Wydział Postaciologii



Strona główna
ZOO Akademii

Aegidius Strauch

(1632-1682)

Urodzony 21 lutego 1632 roku w Wittenberdze Aegidius Strauch był synem profesora prawa i radcy książęcego Johanna Straucha. Już w 1646 zaczął uczęszczać na wykłady Uniwersytetu w Wittenberdze z dziedziny historii, matematyki i wschodnich języków. W 1649 przeniósł się na Uniwersytet w Lipsku gdzie kontynuował naukę języków, a także rozpoczął studia teologiczne. W 1650 powrócił do Wittenbergi, w roku 1651 zaś został magistrem.
Kariera uniwersytecka Straucha przebiegała błyskotliwie - dzięki prywatnym wykładom, które budziły zainteresowanie, w 1653 roku został członkiem wydziału filozofii, a w roku 1656 nadzwyczajnym profesorem historii. Ponadto w roku 1659 otrzymał tytuł profesora matematyki, a pięć lat później został mianowany profesorem zwyczajnym historii.
Z wszechstronnych zainteresowań najbardziej pasjonowała Straucha religia i to na niej skupił swoją karierę. W 1655 roku wydział teologiczny dał mu zezwolenie na prowadzenie publicznych wykładów. W roku 1657 uzyskał licencjat z teologii, w 1662 otrzymał tytuł doktora, a w 1666 mianowany został asesorem wydziału teologicznego uniwersytetu w Wittenberdze. Strauch szybko zyskał sławę żarliwego dysputanta i krytyka wszelkich innych wyznań poza luterańskim. Był m.in. w sporze religijnym z innym ewangelickim teologiem Friedrichem Ulrichem Calixtem, który musiał bronić przed jego atakami kompromisowych poglądów swojego ojca, również teologa, Georgiusa Calixtusa. Ta polemika była brzemienna w skutkach nie tylko na polu religijnym, ale też miała skrzyżować losy Straucha z Gdańskiem. Gdańszczanom najwyraźniej spodobała się zdecydowana postawa kaznodziei, gdyż w roku 1669 zdominowana przez luteran Rada Miejska zaproponowała mu stanowiska pastora kościoła św. Trójcy i rektora Gimnazjum Akademickiego.
Charyzmatyczna osoba Straucha szybko wprowadziła spore zamieszanie w życiu Miasta, wykorzystywał bowiem ambonę nie tylko do głoszenia słowa bożego, ale także, a może przede wszystkim, do atakowania katolicyzmu, kontrreformacji i Polski. Jego pełne pasji kazania wymierzone przede wszystkim w katolików i kalwinów bardzo szybko zdobyły mu popularność wśród biedniejszej warstwy gdańskiego społeczeństwa, która czuła głęboką niechęć do kościelnych hierarchów tych wyznań. Strauch imponował również swoim podopiecznym z Gimnazjum, a nawet był adresatem pisanych przez nich pochwalnych wierszy.
Rada Miejska jednak nie podzielała entuzjazmu tłumów, gdyż z czasem sława Straucha przedostała się poza mury Miasta i jego kontrowersyjne poglądy spotkały się z protestami biskupa kujawskiego Floriana Czartoryskiego i szlachty Prus Królewskich. Na sejmiku w Malborku padła propozycja spalenia pism Straucha, jednak gdańscy posłowie z trudem temu zapobiegli. Głos w sprawie zabrał nawet król Michał Korybut Wiśniowiecki, który zasugerował Radzie postawienie pastora przed sądem, ta jednak uznała, że upomnienie będzie wystarczające. Strauch, najwyraźniej przekonany o swej bezkarności, ani myślał zaprzestać wygłaszania oszczerczych kazań, a kilkukrotnie nawet zdarzyło się, że atakował w nich także papieża. Szybko też znalazł sposobność do zemszczenia się na Korybucie Wiśniowieckim, kiedy to nie zgodził się na oprawienie mszy żałobnej za króla za powód podając jego niewłaściwe wyznanie.
Rada zdecydowała się na reakcję dopiero wtedy, gdy w roku 1673 poddał w wątpliwość zwycięstwo hetmana Sobieskiego nad Turkami pod Chocimiem. Pod naciskiem polskiego dworu odsunięto Straucha od wszystkich zajmowanych stanowisk. Władze miejskie nie przewidziały jednak, jaką popularnością cieszy się on wśród ludu. Gdy rozniosła się wieść o zwolnieniu Straucha w Gdańsku doszło niemal do powstania. Mieszkańcy organizowali wiece poparcia, zbierali podpisy pod listami z żądaniem przywrócenia należnych mu funkcji, a w nocy z 4 na 5 stycznia 1674 zaczęli okupować Ratusz. Rada, by nie zaogniać sytuacji, ugięła się pod presją pospólstwa i przywróciła Straucha na poprzednie stanowiska. Urażony pastor nie zaprzestał jednak wygłaszania oszczerczych kazań, zmienił tylko kierunek swych ataków z katolików na miejskie władze. Złagodził za to swój stosunek do Rzeczpospolitej, po elekcji Jana III Sobieskiego wygłosił pełną entuzjazmu, zawierającą proroctwa jego wielkich zwycięstw mowę chwalącą nowego monarchę, a nawet napisał na jego cześć wiersz, który wysłał na dwór królewski.
Jeden z medali wybitych dla uczczenia powrotu Straucha z niewoli pruskiej w Kostrzynie. Na awersie Strauch w chwili opuszczania Gdańska w 1675 r. Na rewersie postarzały w niewoli - po powrocie do Miasta w 1678 r.
Pomimo częściowego opamiętania się Strauch przeliczył się sądząc, że napastliwe kazania wymierzone w Radę ujdą mu płazem. W czerwcu 1674 roku po mieście zaczęły krążyć pogłoski o planowanym uwięzieniu pastora w Wisłoujściu. Mieszkańcy znowu dali wyraz swojego oddania koczując kilka dni pod domem kapłana. Zamieszki wisiały w powietrzu, gdy ku zadowoleniu Rady Strauch otrzymał zaproszenie uniwersytetu w szwedzkiej podówczas Gryfii. Najwyraźniej zmęczony zamieszaniem wokół jego osoby zdecydował się opuścić Gdańsk. Mimo, że postanowienie to nie spotkało się z aprobatą pospólstwa, Strauch opuścił Miasto 4 października 1675 roku, żegnany przez tłumy Gdańszczan. Dotarcie do portu przeznaczenia nie było mu jednak pisane. W Kołobrzegu został zatrzymany na rozkaz księcia elektora Fryderyka Wilhelma Brandenburskiego, protektora kalwinów, którym przez lata tak się narażał i uwięziony w Kostrzyniu. Oficjalną wersją powodów zatrzymania miały być jego tajne kontakty ze Szwedami z którymi książę był w stanie wojny. Gdańszczanie jednak nie porzucili Straucha na pastwę losu, przez trzy lata apelowali o jego uwolnienie do Rady, króla, a nawet królowej Marysieńki. Udało się to w końcu przy pomocy radnych miasta Hamburga.
StrauchAegidiusGrob1.jpg
Płyta grobowa Aegidiusa Straucha w Kościele św. Trójcy

20 lipca 1678 powrócił do Gdańska tłumnie witany przez Gdańszczan na wiele mil przed miastem i ponownie zajął posady rektora i pastora. Jako wyraz szczerego umiłowania Mieszczan wybito trzy medale upamiętniające to wydarzenie. Pomimo ciężkich doświadczeń, Strauch konsekwentnie atakował w kazaniach katolików i Radę, ci jednak woleli nie wszczynać waśni od nowa. Aegidius Strauch zmarł 13 grudnia 1682 roku i pochowano go z wielką rewerencją w kościele św. Trójcy. Po jego śmierci stworzono wiele wierszy i trenów, w których nazywany był żarliwym polemistą, pogromcą przeciwników, nauczycielem i opiekunem owczarni, protektorem miasta i jego obywateli, rzecznikiem prawdy, wrogiem nocy i ciemności.
Aegidiusa Straucha zdecydowanie można uznać za najbardziej kontrowersyjnego gdańskiego kaznodzieję, jednocześnie tak bardzo przez Mieszczan kochanego i nienawidzonego. W historii zapisał się nie tyle z powodu swoich poglądów, gdyż z pewnością nie należały one do rzadkości, ale przede wszystkim z powodu nietuzinkowego charakteru – niepokornego, charyzmatycznego, odważnego, ale też fanatycznego, nieobliczalnego, z inklinacją do ryzyka. Zarzuty Straucha, choć w formie nie do przyjęcia, nie były jednak zupełnie bezzasadne – potępiał on handel odpustami, wiarę w czyściec, wszechwładzę papieża. Strauch z pewnością nie jest człowiekiem, którego należy naśladować, choć popyt na takie osobowości również współcześnie jest odczuwalny.
Opracowała: prof. wirt. Magrat

Ilustracje:
1) P.Pizuński, 100 Gdańszczan znanych i wartych poznania, 1997
2) www.ggn.pl
3) foto: Paweł Wroniak

8 sierpnia 2008
© 2008 Marta Krzyżowska
© 2004-2007