Wydział Postaciologii



Strona główna
ZOO Akademii
250px-Gotfryd_Lengnich.jpg

Gottfried Lengnich

1689-1774

Urodził się 4 grudnia 1689 r. w Gdańsku w rodzinie zamożnego kupca. Do roku 1707 uczył się w szkole parafialnej działającej przy kościele Mariackim. W wieku 13 lat został wysłany przez rodziców do Gniewu, by poznać język polski. Edukację swą kontynuował w gdańskim Gimnazjum Akademickim, które ukończył w 1710 roku, a następnie wyjechał do Halle, gdzie na tamtejszym uniwersytecie studiował prawo, historię i krasomówstwo. Tam też w roku 1712 uzyskał tytuł licencjata, a rok później został doktorem prawa. Działał również na polu wydawniczym – współredagował bowiem naukowy periodyk Hallische Bibliothek. W 1713 roku, po krótkim pobycie na dworze króla Augusta II, powrócił do Gdańska.
W rodzinnym mieście utrzymywał się przez kilka lat z prywatnego nauczania, zajmując się jednocześnie studiami nad dziejami prawa Gdańska, Prus Królewskich i Królestwa Polskiego, by dowiedzieć się, czy my, Prusacy, jesteśmy Polaków równymi braćmi, czy też sługami. W latach 1718-1719 zaczął wydawać prekursorski dla Polski periodyk historyczny Polonische Bibliothec, zawierający teksty głównie jego autorstwa. W czasopiśmie można było przeczytać m.in. fragmenty dokumentów historycznych, życiorysy wybitnych Polaków i wyniki najnowszych badań. Na karcie tytułowej jako miejsce druku stoi: Tannenberg wo Vladislaus Jagyello die Creutz-Herren schlug (Tannenberg - Grunwald, gdzie Władysław Jagiełło pobił Krzyżaków). Wyobrażenie o zawartości tych druków dają słowa: Jest już najwyższy czas, gdy inne narody omawiają dzieje swych przodków z największą pilnością, aby i Polacy wzięli się do pióra i naśladowali tak chwalebne przykłady [...]. Należy wreszcie zrozumieć, że uczeni obcy powinni mieć pewne wiadomości o naszych czynach, naszej formie rządów, gospodarstwie, kulturze [...]. Często rozmyślałem, że należy dzieje mojej ojczyzny oczyścić z oczywistych kłamstw i przedstawić je we właściwym świetle . Niestety, pomimo niewątpliwych wartości naukowych, jakie niosło ze sobą pismo, spotkało się ono nie tylko z niewielkim zainteresowaniem, ale też i z pewną niechęcią, Lengnich bowiem w swoich artykułach zdecydowanie rozprawiał się z wyidealizowaną historią swojej ojczyzny. Zmuszony był więc zakończyć swą inicjatywę wydawniczą już na drugim tomie. Swoją porażkę skomentował w następujący sposób: Liczba troszczących się o wiedzę stale się, niestety, zmiejsza. Cały świat woła o skróty. Przeciętny obywatel jest zadowolony, jeżeli zdołał coś niecoś podłapać z ubiegłego stulecia i wyżej ceni te wiadomości niż orientację w odległym średniowieczu. Samo spojrzenie na dużą księgę już nas przeraża.
W 1720 roku spróbował wraz z innymi naukowcami przenieść na grunt Rzeczpospolitej inne naukowe przedsięwzięcie i założył pierwsze polskie towarzystwo Societas Litteraria cuius symbolum virtutis et scientiarum incrementa czyli Towarzystwo Literackie, którego symbolem jest rozwój wiedzy i moralności. Stowarzyszenie, które przetrwało 7 lat początkowo skupiało się na zagadnieniach humanistycznych, a posiedzenia dotyczyły głównie zasad moralności i etyki, w następnych latach zaś prym zaczęły wieść nauki przyrodnicze i medycyna. Spotkania odbywały się co poniedziałek, a członkowie spotykali się nie w ponurych aulach, a w swoich mieszkaniach, gdzie w kameralnej i miłej atmosferze dyskutowali o nauce przy kawie i ciasteczkach.
Rada Miejska w 1721 roku powierzyła Lengnichowi kontynuowanie dzieła Historia Rerum Prussicarum w zamian za stałą pensję. Rzetelne, posiadające ogromną wartość również dla dzisiejszych historyków opracowanie okresu 1526-1733 w 9 tomach pt. Geschichte der Preussischen Lande Königlich-Polnischen Antheils zajęło mu 33 lata. Opracował też Kroniki Galla Anonima i Wincentego Kadłubka, a także napisał rozprawę De Polonorum maioribus (O przodkach Polaków).
Pomimo nawału pracy Lengnich nie zaniedbał życia osobistego. W roku 1730 ożenił się z córką pastora, Eufrozyną Florentyną Fischer, z którą miał dwie córki. Eufrozyna doskonale rozumiała fascynacje męża i to ona całkowicie zajęła się prowadzeniem domu i wychowaniem córek. Jak zwykle za wybitnym mężczyzną musiała więc stanąć oddana kobieta .
leng0001.jpg
Tytułowa strona Biblioteki polskiej Lengnicha

Lengnich szerzył wiedzę także w Gimnazjum Akademickim, gdzie w roku 1729 po wygraniu konkursu zajął stanowisko profesora retoryki i poezji. Z instytucją tą związał się na 20 lat, a na krótko przed zrezygnowaniem z tej posady Rada Miejska powołała go do wykładania prawa i historii. Edukował również przyszłego króla Polski – Stanisława Augusta Poniatowskiego. W roku 1733 podczas oblężenia Gdańska poznał jego ojca, wojewodę mazowieckiego Stanisława Poniatowskiego, który 5 lat później zatrudnił go jako nauczyciela prawa i historii Polski dla swoich trzech synów. Znajomość ta zaowocowała napisanym dla uczniów podręcznikiem Historia Polona a Lecho ad Augusti II mortem (Historia Polski od Lecha do śmierci Augusta II), który można uznać za świadectwo poczucia przynależności autora do narodu polskiego. Lengnich nie tylko okazał się być dobrym nauczycielem, miał też świetny kontakt ze swoimi podopiecznymi, gdyż również w latach późniejszych pozostał z rodziną Poniatowskich w stałym kontakcie, a z królem Stanisławem Augustem korespondował. Został też doceniony poza granicami kraju – w roku 1737 został korespondencyjnym członkiem Akademii Nauk w Petersburgu.
W okresie bezkrólewia po śmierci Augusta Mocnego, Lengnich dość niefortunnie opowiedział się - tak jak większość polskiej szlachty - po stronie Leszczyńskiego. Udało mu się jednak dość szybko powrócić do łask na królewskim dworze, skupionym teraz wokół ostatecznego zwycięzcy, Augusta III, syna wspomianego Mocnego. Ten ostatni dostrzegł możliwości Lengnicha i w roku 1740 mianował go królewskim radcą legacyjnym i przyznał pensję w wysokości 1200 talarów rocznie.
leng0002.jpg
Tytułowa strona Prawa publicznego Królestwa Polskiego z 1742 r.

Wiedzy mu jednak było ciągle mało, w tym samym roku, kiedy to kanclerz Andrzej Stanisław Załuski namówił go na przyjazd do Warszawy i napisanie rozprawy prawniczej, Lengnich, by rzetelniej przygotować się do pracy, przez 3 miesiące studiował polską praktykę parlamentarną. Dzięki temu w latach 1742-1746 powstało jedno z najważniejszych dzieł Lengnicha - Ius publicum Regni Poloniae (Prawo publiczne Królestwa Polskiego, wyd. I 1742). Na uwagę zasługuje również inny traktat, o bliższej nam tematyce: Ius publicum civitatis Gedanensis (Prawo publiczne Gdańska). Prawnicze rozprawy przyniosły Lengnichowi duże uznanie, badacze zaliczają je nawet do jednych z najlepszych w dorobku polskiej nauki. Prawo publiczne Królestwa Polskiego przez długie lata było podręcznikiem polskiego prawa i stanowiło źródłową bazę dla historyków.
August III musiał darzyć Lengnicha zaufaniem, gdy w roku 1749 wezwał go, by stanął w obronie praw mieszczaństwa uskarżającego się m.in. na ustawy utrudniające handel i udzielał porad prawnych mieszczanom chcącym składać skargi na rajców. Takie zadanie mogło wprowadzić opowiadającego się po stronie Rady i za autonomią Gdańska historyka w nie lada konfuzję.
Konflikt pomiędzy radą a mieszkańcami, którzy byli w swoistym sojuszu z dworem trwał do roku 1752. Lengnich, który na polecenie króla uzasadniał wprawdzie słuszność żądań pospólstwa, powstrzymywał się w kluczowych momentach od poparcia którejkolwiek ze stron, w cichości ducha ciążąc ku stronie Rady, z którą wiązał swoją przyszłość. Kunktatorstwo to przyniosło oczekiwany rezultat, kiedy, porzuciwszy w roku 1750 pracę w Gimnazjum, mianowany został syndykiem miejskim, które to stanowisko porównać można do radcy prawnego zatrudnionego przez Radę Miasta. Było to stanowisko wielce prestiżowe, dla osoby o aspiracjach i możliwościach Lengnicha ukoronowanie kariery politycznej. Złośliwi okrzyknęli go natychmiast pruskim Tacytem, bynajmniej nie ze względu na uznanie dla jego dzialalności na polu historii. Przydomek ten, bazując na swoistej grze słów (Tacyt - historyk rzymski, ale jednocześnie tacitus = milczek) wyjaśniany był w następujący sposób: Lengnich - pruski Tacyt (milczek) domilczał się syndakatury.
W tym samym roku Rada Miejska na królewskim dworze próbowała przedstawić swoje racje i wysłała do Warszawy trzech przedstawicieli: burmistrza, rajcę i świeżo mianowanego syndyka. Lengnich wygłosił na audiencji zgrabną przemowę, która dała Augustowi nadzieję na to, że Rada zmieni swój stosunek do sprawy żądań pospólstwa i dostosuje się do królewskiej woli. Tak się jednak nie stało, a rajcy w dalszym ciągu walczyli o przewagę w konflikcie. Promowany przez króla Lengnich rozczarował go brakiem skuteczności w walce z Radą, co nawet uznano za sprzeniewierzenie się królewskiemu dobrodziejowi. Naraził się swoją działalnością do tego stopnia, że chciano go pozbawić stanowiska, a żądania takie wysunęła rzemieślniczo-kupiecka opozycja. Jeszcze w roku 1755 opat oliwski Jacek Rybiński apelował do króla o odebranie mu tytułów.
Lengnich mimo skupieniu się na działalności pisarskiej i politycznej na chwilę wrócił jednak do edukacji, kiedy to w 1765 roku Rada powołała go w skład komisji przygotowującej reformę gdańskiego szkolnictwa.
W 1767 na polecenie Rady Miejskiej zajął się jeszcze sprawą rozwijającego się w Prusach ruchu dysydentów – opracował wywód z jednej strony pokazujący plusy przystąpienia Gdańska do konfederacji, z drugiej strony zaś zalecał dużą ostrożność, gdyż takie poparcie mogło by być uznane za zdradę stanu. Rada zdecydowała się na zawarcie luźnych stosunków z dysydentami, a na toruński zjazd konfederacji wydelegowano właśnie Lengnicha, który opracował dokument zawierający postulaty o przywrócenie praw dysydentom.
Zajęcie się działalnością dysydentów było ostatnią istotną sprawą w życiu syndyka. Gotfried Lengnich zmarł po ciężkiej chorobie 28 kwietnia 1774 roku w Gdańsku. Pochowany został w Kaplicy św. Jakuba w Kościele Mariackim.
Lengnich był urodzonym molem książkowym, a jego życie skupiało się przede wszystkim wokół intensywnej pracy naukowej. Cechowała go uczciwość, metodyczność, talent do dyplomacji, a także duża ostrożność. Prowadził też zdrowy, uregulowany tryb życia – codziennie wstawał o piątej rano, szedł spać o dziesiątej wieczorem, a każde odstępstwo od tego zwyczaju psuło mu humor. Mógł przez to sprawiać wrażenie odludka, jednakże w rzeczywistości był człowiekiem towarzyskim. Często zapraszał swoich przyjaciół na podwieczorki gdzie lubił opowiadać anegdoty, a także deklamować poezję, cieszył się też opinią człowieka pogodnego. Jego dom odwiedzało również wielu mieszczan, prosząc o porady prawne. Doceniany był również przez sobie współczesnych – Hugo Kołłątaj zawarł charakterystykę działalności Lengnicha jako jeden z przykładów najwybitniejszych osiągnięć pomorskich naukowców, a obecnie cieszy się opinią „pierwszego wybitnego historyka doby Oświecenia w Polsce".
Lengnich bywa często przywoływany jako jeden z dowodów rzekomej odwiecznej i nieustającej polskości Gdańska. Rzeczywiście z jednej strony czuł się Polakiem, co raz po raz wyraźnie deklarował, z pasją zajmował się historią Polski, z drugiej zaś podkreślał stanowczo autonomię Gdańska i sprzeciwiał się nazywaniu Rzeczpospolitej „panią” w odniesieniu do Miasta. Uważał, że Miasto może podlegać jedynie królowi, a w swych dziełach wymieniał wyróżnienia nadane Gdańskowi przez monarchę, natomiast tych nadanych przez sejmy w ogóle nie uznawał. Ze skwapliwością wymieniał królów, którzy odwiedzili Gdańsk i tłumaczył tych, którym z różnych powodów przyjechać z wizytą się nie udało. Niezależnie od deklarowanej polskości konsekwentnie bronił praw Gdańska przed zakusami polskiego króla i Polski jako takiej – w roku 1764 działał na przykład przeciwko ustanowieniu dodatkowego cła morskiego dla króla, a także opowiadał się przeciwko przystąpieniu Gdańska do konfederacji barskiej. Jako dowód polskości całego gdańskiego społeczeństwa, czy tylko jego rzekomo nieodmiennego przywiązania do Polski, jest zatem Lengnich osobą zupełnie nieodpowiednią. Służyć może jedynie za dowód na to, że narodowość jest stanem ducha i kwestią subiektywnego wyboru, nie musi zaś (choć może) wynikać z pochodzenia i pierwszego języka jakiego człowiek się uczy.
Gottfried Lengnich jest ważną postacią w historii Gdańska, nie tylko jako uczestnik istotnych wydarzeń politycznych, ale również jako autor opracowań, pozwalających poznać i zrozumieć wydarzenia, które w jego czasach były już historią. Podobnie jak wielu innych Gdańszczan z przeszłości jest jednak dość zapomniany, mimo że uhonorowano go nadaniem jego imienia ulicy we Wrzeszczu, a wyrazem szczególnego uznania jest fakt, że pamiętano widocznie jego deklaracje polskości, bowiem po 1945 r. nie odebrano tej ulicy imienia gdańskiego prawnika i historyka, co jest w Gdańsku rzadkością. Gottfried Lengnich jest również patronem Biblioteki Akademii Rzygaczy.

Opracowała: prof. wirt. Magrat

Ilustracje:
1) Wikipedia
2) i 3) Historia Gdańska T. III/1, Gdańsk 1993

2 listopada 2008





© 2008 Marta Krzyżowska
© 2004-2007