Biblioteka

Strona główna
ZOO Akademii

Przemowa Pawła Beneke do załogi "Petera von Danzig"

Kiedy w 1473 r. Paweł Beneke na okręcie "Peter von Danzig" przystąpił do ataku na burgundzką galaidę, wiozącą, jak się później okazało, między innymi "Sąd Ostateczny" Memlinga, nieco przeliczył się ze swoją siłą i szaleńczą odwagą swoich ludzi. Galaida była większa od gdańskiej karaki, lepiej uzbrojona i miała liczniejszą obsadę. Marynarze i żołnierze Benekego popadli w panikę i chcieli uciekać. On, stawiając wszystko na jedną kartę, wygłosił do nich wówczas słynną przemowę, apelując do ich patriotyzmu i ambicji, lekko zahaczając o uczucia ksenofobiczne. Przemowa ta odniosła skutek, skoro do dziś możemy oglądać w Gdańsku najwspanialszy, choć wcale nie najcenniejszy z łupów, jakie wówczas zdobyto.
Tekst przemowy, która rzeczywiście miała prawdopodobnie miejsce, pochodzi z kroniki Reimara Kocka z ok. 1524. Stanowi fragment dłuższej opowieści o męstwie i zasługach Pawla Beneke, a jednocześnie ciekawy zabytek zarówno gdańskiej historii, jak i języka wspólnego wówczas dla całej strefy hanzeatyckiej.
Kilka słów komentarza do polskiego tłumaczenia:
1. Wszyscy chcemy widzieć w Pawle Beneke gdańskiego żeglarza i tym samym Gdańszczanina. Pamietać jednak musimy, że kategorie narodowe we współczesnym rozumieniu, to wynalazek XIX-wieczny. Pojęcie narodów w czasach, kiedy żył nasz bohater było nieco szersze, nie odnosiło się bowiem do obywateli tego czy innego państwa, a raczej do pewnych wspólnot etniczno-kulturowo-językowych. Dlatego Beneke, używając określenia "dudisker", przetłumaczonego jako "Niemiec", nie ma wcale na myśli poddanego Rzeszy, a członka niemieckiej wspólnoty językowej i kulturowej. Oczywiście w czasach rozbudzenia nacjonalizmów w I poł. XX w. słowa te rozumiano całkiem inaczej i dlatego początek poniższej przemowy znalazł się na fresku w auli Paul-Beneke-Jugendherberge na Biskupiej Górze, które mialo być kuźnią narodowo-socjalistycznej młodzieży niemieckiej.
2. Dodane słowa "[Myślicie teraz:]", nie występujące w oryginale, wydały mi się potrzebne, dla zrozumienia zmiany charakteru wypowiedzi dowódcy karaweli, który właśnie w tym miejscu i przez kilka następnych zdań szydzi ze strachu swoich ludzi.
3. Słowo "Walen", używane na określenie załogi burgundzkiego okrętu, może być rozumiane różnie. W potocznej niemczyźnie oznaczało wszystkich południowców, ale także Burgundczyków, a także zapewne Walonów. Jednakże by nie uczynić sensu wypowiedzi Benekego niezrozumiałym, zdecydowałem się na przetłumaczenie tego określenia jako "Włochy" - a to dlatego, że galaidą dowodził "Lombardczyk" - w dzisiejszym rozumieniu Włoch, ładunek należał do rodziny Medici - również obecnie uznawanej za włoską. Czuję się w tym o tyle usprawiedliwiony, że również w języku polskim droga od "Italczyka" do "Włocha" prowadziła przez wyraz "Wołoch" - którego używano na określenie wszystkich południowców - bo najbliższymi Polsce byli właście Wołosi - mieszkańcy niziny Wołoskiej.

Oto jak Paweł Beneke zwrócił się do swoich ludzi:
Och, Ghessellen / wath do wy nu? wath wyl hyr uth werden? wo wille unde kane wy duth voranthwerden? Nu wolde yck doch / dath yck duffen Dach nycht affgeleueth / dath yck myth mynen Oghen moeth anssen / dath sso mennych erlyker dudisker Krygesman unde Schipman vor den Walen vorsageth de Fflucht nymth · Wath hebbe wy doch vor Orsake? wath maketh uns sso vorsageth? were uns nycht erlyker / dath wy alle vor unssen Vyenden um unsses Vaderlandes Vryheyth ghestortheth unde thor Stede ghebleuen / alsse dath wy de Schande unsse Leuelanck schalen dragen / dath uns ock de Kyndere myth Ffyngeren anwyssen unde naseryen: Dath syn / de synck van den Walen hebben lathen yaghen! Ghedenth doch / welck enen Moeth unsse Vyende / de Engelsche / werden thugen / dath sse alle Tydt wynnen unde wy vorloren · Wo mennyghen fframen dudisken Copman unde Schyypman werde wy umme Lyss unde Gudt brynghen · Och/hedde wy uns des Speles nycht vorghenamen: Were vele bether / wy hedden yo es ghude Mathe ghehath / dath uns de Walend ere Leue lanck vor de Ogen nycht ghekregen hedden · Hebbe ych nycht tho yuw tho varen ghespraken: Broder / dar were wol ene ghode Buthe vorhanden / auerst sse wyl Arbeyth kosten · Welde ghy alle alsse ych Ernst bewysen / sse schold uns nycht enstan · Auerst vnuorscgrockken Herthe unde Ffusste wyllen dar tho horen · De Galeyde ys groth / dar tho eyn unschuselyck Best anthosende / des ghy nycht ghewanen syn / vele Ffolcke unde Gheschutthe thotherusteth · Auerst yd syn Walen unde nene Dudiske · Sso wy auerst unssen Voruederen na myth Herthen unde Ffssten wolden Dudisken syn / sso scholde uns de Buthe nycht enstan unde unsse Leuedaghe uns gudt doen · Do repe ghy alle: Ich scholde anders an yuw nycht vynden / den dath dudisken Menneren wol anstende · Och grothe Goth / nu moth yck myth mynen oren anhoren / dath de Walen uns naropen: Sso schal me de dudisken Hunda yaghen Scholde nycht eyn erlyker Dudisker leuer steruen alsse ssodans horen Och, towarzysze, cóż nam teraz począć? Cóż z tego będzie? Nie przyjdzież nam za to odpowiedzieć?
Żałuję, żem dożył tego dnia, kiedy oczy moje muszą patrzeć jak tylu prawych niemieckich wojów i żeglarzy drży przed Włochami i woli ucieczkę. Jakaż to przyczyna napawa was taką bojaźnią? Czy nie uczciwszym byłoby gdybyśmy od wrogów naszych za wolność ojczyzny naszej życie postradali, lecz na miejscu pozostali, niźli byśmy hańbę przez wiek życia naszego znosić mieli? By nas dzieci palcami wytykały, krzycząc: To ci co się Włochom pogonić dali! Pomnijcież na to jakiej odwagi nabiorą wrogowie nasi, Angielczycy, skoro uwierzą, że oni zawsze zwyciężają, a my przegrywamy.
[Myślicie teraz:] Iluż to pobożnych niemieckich kupców i żeglarzy życie i mienie postrada? Ach, bodajśmy tej zabawy nigdy nie zaczęli. Bodajśmy się wprzódy zmiarkowali to byśmy nigdy Włochów na oczy nie ujrzeli.
Czyżem wam wprzódy nie rzekł? Tam jest tęgi łup do wzięcia, aleć nas nieco pracy będzie on kosztował. Chcecież jako ja poważnie działać, tedy nam nie ujdzie, ale tu mężne serca i twarde pięści w cenie. Galaida jest wielka i dziwaczne to bydle, widoku takiemuście nie zwyczajni, wiele większa od naszego okrętu, i małoć tego, siła na nim luda i armaty takoż, lecz to Włochy, a nie Niemcy. Gdy jednak zechcemy, wzorem naszych ojców sercem i pięścią być Niemcami, tedy łup nam nie ujdzie i póki życia nam służyć będzie.
Niegdyś wołaliście wszyscy: Nie znajdziesz pośród nas nic, co by niemieckim mężom nieprzystojnym było. O wielki Boże, teraz w uszach moich dźwięczy wrzask Włochów: Tak należy gnać niemieckie psy! Czyż ucziwemu Niemcowi nie lepiej umrzeć niż takie słowa słyszeć?
Opracowanie i tłumaczenie: prof.wirt. Grün przy wydatnej pomocy prof.wirt. Starego Szkota

30 maja 2006
© by Akademia Rzygaczy Members