Biblioteka

Strona główna
ZOO Akademii

Brigitte Wehrmeyer-Janca, Młodość niemieckiej dziewczyny w Polsce Epizody z Gdańska

Marpress, Gdańsk 2005

mndwp.jpg
Grün:
Książka Brigitte Wehrmeyer-Janca to typowe spisane po latach wspomnienia. Autorka opowiada, zgodnie z tym co obiecuje w tytule, o swoich przeżyciach związanych z życiem jej rodziny od nastania polskiej władzy nad Gdańskiem, sięgając nieco w przeszłość, do lat wojny, a nawet - zapewne na podstawie opowiadań - czasów tuż przed samą wojną. Jak każde wspomnienia, relacja ta zawiera bezcenne szczegóły, spostrzeżenia i wrażenia, których próżno szukać w fachowych dziełach na temat gdańskiej historii. Ostanie chwile starego Gdańska oglądamy oczami dziecka, a więc mamy obraz zupełnie inny niż ten, jaki przedstawiłby nam dorosły uczestnik tamtych wydarzeń. Już samo to stawia tę książkę na półce z literaturą bardzo wartościową dla każdego Rzygacza. Gdzie indziej dowiemy się o bananach sprzedawanych dzieciom do piątego roku życia w Wielkiej Zbrojowni, gdzie indziej przeczytamy o drewnianym ptaku, którego skrzydła wyglądały tak jakby z piór zatoczyły krąg? Oczami dziecka oglądamy wreszcie Rosjan żądających zegarków i niemal czujemy paniczny strach przed nimi. W ten sam sposób opowiada autorka o wielu innych chwilach, które znamy dobrze z historii, z Grassa i z opowiadań własnych krewnych, którzy je przeżyli.
Razem z rosnącą autorką widzimy następnie, że starego Gdańska już nie ma, że wokół mówi się po polsku, że niemieckojęzyczna ludność Miasta umiera z głodu i pracuje przy grzebaniu zwłok. Podziwiamy spryt jej matki, która dokonywała cudów, żeby zapewnić rodzinie przetrwanie.
Z nietypowej perspektywy obserwujemy kilkanaście pierwszych lat rządów socjalistycznej Polski w Gdańsku, ale relacja Brigitte jest bardzo odmienna od poglądów głoszonych przez tych, którzy wyjechali przed lub tuż po końcu wojny. Nowi polscy sąsiedzi to wspaniali ludzie, pomocni, wspierający się nawzajem, uczynni i po prostu normalni. Młoda dziewczynka przyjmuje otaczającą ją rzeczywistość naturalnie - a historie o dawnych gdańskich czasach są dla niej dość niezrozumiałymi i fantastycznymi opowieściami.
W książce tej nie znajdziemy nienawiści, zarzutów ani ksenofobii. Jest ona zatem kolejnym przyczynkiem do stwierdzenia, że nic nie jest takie proste jak nam to opowiada tzw. oficjalna historia.
Od wspomnień Brigitte trudno się oderwać. Niemalże na każdej stronie błyska anegdota, zabawna historia, lub wzruszające wspomnienie. W odróżnieniu od niektórych przykładów podobnej twórczości ta książka nie jest nudna. Wręcz przeciwnie. Autorka pisząc o czymkolwiek czyni liczne dygresje, dzięki którym obraz czasów, które opisuje staje się jeszcze pełniejszy, zawsze jednak wraca do głównego wątku i w sposób szalenie barwny opisuje przeróżne aspekty życia normalnych ludzi w dość już odległej, wbrew pozorom, przeszłości.
Książka jest zatem ze wszech miar godna polecenia.
Efekt psuje niestety fatalne tłumaczenie. Domyślać się należy, że autorka posługuje się w oryginale dość prostym językiem, co w przypadku wspomnień trzeba uznać wyłącznie za zaletę pisarstwa. Natomiast ewidentne błędy gramatyczne i stylistyczne w polskiej wersji są już winą tłumaczy i oczywiście redaktora wydania, który - co niestety staje się już chyba wizytówką wydawnictwa Marpress - przepuścił wszelkie możliwe chochliki w rodzaju "literówek" i błędów składniowych, a także prawdziwe trolle, jak na przykład "puder cukier". Błędów rzeczowych w tłumaczeniach nazw miejscowych jest niewiele, co trzeba zaliczyć do zalet książki.
To, że wydawca kiepsko wywiązał się ze swoich obowiązków nie wpływa jednak na jakość książki (choć bardzo miejscami irytuje), która broni się wspaniałą, lekką narracją, bardzo ciekawymi obserwacjami i niezwykłą, ciepłą i pogodną atmosferą, która towarzyszy czytelnikowi od pierwszej do ostatniej strony, nawet tam, gdzie opisywane historie wcale pogodne nie są.
© by Akademia Rzygaczy Members