Wydział Symbolologii

Strona główna
ZOO Akademii

Pomnik Wilhelma I

PomnikWilhelma01.jpg
21 września 1903 r. na placu przed Bramą Wyżynną, w obecności cesarza Niemiec Wilhelma II, odsłonięto nowy pomnik – symbol pruskiej dominacji nad Gdańskiem – monumentalny, konny konterfekt Wilhelma I.
Pomnik miał formę wysokiego cokołu z fińskiego, czerwonego granitu, na którym ustawiono brązową figurę przedstawiającą butnie rozpartego w siodle niemieckiego kajzera, w polowym mundurze i pikelhaubie na głowie. U stóp cokołu umieszczono trzy alegoryczne brązowe postaci – Borussię – personifikację Prus – mocno zbudowaną dziewoję z długim warkoczem i mieczem w dłoni, Vistulę – uosabiającą rzekę i Aegira – germańskiego boga morza. Na reliefie ponad Vistulą przedstawiono zamek w Malborku i płynącą u jego stóp barkę na Nogacie. Nad Aegirem ukazano okręty wojenne na Bałtyku.
Autorem elementów rzeźbiarskich był królewiecki profesor sztuki Eugen Brömel (1858-1932).
PomnikWilhelma02.jpg
PomnikWilhelma03.jpg PomnikWilhelma04.jpg
Borussia

Vistula

Pomnik sięgał równie wysoko w górę, co i w dół, bowiem ze względu na to, że zbudowano go w miejscu dawnej fosy, trzeba było zaopatrzyć go w fundament sięgający ok. 14 metrów w głąb ziemi.
Skwer z pomnikiem niemieckiego cesarza uważany był za jedno z najpiękniejszych miejsc w Mieście. Tu chętnie spotykali się Gdańszczanie, mówiąc "Spotkajmy się pod końskim ogonem". Duża ilość wolnej przestrzeni powodowała zapewne, że stał się ulubionym miejscem zgromadzeń patriotycznych i protestujących. Tu właśnie zebrała się ludność, by zaprotestować przeciwko „hańbie traktatu wersalskiego”, tu urządzały swoje demonstracje różne organizacje, a z czasem już tylko jedna.
PomnikWilhelma05.jpg PomnikWilhelma06.jpg PomnikWilhelma08.jpg
25 kwietnia 1919 r.: Ludność protestuje przeciw postanowieniom traktatu wersalskiego

Pożegnanie z pomnikiem w dniu opuszczenia Gdańska przez niemiecki garnizon

Wiec 21 lipca 1944 r. przed Bramą Wyżynną z okazji udaremnionego zamachu na Hitlera.

I właśnie kiedy ta organizacja nie musiała się już liczyć w Gdańsku i na świecie z nikim i z niczym, kiedy wszem i wobec ogłaszała poparcie i entuzjazm ze strony „wszystkich Niemców”, pewnego dnia, przechodnie mijający rano pomnik, zauważyli na nim kartkę, na której ktoś napisał taki wierszyk:
Lieber Wilhelm, steig hiernieder,
Komm, regiere du uns wieder.
Lass in diesen schweren Zeiten
Albert Forster weiter reiten.

który w literackim przekładzie brzmiałby mniej więcej tak:

Nasz Wilhelmie, z konia zsiądź
I jak dawniej nami rządź.
Z nami bądź w tej ciężkiej biedzie,
A Forster niech sobie jedzie.

A potem był już marzec 1945 r. i sowieckie piekło, które do dzisiaj niektórzy nazywają „dziejową sprawiedliwością” i „wyzwoleniem”. W ramach tego wyzwalania czerwone hordy niszczyły wszystko co zniszczyć mogły, bo im na to pozwolono. I nader skwapliwie z tego przywileju korzystali. W takich okolicznościach monument uosabiający „pruskość” i „germańskość” nie miał najmniejszych szans na przetrwanie. Został zatem ściągnięty z cokołu przy pomocy liny i ciągnącego ją czołgu. Pozostał tylko posiekany pociskami i ogołocony z cennych surowców wtórnych granitowy cokół. Sama figura przedstawiająca Wilhelma I walała się jeszcze czas jakiś w prowizorycznym zbiorniku przeciwpożarowym na Targu Węglowym, a później zapewne odjechała do huty, nie wiem niestety czy po tej czy po tamtej stronie Bugu. Ciekawym jest to, że alegoryczne postaci towarzyszące cesarzowi nie dotrwały wraz z nim do dnia, kiedy zleciał z hukiem na bruk, ściągnięty przez sowiecki czołg. Na zdjęciu dokumentującym umiarkowanie radosny wiec z okazji nieudanego zamachu na Führera, widać wyraźnie, że w 1944 r. nie było już ani Borussii, ani tablicy z inskrypcją, zwieńczonej koroną Rzeszy. Prawdopodobnie brakowało już również Vistuli i Aegira. Pozostaje snuć domysły, czy zdjęte zostały w celu ich zabezpieczenia, czy też oddano je na pożarcie dogorywającej maszynie zbrojeniowej Hitlera.
PomnikWilhelma09.jpg PomnikWilhelma10.jpg
Pusty cokół - wiosna 1945

Obalony pomnik w zbiorniku na wodę przed Zbrojownią - kwiecień 1945

Ciekawe czy przy budowie drogi przelotowej przed Bramą Wyżynną usunięto cały, 14 metrowy fundament pomnika, czy przykryto go tylko nową jezdnią.
Pomnik Wilhelma I nie był szczególnie piękny, ani wartościowy, niezbyt również sympatyczna była jego wymowa ideowa. Ale cóż... każdy ma prawo stawiać pomniki takie jakie chce w swoim mieście, co obserwujemy do dzisiaj. Biorąc jednak pod uwagę okoliczności w jakich zniknął, to wypada go żałować jako kawałka tamtego starego Gdańska, który nie istnieje.
Miejsce to wygląda teraz zupełnie inaczej niż przed wojną. Nie jest już parkowym placem. Przechodzi przez nie główna oś komunikacyjna Miasta. Jedyne co pozostało po dawnych czasach, to umawianie się Gdańszczan niemalże w tym samym miejscu - teraz mówią "Spotkajmy się pod LOT-em". To już wprawdzie nie to samo, ale cóż...

Opracował: prof. wirt. Grün

Ilustracje:
1) i 2) - przedwojenne pocztówki - Archiwum Akademii Rzygaczy
3) i 4) - fragmenty ilustracji z albumu Był sobie Gdańsk t.III
5) - Archiwum Akademii Rzygaczy
6) R.Ruhnau, Danzig Geschichte einer Deutschen Stadt, Würzburg 1971
7) Pod znakiem swastyki GDAŃSK 1943-1944
8) Album Był sobie Gdańsk 1945
9) Zdjęcie Stanisława Jarosińskiego ze strony Noorderlicht Photofestival 2001

27 czerwca 2005
© 2005 Aleksander Masłowski

© by Akademia Rzygaczy Members