Biblioteka

Strona główna
ZOO Akademii

Mariana Pelczara wizja Gdańska

BG PAN, Gdańsk 2005

pelczarawizja.jpg
Grün:
„Wizja Gdańska" to unikalna, niskonakładowa publikacja Biblioteki Gdańskiej PAN, stanowiąca zapis radiowych pogadanek wygłaszanych przez dyrektora tejże biblioteki, Mariana Pelczara, na przełomie lat 1945-1946. Książka ta wpisuje się w stu procentach w nurt „odwiecznie polskiego Gdańska". Wyraz „odwiecznie" pojawia się w konkluzji niemalże każdej z pogadanek. Nie nazwałbym jej jednak nacjonalistyczną, bowiem nacjonalizm wyklucza zazwyczaj rzetelność, dopuszcza się selekcji faktów z punktu widzenia ideologii narodowej, czego Marian Pelczar uniknął, choć tylko w pewnym stopniu. Fakty z gdańskiej historii przedstawione są w przeważającej części rzetelnie. Nacjonalistyczna „filozofia Kalego" pojawia się dopiero w komentarzu. Wnioskowanie autora w nieodmienny sposób dowodzić ma odwieczne i nieprzemijające przywiązanie Gdańska i jego mieszkańców do Rzeczypospolitej (w tym na długo przed powstaniem tej ostatniej). Polityka niezależności Gdańska jest zła i zgubna, natomiast wszelkie działania polskie są słuszne i zbawienne, nawet jeśli są naruszeniem wcześniejszych zobowiązań (o czym autor w charakterystyczny dla tego nurtu historiografii sposób nie wspomina), lub mają charakter pary puszczanej w gwizdek. Ocena wydarzeń zawsze prowadzona jest z punktu widzenia tzw. „polskiej racji stanu", nawet jeśli są ewidentnymi próbami zarżnięcia kury znoszącej złote jajka. Autor daje się często ponieść patriotycznemu uniesieniu, co czasem wypada komicznie w świetle faktów. Gdańszczanie przysięgający królowi zobowiązują się, zdaniem M.Pelczara, do wierności Rzeczypospolitej (której jeszcze nie ma). Okazują wierność owej Rzeczypospolitej w przełomowych momentach historii z poczucia przynależności do Polski, w tym w trakcie bitwy pod Grunwaldem (sic!). Rozbój na chłopach, którego dopuszczają się królewscy kaprzy, czemu autor nie przeczy, jest powodem ich niewinnego, jego zdaniem, skazania. Trzysta lat przynależności Gdańska do państwa Zakonu i Prus to jedynie „nalot na polskiej rzeczywistości". Poświęcenie przez Heweliusza nowoodkrytego gwiazdozbioru Sobieskiemu - typowy akt dedykacji dla osobistego sponsora - staje się objawem wierności i przywiązania całego gdańskiego mieszczaństwa do... reszty ziem polskich. Autor lubuje się w pompatycznych określeniach, w tym także w odniesieniu do nieudolnych i nieudanych przedsięwzięć polskich władz i władców, które urastają do rangi epokowych wydarzeń. Tak, na przykład, opornie postępująca budowa jednego galeonu w Elblągu za Zygmunta Augusta to „szybka realizacja niezależnej od Gdańska polskiej floty", a nieudany przemyt drogą morską broni dla powstańców listopadowych i styczniowych to „powstańcza akcja morska". Bez mrugnięcia okiem dopuszcza się autor-historyk anachronizmów typu umiejscowienia grodu gdańskiego nad Radunią, krwawej rzezi u stóp baszty „Kiek in de Kök" w 1308 r., czy ruchliwej przystani portowej przy Bramie Zielonej w czasie wojny 13-letniej.
Ale...
Autor przedstawia bardzo rzetelnie liczne aspekty gdańskiej historii - te, które, początkowo przynajmniej, nie kolidują z ową „polską racją stanu". Tak opisane są na przykład kazimierzowskie przywileje oraz źródła gospodarczej potęgi Gdańska, choć przy tych ostatnich pojawia się pośrednie oskarżenie Miasta o powodowanie ubóstwa mieszczaństwa w Polsce.
Książka napisana jest pięknym językiem, polszczyzną przedwojenną, o zapomnianych ozdobnikach, uroczym łacińskim szyku zdania i gramatyce, która jest już przeszłością. Dziesięciominutowe radiowe pogadanki mają kunsztownie zbudowaną narrację, od obrazowego (najczęściej pogodowego) zagajenia, przez fakty, interpretacje, po wnioski - szkoda, że zawsze niemalże identyczne.
Mimo, że dzieło Mariana Pelczara uznać trzeba za pracę na rzecz dezinformacji i poprawiania historii, ocenę tego faktu przeprowadzać należy bardzo ostrożnie. Oczywiście, z punktu widzenia obecnego czytelnika książka ta sama się dyskwalifikuje jako źródło poznania gdańskiej historii. Pamiętać należy jednak o czasach, w których powstały audycje radiowe w niej zebrane. Jest to czas, kiedy Gdańsk leży w gruzach, kiedy wysiedlani są pozostali w Mieście i przy życiu przedwojenni mieszkańcy, kiedy na ulicach niedawno zawojowanego Gdańska zaczyna dominować język polski, bo stać się ma on odtąd polskim miastem. Wówczas również rozpoczynają się dyskusje na tym, czy niemiecki Gdańsk odbudować, czy zaorać pogorzelisko i na jego miejscu, lub gdzieś obok, zbudować nowe, polskie miasto. Wówczas przybywają do Gdańska rzesze Polaków, wypędzonych ze wschodu, zajmując mieszkania swoich wypędzonych na zachód poprzedników. Dla nich Gdańsk to miasto niezrozumiałe, nieczytelne, obce. Ten właśnie Gdańsk trzeba przybliżyć, dać pożywkę patriotycznemu uniesieniu, że miasto nasze znowu jest nasze, oswoić nowych mieszkańców z obcością hanzeatyckiego świata Gdańska. Tak odczytuję intencje Mariana Pelczara, nawet jeśli szczerze wierzył (a tak pewnie było) w to co pisał, nawet jeśli nie do końca świadomie takie intencje mu przyświecały. Abstrahując od skuteczności tego „oswajania" gdańskiej historii i jej propagowania wśród nowych gdańszczan, działalność Pelczara i wielu jemu podobnych wybiła skutecznie zęby przedstawicielom kręgów plujących nienawiścią do niemieckiego Gdańska, domagających się jego wymazania z czasu i przestrzeni, w tym również tym, którym marzyło się coś na kształt Nowej Huty nad Motławą. Książka ta zatem, jak wspomniałem wyżej, nie może być rozpatrywana jako dzieło o dawnej historii Gdańska, ma bowiem charakter zbyt silnie propagandowy. Jest jednak cennym przyczynkiem do historii lat powojennych w Mieście, pozwalającym zrozumieć źródła nurtu nacjonalistycznego w gdańskiej historiografii, z powodzeniem, niestety, uprawianego przez niektórych do dziś.
© by Akademia Rzygaczy Members