne - myślenie ma wszak przyszłość - ale zbyt długie myślenie nad terenem, który ktoś kupił, by prowadzić tam działalność gospodarczą, a teraz czeka nie bardzo wiadomo na co, jest - mówiąc delikatnie - etycznie wątpliwe.
Zatem skorzystajmy z przygotowanych przez specjalistów koncepcji najszybszego i najbezpieczniejszego przygotowania piwnic do okrycia ich warstwą gruntu i oddajmy wreszcie teren, pod którym je znaleziono, kupcom.

Post scriptum czwarte
3 marca media (www.trojmiasto.pl) poinformowały, że wojewódzki konserwator zabytków z Poznania wydał decyzję, przewidującą, że piwnice nie będą zasypane, a odrestaurowane. Motywacją takiej decyzji jest przekonanie p. Starzyńskiego o istnieniu realnych możliwości sfinansowania zagospodarowania zabytku. Łącząc się z konserwatorem w wierze i nadziei, że rzeczywiście tak jest, dodając do tego trzecią cnotę: miłość - naszą miłość do Miasta, czekamy na dalsze kroki, wierząc i mając nadzieję, że teraz już wszystko będzie szło w dobrym kierunku. Wiele zależy teraz od realizacji wielocyfrowych deklaracji włodarzy różnych szczebli, równie wiele od sprawności realizacji planowanych przedsięwzięć przez instytucję, której powierzono sprawę zagospodarowania niezwykłego odkrycia. Instytucją tą jest Muzeum Archeologiczne i tu ponownie wierzymy, że Muzeum, podobnie jak nam, zależy na tym, żeby piwnice zostały odrestaurowane i udostępnione do zwiedzania. Mamy też nadzieję, że będzie Muzeum zdolne do sprawnego przeprowadzenia przedsięwzięcia. Temu będziemy się zatem bacznie przyglądać.
Materiał na temat ratowania piwnic w TVP 3
© 2004-2009