Wydział Archistologii



Strona główna
ZOO Akademii

Polski Hak á la Libeskind

W maju 2008 roku obwieszczono, że powstał projekt zabudowy obszaru Polskiego Haka – cypla w widłach Martwej Wisły i Motławy.
Co miałoby tam zostać zbudowane?
Otóż zespół około 10 budynków z przeznaczeniem mieszkalno-handlowo-biurowym.
Polski Hak od lat należy do okolic typu „neverland” – przeciętny mieszkaniec Gdańska nigdy tam nie był, nigdy się tam nie wybiera, nigdy nie zastanawiał się nawet nad tym miejscem. Więc pewnie dobrze, że coś tam się ma zmienić.
Jak to zwykle bywa, wraz z informacją, że coś będzie i że jest projekt, przekazano ludności za pośrednictwem prasy informację typu „klękajcie narody”: projekt dla Polskiego Haka opracował słynny architekt. Architekt ów nazywa się Daniel Libeskind. Czy jest słynny? Znany jest z kilku efektownych realizacji i paru projektów, do których należą gmachy Imperialnego Muzeum Wojny w Manchester, Muzeum Żydowskiego w Berlinie, czy projekt tzw. „Freedom Tower”, którą Libeskind chciałby wznieść w miejscu wygospodarowanym w centrum Nowego Jorku w wyniku zajść 11 września 2001 r.
libeskind2.jpg libeskind1.jpg libeskind3.jpg
Imperial War Museum w Manchester

Projekt "Freedom Tower"

Muzeum Żydowskie w Berlinie

Cóż można powiedzieć o tych projektach? Są tacy, którzy się nad nimi rozpływają w zachwytach. Ja uważam, że są efekciarskie, nie efektowne i w zasadzie dość tandetne (z wyjątkiem wszakże wieży dla Nowego Jorku, która jest bardzo harmonijna i po prostu pasuje tam, gdzie miałaby stanąć). Ale co Libeskind projektuje dla Berlina, Manchesteru czy Nowego Jorku, to problem tych miast. Mnie interesuje bardziej to, co przywiózł z sobą, żeby zrealizować w Mieście.
z14497.jpg
Wirtualna makieta zagospodarowania Polskiego Haka

Cóż więc zaprojektował ów koryfeusz architektury dla Gdańska?
Na makiecie udostępnionej prasie widać zespół podobnych do siebie, kilkupiętrowych bloków, rozłożonych wzdłuż obwodów przecinających się nawzajem okręgów. Okręgi te znajdują swoją kontynuację w kształcie placu między budynkami i ułożeniu kilku chaotycznie rozmieszczonych tu i ówdzie sadzawek. Budynki jak budynki – nic ciekawego. Standardowa nowoczesna architektura, nie ładna, nie koszmarna, uszłaby w tłoku zabudowy wielkiego, europejskiego miasta.
Wyznacznikiem jakości współczesnej architektury nie jest jednak współgranie z czymkolwiek, spokojne współistnienie, że już o słynnej harmonii i nawiązaniu nie wspomnę. Nowoczesna architektura jest „dobra” kiedy szokuje. Architekt tej klasy co Daniel Libeskind nie mógł oczywiście tak oczywistej sprawy przeoczyć. Uzupełnił zatem pozbawiony wyrazu projekt blokowiska wieżą.
Nie jest to wieża zwykła. Jest ogromna. Wizja architekta zakłada, że miałaby mieć około 200 metrów wysokości. Zapewne ma być tak ukochaną przez współczesnych architektów dominantą. Czego dominantą miałaby być? Na pewno nie projektu, bo ma się nijak zarówno do kompozycji przestrzennej (stoi poza kolistymi przebiegami linii zabudowy), jak i do przyjętych rozwiązań kształtu budynków. Dominantą Miasta? Miasto ma dominantę zupełnie wystarczającą – jest nią wieża Kościoła Mariackiego. O ile budynki, jak wspomniałem wyżej, ułożone w tak czy inaczej przemyślany sposób i mające w miarę prawidłowe kształty, mogą jeszcze uchodzić za przykład poprawnej architektury, o tyle wieża jest przejawem najbardziej prymitywnego pudełkizmu. Czy trzeba być znanym architektem, by zaprojektować kształt wieżowca, składającego się z czterech krzywych, wzajemnie przenikających się prostopadłościanów? Nie. To zrobi z łatwością każdy, a z pewnością coś takiego mógłby wymyśleć nawet student architektury.
Autor krótko scharakteryzował swój projekt jako "...ekologiczny, pełen zieleni i stworzony w oparciu o zasadę zrównoważonego rozwoju."* Że zieleń jest, to fakt. I to się chwali. Ale czy projekt jest ekologiczny? Czy na podstawie wizji, względem której autor nie potrafi nawet jeszcze podać dokładnych rozmiarów najwyższego budynku ("Wieżowiec mógłby mieć 193 metry. Po to, by był wyższy o jeden metr od mojego wieżowca w Warszawie"), można mówić o tym, czy jest ekologiczny czy nie? Kuriozum, aczkolwiek zaczynającym już być standardem uzasadnień kształtu obłędnych projektów, jest użyte określenie "zrównoważony rozwój". Co miałoby oznaczać w tym kontekscie? Wbicie ogromnego szklanego noża w bezpośrednie zaplecze historycznej panoramy Miasta? "Rozwój" - być może, ale na pewno niezbyt zrównoważony.
Charakterystyczna jest również informacja o tym, że Daniel Libeskind przywiózł projekt dla Gdańska, w którym nigdy przedtem nie był. To widać.
z14493.jpg
Makabryczna samotna Wieża Libeskinda - na szczeście (na razie) tylko fotomontaż

Zbudowanie tak wysokiego i tak brzydkiego budynku tuż za granicą uznanego w całości za zabytek historycznego centrum Miasta byłoby przejawem wandalizmu i dewastacji wyglądu Gdańska. Co na to władze Miasta? Z charakterystycznym dla takich sytuacji rozpłaszczeniem, bo cóż to za zaszczyt, że taki geniusz chce pozwolić, aby krople jego talentu skapnęły na niegodny gdański, acz Polski Hak, już zaczynają z zachwytem szeptać o tym, że prawo lokalne, w formie planu zagospodarowania przestrzennego, można przecież zmienić, tak, by genialna wizja mogła być zrealizowana. Oczywiście – prawo jest po to, by je dostosowywać do bieżących potrzeb. Pozdrowienia od ślepej Justitii.
Przykre jest to, że niemalże każda większa miejska inwestycja nieodmiennie wiąże się w Gdańsku z kontrowesjami, propozycjami omijania czy naginania prawa, ociera się o skandal, wywołuje gwałtowne protesty, a w końcu wszyscy się na wszystkich obrażają i pozostają w efekcie liczne niezaspokojone wizje słynnych, co nie znaczy, że zdolnych, architektów, puste miejsca na planie Miasta i ogromny niesmak.
Temu projektowi nie wróżę nic innego... Przynajmniej w kształcie jaki pokazany został niedawno.



Opracował: prof. wirt. Grün

Ilustracje:
1) www.galinsky.com
2) images.usatoday.com
3) www.wayfaring.info
4) i 5) www.trojmiasto.pl

* cytat za: www.trojmiasto.pl


15 maja 2008
© 2004-2009