Wydział Morski



Strona główna
ZOO Akademii

"Columbus" i "Homeric" - rekordowe bliźniaki

ColumbusIHomeric01.jpg ColumbusIHomeric02.jpg
"Homeric"

"Columbus"

(...) boso po nieheblowanym parkiecie, z dłużycy na dłużycę w kierunku Schichaua, gdzie flagi zabawnie na wietrze, przez drewno przed siebie, gdzie coś leżało na pochylni, jednak w wodzie są belki, gdzie wygłaszano piękne mowy, gdzie nikt nie wołał "Wranka" ani tym bardziej "Koljaczek", gdzie słychać było: nadaję ci imię SMS Columbus, Ameryka, ponad czterdzieści tysięcy ton wyporności, trzydzieści tysięcy koni mechanicznych, Statek Jego Wysokości, salon dla palących pierwszej klasy, na bakburcie kuchnia drugiej klasy, sala gimnastyczna z marmuru, biblioteka, Ameryka, Statek Jego Wysokości, tunel wału napędowego, pokład spacerowy, Heil dir im Siegerkranz, proporczyk portu macierzystego, książę Henryk stoi przy kole sterowym a mój dziadek Koljaiczek boso, ledwie dotykając drewnianych okrąglaków, w kierunku muzyki dętej, naród, który ma takich książąt, z tratwy na tratwę, publiczność wiwatuje, Heil dir im Siegerkranz, a wszystkie syreny stoczniowe i syreny statków w porcie, holowników i parowców wycieczkowych, Columbus, Ameryka, wolność i obok niego dwie szalupy szalejące z radości, z tratwy na tratwę, Tratwy Jego Wysokości i odcinają mu drogę i psują zabawę, więc musi się zatrzymać, a taki miał piękny rozpęd, i stoi całkiem sam na tratwie i widzi już Amerykę, obok są szalupy, musi się odbić - i widziano mojego dziadka jak płynął, podpłynął do tratwy, która ześliznęła się do Motławy. I musiał zanurkować z powodu szalup, i zostać pod wodą z powodu szalup, i tratwa sunęła nad nim i nie chciała przestać, wciąż rodziła nową tratwę: tratwa z tratwy twojej, na wieki wieków: tratwa. (...)

(...) On nie żyje, nie odpowie mi, nie wykazuje żadnego zainteresowania cesarskimi wodowaniami, ani trwającą często dziesięciolecia, zaczynającą się od wodowania zagładą statku, który w tym przypadku nazywał się "Columbus", zwany był także chlubą floty, rozumie się samo przez się wziął kurs na Amerykę i później został zatopiony, albo sam się zatopił, może także został wydobyty i przebudowany, przemianowany albo zezłomowany. Być może "Columbus" tylko zanurkował, naśladując mojego dziadka, i krąży dziś jeszcze ze swoimi czterdziestoma tysiącami ton, salonem dla palących, salą gimnastyczną z marmuru, basenem pływackim i kabinami do masażu na, powiedzmy, sześciu tysiącach metrów głębokości Rowu Filipińskiego albo Głębi Emdeńskiej; można o tym przeczytać w "Weyerze" albo w Kalendarzach Floty - zdaje się, że pierwszy czy drugi "Columbus" zatopił się sam, ponieważ jego kapitan nie chciał przeżyć jakiejś tam hańby związanej z wojną. (...)

W powyższych cytatach z "Blaszanego bębenka" Günter Grass powiązał historię Józefa Koljaiczka z dziejami statku, który zapisał się w historii Gdańska jako największa jednostka zbudowana przez Stocznię Schichaua, i, prawdopodobnie, największy statek kiedykolwiek zbudowany w Gdańsku. Klamra utworzona przez obraz wodowania (w grudniu 1913 r.) i zatonięcia (w grudniu 1939 r.) jest efektowna, choć autor zdawał sobie chyba sprawę - jak wynika z ostatniego zacytowanego zdania - że w rzeczywistości chodzi tutaj o DWA różne statki. Jak to się stało, że gdańska stocznia zwodowała w niedługim czasie dwa statki noszące tę samą nazwę "Columbus"? Aby to wyjaśnić, cofniemy się nieco w czasie.
Pod koniec XIX wieku ruch pasażerski między Europą a Północną Ameryką stale wzrastał. Oczywiście w tamtych latach jedynym środkiem transportu międzykontynentalnego były statki. Jednocześnie postęp techniczny (wprowadzenie stali jako podstawowego budulca, udoskonalenia napędu) wywołał tendencję do budowy coraz większych transatlantyków (z pewnością wszyscy znają historię "Titanica", który zatonął 15 kwietnia 1912 r.).
Również gdańska stocznia Schichaua przystąpiła do budowy wielkich transatlantyków. Co prawda początki były niezbyt udane: zamówiony przez Norddeutscher Lloyd statek pasażerski, wodowany w 1897 r. jako "Kaiser Friedrich", nie osiągnął podczas prób wymaganej prędkości 22 węzłów. W związku z tym armator zażądał poważnego obniżenia uzgodnionej ceny, stocznia odmówiła i statek pozostał w jej dyspozycji. Dopiero w 1912 r. udało się go sprzedać francuskiej Compagnie Sudatlantique, pod którego banderą pływał jako "Burdigala" (zatonął w 1916 r. na Morzu Egejskim, po wejściu na minę z niemieckiego okrętu podwodnego). Stocznia zrehabilitowała się, budując dla Norddeutscher Lloyd następny statek "Grosser Kurfürst" (177 m długości, 13.243 BRT, 2400 miejsc pasażerskich). Wodowany w 1899 r., był jednym z najszybszych statków w swojej klasie. Udany był także statek "Cincinatti" (183,9 m, 16.339 BRT) dla innego niemieckiego armatora Hamburg-Amerika-Line, wodowany w 1908 r.
ColumbusIHomeric03.jpg
Jeden z "Columbusów" w basenie wyposażeniowym Stoczni Schichaua.

Tuż przed pierwszą wojną światową Norddeutscher Lloyd zamówił dwa statki pasażerskie na około 2000-2500 miejsc, o długości 228 m i pojemności około 33.000 BRT (dla porównania: "Titanic" miał 269 m i 46.329 BRT). Budowa tak wielkich jednostek stanowiła znaczne wyzwanie dla stoczni: podczas montażu kadłubów na pochylni konieczne było montowanie dodatkowych dźwigów na budowanych statkach (na pierwszym ustawiono 2 dźwigi, na drugim aż 8). Pierwszy z dwóch statków wodowano 17 grudnia 1913 r., przy dźwiękach cesarskiego hymnu "Heil dir im Siegerkranz" i w obecności cesarskiego brata, księcia Henryka Pruskiego (to wtedy dziadek Koljaiczek zniknął pod tratwą), nadając mu imię "Columbus" (pojemność brutto 33.526 RT, 2.630 miejsc pasażerskich, moc maszyn 32.000 KM). Prace nad gotową w 90% jednostką przerwano na czas wojny. Przez kilka lat niedokończony statek cumował w basenie wyposażeniowym stoczni Schichaua, co zostało uwiecznione na wielu zdjęciach i pocztówkach. Bliźniaczy statek, którego budowę rozpoczęto w 1913 r., przez cały okres wojny pozostawał na pochylni. W 1916 r. został częściowo zniszczony pożarem.
Po zakończeniu wojny wznowiono prace wykończeniowe na już zwodowanym "Columbusie", ale rychło okazało się, że statek ma zostać przekazany Wielkiej Brytanii. Traktat wersalski nakazywał bowiem pokonanym Niemcom wydanie mocarstwom sprzymierzonym wszystkich statków pełnomorskich powyżej 1600 BRT. Zawarta nieco później odrębna umowa zdecydowała, że jeszcze nieukończony "Columbus" również zostanie włączony do tej puli, a w zamian za to pod banderę Norddeutscher Lloyd będzie mogło wrócić kilka statków pełnomorskich, które podczas wojny zostały internowane w portach południowoamerykańskich. W 1920 r. znajdujący się wciąż w Gdańsku "Columbus" został przejęty przez brytyjskie towarzystwo żeglugowe "White Star", z ramienia którego dokończenie budowy nadzorowali specjaliści z brytyjskiej stoczni "Harland & Wolff" (czyli tej, która zbudowała "Titanica"). W styczniu 1922 r. statek odpłynął do Wielkiej Brytanii, gdzie zmieniono mu nazwę na "Homeric". 15 lutego tego roku wyruszył w pierwszą podróż na trasie Southampton - Cherbourg - Nowy Jork.
Tymczasem w Gdańsku wznowiono prace na drugiej jednostce. Armator planował dla niej nazwę "Hindenburg", ale ostatecznie uznano, że w ruchu międzynarodowym nie byłaby to zbyt szczęśliwa nazwa, i postanowiono ochrzcić statek "zwolnionym" przez siostrzaną jednostkę imieniem "Columbus". Wodowanie zaplanowano na 17 czerwca 1922 r. - nie obyło się tym bez trudności, bowiem kadłub utknął na torze zjazdowym i potrzeba było dwóch miesięcy, by go uwolnić. Prace wyposażeniowe trwały długo ze względu na trudności z materiałami w kryzysowych, powojennych latach. Dopiero 28 listopada 1923 r. gotowy "Columbus" mógł odpłynąć do Bremerhaven.
ColumbusIHomeric04.jpg
Wodowanie drugiego "Columbusa" 17 czerwca 1922 r.

"Homeric", osiągający prędkość 18 węzłów, uważany był przez dyrekcję linii White Star (później Cunard - White Star) za statek zbyt wolny, ale ceniono go za stabilność przy większej fali. W 1923 r. w stoczni Harland & Wolff dokonano przebudowy napędu, przystosowując go do opalania olejem, zamiast przestarzałego opalania węglem. Po powrocie do służby w kwietniu 1924 r. statek osiągał 19,5 węzła, co wciąż uważano za zbyt mało, jak na standardy linii transatlantyckich. Również ilość pomieszczeń III klasy była zbyt wielka, jak na przepisy władz imigracyjnych USA. Już w 1928 r. zapowiedziano wycofanie statku z linii transatlantyckiej, co ostatecznie nastąpiło w 1932 r. Przez kilka lat pływał jeszcze na tzw. zimowe rejsy po Morzu Karaibskim. 27 lutego 1936 został sprzedany na złom.

Nieco inaczej potoczyły się losy drugiego "bliźniaka". Po wejściu do służby był jedynym dużym statkiem pod banderą niemiecką, co wpłynęło na jego dużą popularność. W 1929 r. otrzymał nowe turbiny, które zwiększyły jego prędkość do 22 węzłów. Zmieniono również nieco sylwetkę statku, montując na nim nowe kominy naśladujące nowocześniejsze, bo motorowe statki "Bremen" i "Europa", które wspomogły go na linii amerykańskiej. Przestał wówczas być flagowym statkiem Norddeutscher Lloyd, ale wciąż spędzał długie miesiące na Atlantyku, a także na Morzu Karaibskim (niestety, nie mam informacji, jak często zdarzały się spotkania obu "bliźniaków", które krążyły przecież po tych samych akwenach). W sierpniu 1939 "Columbus" wypłynął z Nowego Jorku w kolejny rejs na Antyle. Gdy przyszły wiadomości o wybuchu wojny, kapitan Dähne stwierdził, że są niewielkie szanse, by statek zdołał przedrzeć się do jednego z niemieckich portów unikając przejęcia przez brytyjskie okręty wojenne. Wszyscy pasażerowie zostali wysadzeni na ląd w Hawanie, a "Columbus" jeszcze przez parę tygodni krążył między różnymi portami środkowo- i południowoamerykańskimi. 19 grudnia 1939 r. w pobliżu pojawił się brytyjski niszczyciel, oddał dwa ostrzegawcze strzały i zażądał zatrzymania statku. Nie chcąc by statek dostał się w ręce nieprzyjaciela, kapitan wydał rozkaz zatopienia go. Przed przejściem do łodzi ratunkowych, załoga podpaliła jeszcze luksusowe, wykładane drewnem pomieszczenia. "Columbus" spoczął na dnie w pobliżu meksykańskiego Vera Cruz (chyba, że uwierzymy w, cytowaną na wstępie, wersję Güntera Grassa, że wciąż jeszcze pływa pod powierzchnią oceanów).
ColumbusIHomeric05.jpg ColumbusIHomeric06.jpg ColumbusIHomeric07.jpg ColumbusIHomeric08.jpg
Jadalnia I klasy.

Salon dla palących I klasy.

Kabina pasażerska II klasy.

Kabina pasażerska III klasy.

Przykłady wnętrz SS "Columbus" linii Norddeutscher Lloyd.

Więcej zdjęć: S.S. "Columbus", the largest and fastest German ship



Opracował: prof. wirt. Pumeks


Cytat z "Blaszanego bębenka" Güntera Grassa we własnym tłumaczeniu z niemieckiego.

18 sierpnia 2005
© Marcin Stąporek 2005
© 2004-2007