Wydział Symbolologii

Strona główna
ZOO Akademii

Krzyż Landwehry w Łostowicach

KrzyzLandwehryWLostowicach01.jpg
Na szczycie wzniesienia zwanego niegdyś Górą Luizy (Luisenberg) w pobliżu Łostowic (a obecnie, z nieznanych powodów "Wzgórzem Zielińskiego") odnaleźć można krzepki kamienny cokół z żelaznym, ułamanym elementem na szczycie. Są to resztki pomnika poświęconego bohaterom Landwehry Wschodniopruskiej (Ostpreussiche Landwehr), zasłużonym w walce przy odbijaniu Gdańska Francuzom w 1813 r. Pomnik powstał w 1817 r. i wyraźnie wymienia dziewięciu oficerów Landwehry.
Miał formę wysokiego krzyża z żelaza, z wieńcem wokół przecięcia ramion, przez który przetknięto na ukos miecz. Całość otoczona była metalowym ogrodzeniem o neogotyckich formach.
Napis na krzyżu głosił:
Obrist
Graf zu
Dohna



Pułkownik
hr. zu
Dohna



Maior v. Bolschwing.
Capitain v. Glasow
. . . . v. Podewils
. . . v. Kayserlingk
Capitain v. Rauter
. . v. Streckenbach
Lieutenant v. Pellet
. . . . Koschorreck
Major v. Bolschwing.
Kapitan v. Glasow
. . . . v. Podewils
. . . v. Kayserlingk
Kapitan v. Rauter
. . v. Streckenbach
Porucznik v. Pellet
. . . . Koschorreck












Gefallen
als æchte
Wehrmæñer
fuer
Koenig und
Vaterland
bei
der Wieder
Eroberung
Danzigs
im Ja[hre]
1813.
Polegli
jako godni
ochotnicy
za
Króla i
Ojczyznę
przy
odbijaniu
Gdańska
w roku
1813.
Na rewersie krzyża, na całej szerokości jego krótszej belki, widniał napis:
Ihrem Andenken widmen dies Denkmal
die Waffengefæhrten in der Ostpreussischen Landwehr.

czyli

Ich pamięci poświęcają ten pomnik
towarzysze broni z Landwehry Wschodniopruskiej.
Tu konieczny jest mały komentarz.
Napis na krzyżu zawiera słowo "Wehrmæñer". Jego współczesna forma brzmiała by "Wehrmänner" (podwójne n zapisano w formie abrewiacji - kreską ponad literą), co tłumaczy się jako "milicjant". Wyraz ten nie ma jednak znaczenia, do którego przyzwyczaiła nas polszczyzna II poł. XX w., a więc nie jest to "ludowy policjant". Wyraz "milicjant", w swoim oryginalnym znaczeniu, oznaczał członka milicji - czyli ochotniczych oddziałów powoływanych do działań militarnych na terenie, który jej członkowie zamieszkiwali. Ponieważ jednak wyraz ten kojarzy się źle i jednoznacznie, w tłumaczeniu napisu na krzyżu Landwehry, która była niczym innym jak właśnie ową "milicją", użyto słowa "ochotnik", które nie oddaje być może dokładnego znaczenia, ale brzmi o niebo lepiej.
Działania wojenne w okolicy Gdańska w 1813 r. były w zasadzie wojną rosyjsko-francuską. Królestwo pruskie nie było traktowane przez Rosjan jako wiarygodny sojusznik. Praktycznie do czasu rozstrzygającej bitwy pod Lipskiem w październiku 1813 r. król Fryderyk Wilhelm III starał się uniknąć jednoznacznego zaangażowania po stronie antynapoleońskiej. Ze względu na tę chwiejność działań króla nie było jasne, czy po zwycięstwie nad Napoleonem Prusy w ogóle przetrwają, a jeśli tak, to czy nie zostaną poważnie zredukowane terytorialnie. Całkiem realna była możliwość, że Imperium Rosyjskie wchłonie Prusy Wschodnie, Toruń, a także ujście Wisły wraz z Gdańskiem, który w takim przypadku miałby szansę do odzyskania swojego znaczenia ekonomicznego jako "okno na świat" ziem położonych w dorzeczu Wisły.
Ludność Prus Zachodnich prawdopodobnie nie była zbyt zainteresowana pozostaniem pod władzą Hohenzollernów. Warto zauważyć, że w "hagiograficznej" literaturze powstającej na początku XX wieku sporo napisano o patriotycznej (tzn. lojalnej wobec Fryderyka Wilhelma III) postawie mieszkańców tej prowincji podczas wkraczania wojsk francuskich w 1807 r, natomiast zupełnie nie ma wzmianek o ewentualnych propruskich wystąpieniach tej samej ludności w roku 1813. Również w oblężonym Gdańsku jego francuski komendant, generał Jean Rapp, musiał zwalczać spiski prorosyjskie, a nie propruskie. By mimo wszystko zamanifestować roszczenia pruskie względem Gdańska, wysłano do pomocy oblegającym Miasto wojskom rosyjskim naprędce zmontowany oddział Landwehry ze znacznie silniej związanych z dynastią Hohenzollernów Prus Wschodnich. Na jego czele stanął potomek znakomitej rodziny magnackiej osiadłej w Słobitach, hrabia Ludwig zu Dohna-Schlobitten. Oddział ten składał się z 9 batalionów piechoty, 2 pułków kawalerii i 1 batalionu artylerii polowej, w sumie 8 tys. żołnierzy z 8 działami, podczas gdy oblężnicze siły rosyjskie liczyły ok. 40 tys. żołnierzy. Prusacy pojawili się pod Gdańskiem 1 czerwca 1813 r. i początkowo nie mieli szans, by wykazać się w boju, bowiem 10 czerwca weszło w życie 75-dniowe zawieszenie broni. Dopiero po wznowieniu działań wojennych pod koniec sierpnia landwerzyści, zasileni jeszcze oddziałem artylerzystów z Grudziądza, wzięli udział w szturmach Gdańska. Kronikarze odnotowali m. in. ich udział w zdobyciu Zaroślaka nocą 10 października.
KrzyzLandwehryWLostowicach03.jpg
Popiersie Ludwiga hr. zu Dohna-Schlobitten z 1906 r. na fasadzie Banku Rzeszy w Gdańsku (dz. NBP o/Gdańsk przy Okopowej), między Kabrunem i Winterem.

Po poddaniu się francuskiej załogi, która opuściła Miasto 2 stycznia 1814 r., omal nie doszło do otwartego konfliktu między Prusakami a Rosjanami - dowodzący wojskami carskimi książę Aleksander Wirtemberski mianował komendantem miasta generała Rachmanowa, a gubernatorem księcia Wołkońskiego. Jednocześnie Fryderyk Wilhelm III ogłosił przejęcie Gdańska przez swoją administrację i mianował jego komendantem hrabiego Dohna, a gubernatorem generała Christiana von Massenbacha. Nominacje te nie miały jednak żadnego skutku praktycznego, bowiem Rosjanie po prostu nie dopuścili Prusaków do objęcia stanowisk. Sam Dohna niewiele dni później, 19 stycznia 1814 r. zmarł w wieku 37 lat - być może, choć trudno znaleźć informacje na ten temat, w wyniku jakichś ran, a może po prostu wskutek wyczerpania trudami oblężenia. Wkrótce okazało się, że o losach Gdańska zadecyduje nie wysiłek bitewny, a dyplomacja, przy czym decydujący głos w tej sprawie mieli (nie po raz ostatni) Brytyjczycy. Pod koniec stycznia car Aleksander I polecił swemu wujowi księciu Wirtemberskiemu przekazać Gdańsk Prusakom, co nastąpiło w dniu 3 lutego.
Trzy lata później w podgdańskich Łostowicach powstał pomnik upamiętniający walkę wschodniopruskich landwerzystów. Nie wiadomo, kto był jego autorem, ani jakie były bliższe okoliczności jego powstania. W źródłach pojawia się wzmianka o poświęceniu go oficerom, którzy zginęli w walce w tym miejscu i tamże zostali pochowani, co nie może być całą prawdą, chociażby w odniesieniu do pierwszego z wymienionych na nim oficerów. O Ludwigu zu Dohna wiadomo, że pochowany został w rodzinnych dobrach w Słobitach (Schlobitten). Tak więc być może rzeczywiście pod krzyżem pochowani są polegli oficerowie Landwehry, ale z całą pewnością nie wszyscy, których pomnik wspomina.
Zwraca uwagę, że wzniesiono go nie w samym Gdańsku, a stosunkowo daleko od niego. Może to być pewna poszlaka wskazująca na to, że w 1817 r. sprawa pruska w Mieście wciąż nie była zbyt popularna.
Inaczej było na początku XX wieku, gdy szykowano się do obchodów stulecia wojen napoleońskich, co zbiegło się z coraz wyraźniejszym dążeniem cesarstwa Wilhelma II do nowej konfrontacji z Francją. Postać pułkownika zu Dohna-Schlobitten, nieco już zapomniana, niespodziewanie awansowała do grupy postaci istotnych dla historii Gdańska, których popiersia ozdobiły elewację wzniesionego w 1906 gmachu Banku Rzeszy (pozostałe osoby w tej grupie to Heweliusz, Gralath, Chodowiecki, Kabrun i nadburmistrz von Winter). Przypuszczalnie w tym samym czasie odnowiono pomnik w Łostowicach i uporządkowano jego otoczenie. Imieniem hrabiegu zu Dohna nazwano również jedną z lunet w kompleksie fortu "Prinz Hessen-Homburg" na Holmie. Luneta zlokalizowana była po drugiej stronie ówczesnej Łachy Szkutniczej (Schuiten Laeche).
KrzyzLandwehryWLostowicach04.jpg KrzyzLandwehryWLostowicach05.jpg
Zdjęcie szczytu Góry Luizy - prawdopodobnie z lat 70-tych

Fragment krzyża po zniszczeniu

KrzyzLandwehryWLostowicach06.jpg KrzyzLandwehryWLostowicach07.jpg KrzyzLandwehryWLostowicach08.jpg KrzyzLandwehryWLostowicach10.jpg
Pozostałości pomnika na Górze Luizy - stan z października 2006 r.
Krzyż Lanwehry stał jeszcze długie lata po wojnie na zarośniętym wzniesieniu. W połowie lat siedemdziesiątych XX w. został zniszczony. Były to czasy poprzedzające rozkwit złomiarstwa, zatem wandale ograniczyli się do złamania krzyża, pozostawiając go na miejscu. Odłamane (i połamane) jego fragmenty są w posiadaniu proboszcza parafii Św. Judy Tadeusza Apostoła w Łostowicach. Zamierzeniem proboszcza jest umieszczenie na Górze Luizy innego krzyża, zbliżonego kształtem do oryginału i uczynienie z niego centralnego (a właściwie docelowego) punktu planowanej „kalwarii”. Części oryginalnego krzyża po konserwacji miałyby zostać wmurowane w ścianę kościoła w Łostowicach. Pomysł jest świetny. Powrót oryginału na Górę skończyłby się zapewne jego ponownym zniszczeniem, tym razem połączonym z jego wywiezieniem do punktu skupu złomu, a więc utratą najbardziej interesującego bodaj zabytku przez mieszkańców Łostowic. Nowy krzyż, o innej wymowie, może nieco bezpieczniej zająć miejsce na szczycie. Prawidłowa i bezpieczna ekspozycja zachowanych fragmentów krzyża, uzupełniona dobrym opisem historii z nim związanej, przyniosłaby zapewne dużo pożytku.
KrzyzLandwehryWLostowicach11.jpg KrzyzLandwehryWLostowicach12.jpg KrzyzLandwehryWLostowicach13.jpg
 

 

 

KrzyzLandwehryWLostowicach14.jpg KrzyzLandwehryWLostowicach15.jpg KrzyzLandwehryWLostowicach16.jpg
 





Zachowane części krzyża (październik 2006)
KrzyzLandwehryWLostowicach17.jpg
Lokalizacja pozostalości pomnika

Jak odnaleźć pozostałości pomnika? Trzeba udać się do Łostowic, w miejsce gdzie rozwidlają się ulice Niepołomicka i Kampinoska. Stojąc w tym miejscu i patrząc na południe, mamy przed sobą mocno zarośnięte wzniesienie. To włąśnie Góra Luizy. Żeby dotrzeć na jej szczyt należy wejść w zarośla na wprost od rozwidlenia dróg (droga trudniejsza), bądź zagłębić się nieco w ulicę Niepołomicką i z niej skręcić wygodniejszą ścieżką przez mniej zarośnięty, wznoszący się nieco łagodniej stok wzgórza, która zaprowadzi nas na sam jego szczyt. Tam znajdziemy potężny cokół z czerwonego granitu i zardzewiałe resztki wyrastającego niegdyś z niego krzyża.
Opracowali: prof. wirt. Grün i prof. wirt. Pumeks

Ilustracje:
1) Paul Behrend, Westpreußischer Bilderschatz. Einzeldarstellungen aus der Geschichte der westpreußischen Heimat, erzählt von Paul Behrend, Mit 110 Abbildungen, Danzig 1914.
2) Hartmut Boockmann, Zakon krzyżacki, wydawnictwo: Volumen, Warszawa 1998.
3) foto: prof. wirt. Pumeks.
4) Zdjęcie - prof. Rötger Noetzel z: Danziger Hauskalender 2005
5) Zdjęcie - prof. Wawrzyniec Samp, z: Głos Wybrzeża, 27-29.03.1998.
6)-15) foto: prof. wirt. Grün.
16) Opr. prof. wirt. Grün z wykorzystaniem fragmentu zdjęcia satelitarnego z maps.google.com.

Serdeczne podziękowania dla proboszcza Parafii św. Judy Tadeusza Apostoła w Łostowicach, ks. kanonika Mieczysława Pikora, za umożliwienie sfotografowania zachowanych fragmentów krzyża oraz dla parafian, którzy pomogli dźwigać ciężkie elementy.

18 września 2006
© 2006 Aleksander Masłowski & Marcin Stąporek
© by Akademia Rzygaczy Members