M U Z E U M
Akademii Rzygaczy


Strona główna
ZOO Akademii

Ratuszowe miary

Historia

We wrześniu 2003 roku na stronach Akademii Rzygaczy (jeszcze w starej szacie graficznej i na innym serwerze) pojawił się ilustrowany kilkoma zdjęciami tekst o wzorcach miar, jakie dawniej wisiały obok wejścia do Ratusza Prawego Miasta. Prof. Grün już wtedy zaczął planować zrekonstruowanie zabytku. Jak wiemy - w 2005 r. plan ten został urzeczywistniony.
RatuszoweMiary01.jpg
Wróćmy jednak do początku tej historii. Miary wiszące do II wojny światowej przy wejściu do Ratusza są widoczne na wielu archiwalnych zdjęciach sprzed 1945 r. Były to pionowo zawieszone trzy żelazne pręty - wzorce miar długości. Nad nimi znajdował się półkolisty okap zwieńczony piękną kutą lilią. Od czasu wprowadzenia systemu metrycznego wzorce te nie pełniły już żadnej funkcji użytkowej, natomiast zachowało się wspomnienie o związanym z nimi przesądzie - osoby wchodzące do Ratusza często potrząsały prętami "na szczęście".
Początkowo sądziłem - a domysł ten można było poprzeć opinią takiego autorytetu, jak prof. Januszajtis - że trzy pręty oznaczały jednostki długości używane w przedrozbiorowym Gdańsku: stopę (Schuh), równą 12 calom, czyli 28,69 cm; łokieć (Elle), równy 2 stopom, czyli 57,38 cm i sążeń (Klafter) równy 6 stopom, czyli 1,721 m.
RatuszoweMiary02.jpg
Okazało się jednak, że sprawy mają się nieco inaczej. Sposób zawieszenia żelaznych sztab powodował, że wahając się przez długie lata, pozostawiły one na ścianie Ratusza ślady w postaci wyżłobień w cegłach. Dzięki pomiarom tych śladów udało się ustalić, że najkrótsza sztaba reprezentowała w rzeczywistości stopę tzw. nadreńską o długości 31,385 cm, średnia - łokieć (66,7 cm), a najdłuższa prawdopodobnie 6 stóp, czyli inaczej pół pręta (188,3 cm). Okazuje się więc, że wzorce te wyskalowane były według systemu miar wywodzącego się z Nadrenii, wprowadzonego jako obowiązujący w całym państwie pruskim (w tym także w Gdańsku) dopiero w 1816 r. Analiza starych ilustracji prowadzi zresztą do wniosku, że kształt całego urządzenia znany z archiwalnych zdjęć - a więc trzy pręty zawieszone pod wspólnym daszkiem - został ustalony nie wcześniej, niż w drugiej połowie XIX wieku.
Dzięki ilustracjom wiemy jednak, że wzorcowe miary, choć w nieco innym kształcie, wisiały na fasadzie Ratusza już wcześniej. Ryciny z XVII i XVIII wieku pokazują w tym miejscu pojedynczą sztabę zawieszoną pod półkolistym okapem. Był to oficjalny wzorzec używanego wówczas w Gdańsku łokcia. Wisiał on obok dziś zamurowanych drzwi, które - jak twierdzi Andrzej Januszajtis - stanowiły wejście do Komory Palowej Ratusza, gdzie mieściła się jedna z wag miejskich. Wzorzec ten służył do sprawdzania przymiarów stosowanych przez kupców. Kontrolowany przymiar przykładano wzdłuż wzorca; jeśli okazał się za krótki, jego posiadacz płacił karę.
RatuszoweMiary03.jpg
Dokładną długość ratuszowego wzorca łokcia znamy dzięki opublikowanej w 1747 r. rozprawie gdańskiego uczonego Michała Krzysztofa Hanowa (1695-1773) "Porównanie gdańskich miar i wag z paryskimi i londyńskimi" (Vergleichung der Danziger Maasse und Gewichte mit denen zu Paris und London). Napisał on m. in.: przykładaliśmy wykonany w Paryżu całkiem nowy przymiar stopy królewskiej, który Królewskie Towarzystwo Naukowe uznało za właściwy, do wzorcowego łokcia znajdującego się na gdańskim Ratuszu (cytowane za A. Januszajtisem). Dzięki przeliczeniu wymiarów podanych przez Hanowa na dzisiejsze jednostki wiemy, że oficjalny gdański łokieć miał długość 57,38 cm. Dzielił się on na dwie stopy po 28,69 cm.
Nie udało się ustalić, co się stało z daszkiem i z wiszącymi pod nim oryginalnymi miarami. Można jedynie posłużyć się w tym miejscu utartą formułką "zaginęły w 1945 r.".

Opracował: prof. wirt. Pumeks

Rekonstrukcja

Początki
Pierwszym wydarzeniem na drodze do zrekonstruowania miar było moje spotkanie w dniu 2 lutego 2005 r. w siedzibie Okręgowego Urzędu Miar w Gdańsku z panami Andrzejem Januszajtisem i Tomaszem Michalikiem - Dyrektorem Urzędu. Na spotkaniu tym uzgodniliśmy wstępne założenia projektu rekonstrukcji, przewidywany termin realizacji i źródła jego sfinansowania. Tam też zadeklarowałem, że sporządzenia projektu wykonawczego, który pozwoliłby na określenie kosztorysu przedsięwzięcia podejmuje się Akademia Rzygaczy.
Następnie szybko przekonałem Joannę Siegel - architekta, że jej udział w przedsięwzięciu jest niezbędny i już pod koniec lutego gotowy był projekt, nad którym spędziliśmy długie godziny.
RatuszoweMiary04.jpg
Problemy
Lokalizację miar nietrudno było ustalić, bowiem zachował się na murze półkolisty ślad po zamocowaniu osłony.
Rysując projekt opieraliśmy się na zdjęciach archiwalnych, a długości poszczególnych prętów początkowo przyjęliśmy za opracowaniem prof. Andrzeja Januszajtisa pt. „Miary dawnego Gdańska”, opartego na danych zawartych w pracy M.Hanowa, o której wyżej pisze prof. Pumeks. Wszystko to wymagało wykonania bardzo dokładnych pomiarów miejsca po miarach i wykonania wielu zdjęć istniejących obiektów. Skomplikowane ozdoby daszku nad miarami zostały opracowane dzięki kwerendzie J.Siegel, która, nie bacząc na paskudną lutową pogodę, z aparatem w dłoni, przemierzała Miasto, dokumentując istniejące elementy zdobnicze na gdańskich zabytkach. Wśród padającego w poprzek mokrego śniegu, narażając się na posądzenie o przygotowywanie zamachu terrorystycznego na Ratusz, mierzyliśmy cegły otaczające ślad po miarach.
Żeby jednak nie było zbyt łatwo, okazało się, że te długości nie pasują do śladów na murze Ratusza, co zmusiło nas do ponownych pomiarów, w wyniku których obliczenia prof. Januszajtisa okazały się odbiegać od rzeczywistych wymiarów zaginionych miar.
Za podstawę pomiarów przyjęliśmy porównanie układu cegieł i elementów kamieniarskich, widocznych na archiwalnych zdjęciach, z aktualnym układem elementów elewacji. Ponieważ układ kamieniarki okna zlokalizowanego w miejscu dawnego zejścia do komory palowej nie uległ zmianie, można było na jego podstawie ustalić dokładne miejsce zamocowania osi, na której zawieszono pręty miernicze. Szczęśliwym trafem pręty średni oraz najdłuższy pozostawiły na murze ślady, pozwalające na dokładne określenie odległości pomiędzy osią, na której pręty były zawieszone, a ich dolnymi zakończeniami. Już na tym etapie stało się jasne, że najdłuższy pręt nie mógł reprezentować sążnia gdańskiego, ponieważ ślad pozostawiony na cegłach przez zakończenie oryginalnego pręta znajdowałby się ponad 15 cm poniżej zakończenia pręta zrekonstruowanego. Podobnie w przypadku pręta średniego – bardzo wyraźny ślad w cegłach wyżłobiony przez zakończenie pręta oryginalnego znajdowałoby się prawie 10 cm poniżej zakończenia pręta zrekonstruowanego. Niestety w przypadku pręta najkrótszego nie dopatrzono się na murze żadnych śladów pozwalających na stwierdzenie jego długości.
Skoro już okazało się, że nie jest możliwe przypisanie poszczególnym prętom długości zaproponowanych przez prof. Januszajtisa, a co za tym idzie teorii o reprezentowaniu przez istniejący do 1945 r. obiekt miar gdańskich – tj. stopy gdańskiej, łokcia gdańskiego i sążnia gdańskiego, naturalną konsekwencją była konieczność dowiedzenia się jakie też faktycznie wymiary miały zaginione sztaby miernicze. W tym celu przy pomocy archiwalnego zdjęcia porównałem rozmiar zachowanych elementów kamieniarki z długościami wyraźnie widocznych części mierniczych poszczególnych prętów. Uzyskane w ten sposób dane porównałem z encyklopedycznymi informacjami na temat długości rozmaitych miar stosowanych w ciągu wieków w różnych rejonach Europy. Uwzględniając błąd pomiaru stwierdziłem, że jedynymi wymiarami odpowiadającymi uzyskanym danym są wymiary stopy reńskiej – Fuss (31,385 cm), łokcia reńskiego – Elle (66,7 cm) oraz połowy pręta reńskiego - Ruthe („półpręta”) (188,3 cm).
Wniosek z tego był prosty: zabytek istniejący do 1945 r. reprezentował miary wprowadzone na terenie Gdańska w roku 1816 i obowiązujące do ostatecznego wprowadzenia systemu metrycznego w 1884 r.
Taki właśnie stan obiektu postanowiliśmy odtworzyć, bo tylko taki był udokumentowany fotograficznie w stopniu dostatecznym do przeprowadzenia analizy kształtu i rozmiarów poszczególnych elementów. Jednakże w celu nadania rekonstruowanemu obiektowi dodatkowego znaczenia historyczno-edukacyjnego postanowiliśmy zaznaczyć na prętach mierniczych reprezentujących reńskie miary z XIX w. odpowiednie odcinki obrazujące miary stosowane w dawnym Gdańsku, przed jego włączeniem w skład Królestwa Prus w 1793 r. I tak: na pręcie odpowiadającym stopie reńskiej postanowiono nanieść długość stopy gdańskiej (28,69 cm), na pręcie odpowiadający łokciowi reńskiemu – długość łokcia gdańskiego (57,38 cm), natomiast na pręcie odpowiadającym połowie reńskiego pręta – długość gdańskiego sążnia (172,1 cm). Długości te naniesione miały być na pręty miernicze w postaci płytkich, prostopadłych do osi pręta nacięć o szerokości i głębokości nie przekraczającej 1 mm.
Elementy sprawiające trudności interpretacyjne, ze względu na ich słabą widoczność na zdjęciach archiwalnych opracowaliśmy na podstawie podobnych elementów zdobniczych, zachowanych na gdańskich zabytkach. I tak np. piękna lilia, wieńcząca całość konstrukcji, została opracowana na podstawie elementów kraty zamykającej Kaplicę św. Jakuba w Kościele Mariackim, podobnego elementu na ogrodzeniu Fontanny Neptuna, elementach ogrodzenia nagrobka Bahrów w Kościele Mariackim oraz krat zachowanych w zbiorach Muzeum Narodowego w Gdańsku.
Ostatecznie udało nam się odczytać kształt wszystkich zawijasów, opracować sposób zamocowania prętów do muru (tego nigdzie nie było dokładnie widać) i rozwiązać wiele innych zagadek, które pojawiały się ilekroć zaczynaliśmy rysować kolejny element.

Coraz bliżej...

Tak daleko realizacja koncepcji odtworzenia miar nie zaszła nigdy przedtem. Projekt spodobał się ekspertowi w osobie prof. Januszajtisa i ewentualnemu sponsorowi części kosztów – dyr. Michalikowi. Niedługo potem przedstawiliśmy projekt władzom Muzeum Historycznego Miasta Gdańska i Wojewódzkiemu Konserwatorowi Zabytków. Swoje poparcie dla idei zadeklarował również Prezydent Paweł Adamowicz.
W połowie marca odbyło się pierwsze spotkanie wszystkich osób i instytucji włączonych w realizację projektu Akademii. Omówiliśmy na nim bardzo konkretnie zakres pozostających do wykonania czynności i spraw, które trzeba załatwić, by miary mogły wrócić na swoje miejsce. Droga do przywrócenia Miastu jednego z jego zaginionych artefaktów była jeszcze daleka, ale wydawało się, że nasz zapał, dużo pracy oraz życzliwość i wielkie wsparcie ze strony tak znaczących osób i instytucji pozwały wierzyć, że miary powrócą.
6 czerwca 2005 r. spotkaliśmy się z Prezydentem Pawłem Adamowiczem, który wyraził poparcie (i to nie tylko słowne) dla projektu. Termin oficjalnego odsłonięcia rekonstrukcji ustalono na 30 lipca 2005 r., czyli dzień otwarcia Jarmarku św. Dominika.

Wykonanie

Wykonania rekonstrukcji podjął się Leonard Dajkowski, właściciel pracowni kowalstwa artystycznego z Szydlic, zwanych obecnie Siedlcami. Wziął też na siebie niemałą część kosztów całego przedsięwzięcia. Kiedy już zaczął, praca postępowała w tempie ekspresowym. Jego pracownik, Zenon Dywelski, wykazał się wielkim kunsztem i spostrzegawczością, bowiem nie wszystko co założyliśmy w projekcie było wykonalne, trwałe i logiczne z punktu widzenia sztuki kowalskiej. Szef pracowni wykazał się za to niezmierzoną wręcz cierpliwością i wolą współpracy, kiedy - już w trakcie pracy - donosiliśmy mu kolejne poprawki.
I tak pomysł, projekt i kunszt zmieniły się w realny, stalowy przedmiot - trzy potężne miary i równie mocny daszek. Pamiętam jak z niedowierzaniem oglądaliśmy po raz pierwszy całość złożoną prowizorycznie w warsztacie Leonarda Dajkowskiego.
RatuszoweMiary05.jpg RatuszoweMiary06.jpg RatuszoweMiary07.jpg RatuszoweMiary08.jpg
7 czerwca odbyło się posiedzenie (na stojąco) komisji złożonej z przedstawicieli Muzeum Historycznego Miasta Gdańska i Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków oraz Akademii Rzygaczy. Wykonane elementy miar (a większość była już gotowa) zostały poddane surowej ocenie konserwatorskiej, w wyniku której orzeczono konieczność wprowadzenia kilku drobnych poprawek. Ogólnie realizacja projektu znalazła uznanie w oczach komisji i wykonawca mógł już ze spokojnym sumieniem przystąpić do składania całości.
RatuszoweMiary09.jpg
A potem miary zabrał Dyrektor Tomasz Michalik i przez parę dni jego pracownicy z Okręgowego Urzędu Miar dokonywali na nich wszystkich potrzebnych pomiarów. Zakończyło się to wydaniem certyfikatów, powagą urzędu Rzeczypospolitej stwierdzających zgodność tego co my zaprojektowaliśmy, a kowale wykuli, z tym co powstać powinno - czyli wzorcami miar pruskich i gdańskich.

Powrót

W połowie lipca miary były gotowe.
22 lipca, w niezamierzony sposób wpisując odtworzenie miar w tradycję powojennych rekonstrukcji, przekazaliśmy gotowe miary Muzeum Historycznemu Miasta Gdańska.
Uroczyste odsłonięcie miar, z udziałem Prezydenta Pawła Adamowicza, odbyło się 30 lipca 2005 r.

Opracował: prof. wirt. Grün

25 lipca 2005
© by Akademia Rzygaczy Members