Biblioteka

Strona główna
ZOO Akademii

Eva Krutein, Ucieczka z Gdańska

Cinderella Books, Warszawa 1999.

EvaKrutein01.jpg
Pumeks:
Tytuł książki nie oddaje jej treści. Wydawca - Agencja Wydawnicza "Cinderella Books" Andrzej Zasieczny - zapewne ze względów marketingowych zmienił oryginalny tytuł oraz umieścił na okładce - nijak się mające do zawartości książki - zdjęcie sterowca nad kościołem Mariackim. Skoro jednak celem była sprzedaż w Gdańsku, to redakcja mogła zadać sobie minimum wysiłku i sprawdzić przynajmniej, jak nazywają się wspomniane w tekście (nieliczne zresztą) miejsca i obiekty. Tymczasem w części dotyczącej stycznia 1945 r. pojawiają się np. takie zdania: "Molo, zwane Długim Wybrzeżem, stanowiło wąski chodnik, biegnący wzdłuż rzędu wiekowych domostw mieszczańskich, zwróconych ku Wiśle." Płynąc z owego "Długiego Wybrzeża" w kierunku zewnętrznego portu autorka pyta towarzyszkę podróży "Czy już minęliśmy Starą Cytadelę?". Z kolei w epilogu, opisującym wizytę w 1981 r. w Mieście, Eva ogląda Rynek Węglowy, Główny Ratusz Miejski przy ulicy Trakt Królewski, ulicę św. Marii oraz katedrę św. Marii (nie muszę wspominać, że wszystkie te miejsca znajdują się na odbudowanym Starym Mieście).
Faktyczną treść książki - noszącej w oryginale tytuł "Eva's War" i napisanej po angielsku, o czym polski wydawca zapomniał poinformować - stanowią osobiste przeżycia autorki w okresie 30 stycznia 1945 (zapewne kilka dni wcześniej, jak wynika ze znanych skądinąd informacji o przebiegu "Operacji Hannibal") - 30 stycznia 1946 r. - od decyzji o ewakuacji wraz z córeczką drogą morską, poprzez szczęśliwe przybycie do Kilonii, potem Wilhelmshaven, odnalezienie męża (oficera niemieckiej Marynarki Wojennej) i daremne poszukiwania rodziców oraz początki układania sobie życia w powojennej rzeczywistości. Sporo jest mowy o cierpieniach ludności niemieckiej: tych, którzy wybrali paniczną ucieczkę na zachód, tych, którzy padli ofiarą Sowietów po zdobyciu Gdańska i tych, którzy zostali następnie z terenów wschodnich wysiedleni. Te opisy są niekiedy bardzo drastyczne i ze zrozumiałych względów subiektywne - ludzie przyzwyczajeni do schematycznego widzenia historii "Niemcy - agresorzy, my - ofiary" mogą mieć trudności z ich zaakceptowaniem.
Rozczarują się natomiast ci, którzy zwabieni tytułem i okładką, szukać będą w książce Evy Krutein szczegółów dotyczących miejsc i ludzi nieistniejącego już Miasta. Wydaje się, że autorkę te sprawy niezbyt interesują, może na skutek świadomego wyparcia w niepamięć. Jedyne opisy Gdańska sprzed zagłady to "doskonałe piękno średniowiecznych fortyfikacji i gotyckich katedr", "gotycka ceglana katedra św. Katarzyny, wspaniała i potężna", "Budynek, który od wieków blokował wylot ulicy, oznaczał również koniec miasta. Łukowe sklepienie, podobne do krótkiego tunelu, prowadziło na drugą stronę budynku i na molo." (to zapewne opis którejś z bram wodnych albo samego Żurawia), "Mgła opadła na chwilę i zobaczyłam w oddali sylwetkę Gdańska. Cebulasty wierzchołek Świętej Katarzyny wznosił się nad warstwą mgły zalegającej jak całun nad miastem." (to ostatnie spojrzenie, jakie Eva rzuca na miasto z nabrzeża w Nowym Porcie). O mieszkaniu autorki przed ewakuacją dowiadujemy się tylko, że znajdowało się gdzieś niedaleko "katedry św. Katarzyny", o jej mieszkających w tym samym domu rodzicach wiadomo, że mieli jakąś fabryczkę urządzeń elektrycznych, ale daremnie szukać jej lokalizacji, nie pada również nazwisko tych rodziców.
Pamięć do szczegółów nie jest zresztą najmocniejszą stroną autorki, która twierdzi, jakoby w rejs do Kilonii na statku "Deutschland" wypłynęła z portu gdańskiego, "prawie przy samym ujściu Wisły". A kilka stron dalej wspomina "statek Wilhelm Gustloff, który odpłynął z Gdańska parę godzin przed nami". Tymczasem skądinąd wiemy, że oba te wypełnione po brzegi uchodźcami statki pasażerskie odpłynęły z Gdyni ("Deutschland" w dniu 31 stycznia, stąd moja wątpliwość co do umieszczonej w książce daty "30 stycznia", bo od podjęcia decyzji do wypłynięcia w morze mija w książce kilka dni).
Podsumowując: książkę Evy Krutein polecam raczej osobom zainteresowanym historia najnowszą, słabo w Polsce znanymi faktami dotyczącymi martyrologii Niemców w końcowym okresie wojny oraz stanem społeczeństwa niemieckiego w momencie klęski. Dla miłośników Gdańska książka ta stanowi ciekawostkę pozbawioną większego znaczenia, w dodatku może ich zirytować z powodu wspomnianych na początku niedociągnięć redakcyjnych.
© by Akademia Rzygaczy Members