Wydział Parkologii


Strona główna
ZOO Akademii

Park w Królewskiej Dolinie

Od paru lat trwają prace, dzięki którym ponury gąszcz na uboczu, niedaleko gmachu Katolickiego Seminarium Nauczycielskiego – obecnego Wydziału Chemii UG – stopniowo przekształca się w piękny park. Skąd wziął się pomysł, by tam właśnie, w takim miejscu realizować tak niecodzienną inwestycję? A stąd, że był tam jeden z piękniejszych parków w Mieście, o długiej i ciekawej historii. Ten właśnie kawałek ziemi, uprzednio należący do wsi Zigankenberg, zakupił w roku 1654 i przeznaczył na letnią rezydencję gdański rajca Zachariasz Zappio, znany piwowar i filantrop.
Z tego czasu pochodzą najstarsze założenia parkowo-ogrodowe. Nazwa doliny nawiązuje do kilkumiesięcznego pobytu w rezydencji Zappiów w 1677 r. polskiego króla Jana III Sobieskiego. Wcześniej dwór znany był pod nazwą „Hof zum grünen Bronnen” – czyli „Dwór przy Zielonej Studni” lub po prostu „Grünerhof”, przez co jest mi szczególnie bliski. Z tamtych czasów niewiele się zachowało – rajcę Zachariasza pamiętają chyba jedynie najstarsze lipy.
Po śmierci Zachariasza Zappio (1 lipca 1680 r.) dwór i park objęli wyznaczeni w jego testamencie zarządcy. Zapewne na podstawie ich decyzji cała posiadłość została w końcu sprzedana, skoro w roku 1692 jej właścicielem jest John Wilson. Nie jest prawdą to, co podają niektórzy autorzy jakoby John Wilson był zięciem Zappia - jedyna córka Zachariasza i Katarzyny - Adelgunda zmarła jako kilkuletnie dziecko.
Pod rządami Johna Wilsona ogród poddany został przeróbce, zgodnej z gustem nowego właściciela. Utworzone wówczas zbiorniki wodne i ukształtowanie terenu oraz część oryginalnej roślinności przetrwała do dziś.
W dworze, stojącym w tym właśnie już na nowo ukształtowanym parku, gościł w 1717 r. król Polski i Saksoni August II Mocny – a więc po raz drugi dolina stała się „królewską”. Był to okres szczytowego rozkwitu założenia parkowego. Najlepszym znanym mi materiałem dotyczącym dawnego kształtu parku jest rekonstrukcja autorstwa Hansa Reichowa, zawarta w jego pracy doktorskiej, opublikowanej w 1927 r. Spróbujmy na jej podstawie przejść się po nieistniejącej wspaniałej letniej rezydencji, w której napotkamy stawy, szpalery przystrzyżonych drzew, romantyczne świątynki, maleńkie błędniki a nawet piramidę.
ParkWKrolewskiejDolinie01.jpg
Całość założenia, skupionego na obszarze ok. 12 ha, rozpoczynała się podwójną aleją lip, wiodącą od głównej drogi (obecnej ul.Sobieskiego) ku dworowi. Bezpośrednio za bramą, której resztki można ciągle oglądać, stał po lewej dom ogrodnika, a tuż za nim, na tej samej osi dwa budynki gospodarcze, do jednego z których przylegał od południa budynek, który Reichow zinterpretował jako oranżerię i na swojej rekonstrukcji uczynił ją niższą od sąsiednich budynków, natomiast na XIX-wiecznej litografii Helmsauera jest on wyraźnie wyższy i ma – przynajmniej od północy – solidną, murowaną ścianę z oknami. Na południe od tych budynków, znajdował się trójkątny staw otoczony drzewami oraz żywopłotem. Idąc dalej aleją od bramy w kierunku zachodnim, natrafilibyśmy na prostokątny trawnik z okrągłym klombem po środku, z wysokimi topolami w narożnikach od strony drogi i tujami w pozostałych dwóch, a tuż za nim główne wejście do dworu – skromnej z wierzchu, a bogatej we wnętrzach, letniej rezydencji bogatych Gdańszczan. Po południowej stronie dworu – pomiędzy czterema (zgrupowanymi po dwa) wysokimi szpalerami lip przyciętych w prostopadłościenne bloki umieszczono dwa kwietniki, ze skomplikowanym wzorem z barwnych kwiatów. Pomiędzy kwietnikami wiodła ścieżka, na osi której, nieco na południe, leżał długi, prostokątny staw, z fontanną po środku, również ujęty w cztery szpalery lip, zgrupowanych i przystrzyżonych podobnie jak te bliżej dworu, z tym że o połowę niższych. Oś widokową kończył czterometrowy stok z krzyżującymi się ścieżkami, u szczytu którego, pośrodku kolejnego podwójnego szpaleru lip, ustawiono okrągłą świątynkę.
ParkWKrolewskiejDolinie02.jpg
Dwór i fragment parku na XIX-wiecznej litografii Helmsauera

Pomiędzy długim stawem a kwietnikami ogród przecinała szeroka aleja od wschodu zakończona fontanną. Od tej fontanny odchodziły promieniście trzy wyznaczone przez wysokie żywopłoty alejki. Pomiędzy fontanną, głównym kwietnikiem a trójkątnym stawem, znajdował się, również otoczony żywopłotem, ogród warzywny, a po drugiej stronie głównej alei parku rozpościerał się nieco dziki w porównaniu z resztą ogrodu lasek, gęsto obsadzony drzewami we wschodniej części, ze strumykiem, spływającym kaskadą ze źródełka i przecinającym go na ukos. Kaskada przyozdobiona była dwoma skalniakami, których centralnymi elementami były duże, kamienne medaliony z podobiznami mężczyzny i kobiety. W tym właśnie lasku znajdowała się spora, podłużna altana, przejściowo używana nawet jako sala bilardowa.
Park na starych planach:
1760.jpg 1786.jpg 1807.jpg 1940.jpg
1760 - tu widzimy tylko, że dwór stoi w parku

1786 - poznajemy park tylko po nazwisku właściciela i położeniu w pobliży Świętej Studzienki

1807 - błędnie pokolorowany plan - dwa spośród stawów uznano za budynki

1940 - jako własność Blindenanstaltu

Po zachodniej stronie osi widokowej łączącej dwór z okrągłą świątynką teren wznosił się o około dwa metry. Tam właśnie, przy głównej alei, nad długim stawem po południowej stronie, a wielkim kwietnikiem po północnej, znajdowały się dwa wydzielone przy pomocy żywopłotu, kwadratowe zakątki. Z trzech stron otoczone żywopłotem, czwartą otwierały się ku stawowi i kwietnikowi.
Jeszcze bardziej na południe, nad skarpą przy długim stawie znajdował się, sięgający aż po południową granicę parku, sad z drugim, mniejszym, prostokątnym stawem po środku. Ten staw służył jako swoista "wieża ciśnień", on to bowiem, zasilany podziemnym źródłem, położony ponad dwa metry powyżej niższej części parku, umożliwiał funkcjonowanie fontann i kaskady w lasku.
Tuż za sadem znajdowała się bodaj najefektowniejsza budowla całego parku - wysoka na prawie dziesięć metrów piramida ze świątynią na szczycie, z której można było oglądać panoramę Wrzeszcza, morze, a przy dobrej widoczności podobno nawet Hel. Świątynia składała się ze wspartej na czterech wysokich kolumnach klasycystycznego daszka, zwieńczonego trzymanym przez dwa lwy herbem Miasta. Świątynię otaczał przemyślnie ukształtowany żywopłot, którego układ tworzył zaciszne, nie widoczne z dołu zakątki, a jednocześnie tarasy widokowe umożliwiające podziwianie szerokich widoków.
Na północ od piramidy leżała mniej wyszukana część parku. Ta właśnie część została zabudowana przez rozwijający się kompleks Blindenanstaltu.
Chodowiecki w swoim dzienniku pisze o parku w „Heiligenborn” – w którym zauważa marmurowe rzeźby i... kolorowe skrzaty, co może być nieco szokujące dla miłośników stylowości, uważających być może, że malowane krasnoludki, sprzedawane przy drogach tym liczniej im bliżej niemieckiej granicy, to nowobogackie bezguście z II poł. XX w. Pisze również o grocie i dwóch nimfach siedzących przy wejściu do niej. Mógł tu mieć na myśli lodownię we wnętrzu piramidy, albo jakąś inną trudną do zidentyfikowania parkową atrakcję.
Park wielokrotnie zmieniał właścicieli. Po zięciu Zachariasza Zappio, Janie Wilsonie, jego właścicielami byli Wilhelm Lumsdal, Balzer Hagemeister, rodzina Tymf (ok 1760 r.), Salomon Elstorf, rodzina Sörmann, Heidfeld Genschor i rodzina Martinów. W 1883 r. posiadłość została zakupiona za kwotę 60 tysięcy marek i przeznaczona na siedzibę Zakładu dla Ociemniałych, do którego należała do 1945 r.
Co z tego wszystkiego zostało?
Już przed wojną park ulegał zaniedbaniu. Od stu lat nikt już nie przycinał lip nad stawem i wokół podwójnego kwietnika. Sam kwietnik już pewnie nie istniał. Lipy wybujały nadmiernie, stając się wysokimi drzewami. Te, które zachowały się po wschodniej stronie długiego stawu, nie wytrzymały naporu styczniowego huraganu i padły podobno tego samego dnia, w którym zatonął prom „Jan Heweliusz”, czyli 14 stycznia 1993 r.
ParkWKrolewskiejDolinie05.jpg ParkWKrolewskiejDolinie06.jpg ParkWKrolewskiejDolinie07.jpg ParkWKrolewskiejDolinie08.jpg
Nowe lipy posadzone wzdłuż długiego stawu

Długi staw i dwór w perspektywie

Zaniedbane, zdziczałe lipy

Miejsce po świątynce na południowej skarpie

Nie wiadomo mi nic na temat powojennego stanu zachowania trwałych elementów wystroju parku, a więc fontann i świątynek. W czasach Wolnego Miasta nie było już ponoć posągów, o których pisze Chodowiecki, ale świątynkę przy długim stawie wspomina w swojej relacji dyrektor Blindenanstaltu Friedrich Zech, pisząc o parku w latach międzywojennych. Jedynym śladem po niej jest obecnie zakole alejki wiodącej wierzchem skarpy wzdłuż południowej granicy parku.
ParkWKrolewskiejDolinie09.jpg ParkWKrolewskiejDolinie10.jpg ParkWKrolewskiejDolinie11.jpg ParkKrolwskiejDolinie12.jpg
Widok z południowej skarpy w stronę piramidy - tu znajdował się sad

Górny staw - zasilający fontanny i kaskadę

Szczyt piramidy

Widok "na morze" przesłonięty budynkiem Blindenhausu

Medaliony przy kaskadzie były jeszcze na miejscu w latach sześćdziesiątych, potem zniknęły. Jeden z nich, z wyrzeźbioną głową mężczyzny w stroju z I poł. XIX w. od lat obserwowałem u wejścia do baraku położonego nie więcej niż 50 metrów od kaskady, nie wiedząc, że pochodzi z parku. Dopiero kiedy o medalionach opowiedział mi przypadkowo spotkany w parku pan z pieskiem, skojarzyłem, że wiem gdzie jednego z nich szukać. Niestety twarz pokazana na medalionie została zniszczona. Drugi, zgodnie z tym co opowiedział mi mój rozmówca, znajduje się, w prywatnych rękach i zdobi ogródek niedaleko Gdańska.
ParkWKrolewskiejDolinie13.jpg ParkWKrolewskiejDolinie14.jpg ParkWkrolewskiejDolinie15.jpg ParkWkrolewskiejDolinie16.jpg
Medalion z kaskady

"Błędniczek" na średnim tarasie

Główna poprzeczna aleja parku

Zniszczona perspektywa długiego stawu

W północno-wschodnim narożniku długiego stawu leżała w latach 60-tych przewrócona figura, którą świadkowie opisują jako przypominającą „Madonnę z wieńcem z gwiazd dwunastu”. Być może była to figura z kapliczki, którą kazał rzekomo zniszczyć powojenny acz chwilowy pan na włościach Zappiów, wiceprezydent Gdańska, niejaki Tretjakowski, czym narazić miał się okolicznej ludności. Figura w końcu gdzieś zniknęła.
Brama parku, później będąca bramą Zakładu dla Ociemniałych, została sprzedana na złom i to podobno całkiem niedawno, natomiast z jej murowanej konstrukcji pozostały jedynie fragmenty.
ParkWKrolewskiejDolinie17.jpg ParkWKrolewskiejDolinie18.jpg
Trójkątny staw niedaleko bramy

Miejsce po ogrodzie gospodarskim

Niesamowita piramida w południowo-zachodnim narożniku parku jest obecnie ciągle dość regularnym pagórkiem, ale próżno szukać jakichkolwiek śladów świątyni na jej ściętym szczycie. Mieszkańcy budynku dostawionego do piramidy w 1907 r. twierdzą, że jest to „góra ziemi z wykopu” i otwierają szeroko oczy, kiedy mówię im, że to piramida. Nie ma już widoku z jej szczytu na Wrzeszcz, morze i Hel – przesłania go największy z budynków Blindenanstaltu.
Ostatnio park powraca do życia. Wróciły alejki, na miejsce przewróconych pojawiły się nowe, młodziutkie lipy, zasadzone, podobnie jak ich wielkie poprzedniczki, w podwójnym szpalerze. Oczyszczono i uregulowano długi staw, naprawiono kaskadę, a w miejscu dawnego sadu posadzono nowe – już nie owocowe drzewka. Na terenie jednego z dawnych kwadratowych ogródków zasadzono niskie krzaczki, w ładnym, labiryntowym układzie.
Bardzo niekorzystnym dla całokształtu założenia parkowego jest jego podział na część należącą do Miasta – ta właśnie jest od pewnego czasu bardzo ładnie porządkowana – i odgrodzoną płotem część przy dworze, będącą w zarządzie przedszkola. Stojąc na głównej poprzecznej alei parku i patrząc w stronę długiego stawu widzimy jak park wraca do swojej urody sprzed wieków. Kiedy spojrzymy za siebie, w miejsce gdzie kiedyś setki kwiatów tworzyły dwa wielkie kwietniki, widzimy plac zabaw przedszkola, pokryty nie koszoną trawą. Ze względów bezpieczeństwa niemożliwe jest zapewne w naszych idiotycznych czasach połączenie terenu przedszkola z parkiem, więc rekonstrukcja całości parku zdaje się być mało wykonalna.
Niezależnie od wszystkiego, to, że park powraca jest piękne, a to z jaką znajomością jego dawnego kształtu jest rekonstruowany świadczy o profesjonalizmie i bardzo chwalebnym podejściu osób i instytucji, które się tą rekonstrukcją zajmują. Miasto takie jak Gdańsk potrzebuje parków, więc odtworzenie parku w Królewskiej Dolinie to wspaniały pomysł.

Opracował: prof.wirt. Grün

Ilustracje:
1) opr. prof. wirt. Mar-Zet na podstawie ilustracji w: M.Reichow, Alt Bürgerliche gartenkunst
2) fragment litografii Helsauera na podstawie rysunku C.G.Ludwiga - ze zbiorów BG PAN
3), 4) fragmenty planów ze zbiorów BG PAN
5), 6) archiwum Akademii Rzygaczy
7)-20) foto: prof.wirt. Grün

21 lipca 2005
© 2005 Aleksander Masłowski
© by Akademia Rzygaczy Members