M U Z E U M
Akademii Rzygaczy


Strona główna
ZOO Akademii

Butelka "Der Lachs"

Historia każdego przedmiotu bez wątpienia zaczyna się od historii człowieka – osoby, która w taki czy inny sposób przyczyniła się do jego powstania. A że historia jako taka właściwie nigdy nie ma początku, opowieść o mojej butelce z „Der Lachs” rozpocznę tak…
Dawno, dawno temu – w 1567 roku – do Gdańska przybył menonita Ambrosius Vermöllen z Lier. Fakt ten pozostałby może bez znaczenia dla historii i tradycji Gdańska – ostatecznie, i na Żuławach, i w samym Gdańsku z pewnością osiedliło się wielu współwyznawców Vermöllena, którzy zmuszeni byli opuścić Niderlandy z powodu prześladowań – gdyby nie to, że zdecydował się on założyć wytwórnię likierów… Ciekawe, czy Vermöllen w dniu 18 lipca 1598 roku, kiedy otrzymywał gdańskie obywatelstwo i którą to datę uznaje się za datę założenia „Der Lachs” („Łosoś”) , pomyślał choć przez chwilę o tym, że jeden z kilkudziesięciu jego wyrobów – korzenno – ziołowy „Goldwasser” z płatkami 22 karatowego złota - przeszło cztery wieki później będzie w dalszym ciągu świetnie znany i ze smakiem pity nie tylko przez Gdańszczan ?...
Na początku XVIII wieku spadkobiercy Vermöllena siedzibę wytwórni i probiernię przenieśli na obecną ulicę Szeroką 51/52 – i tamże „Der Lachs” przetrwał kolejne stulecia, wpisując się chyba już na dobre w krajobraz Gdańska, szczególnie ten z czasów Wolnego Miasta... A tak właśnie wyglądały przedwojenne fasada i wnętrze probierni:
breitgasse1.jpg breitgasse2.jpg
Kres działalności „Der Lachs” przyniósł dopiero 1945 rok i śmierć Miasta; aktualnie, w odbudowanej kamienicy, znajduje się restauracja „Pod łososiem”, w której można nadal napić się likieru „Goldwasser” (niestety, już nie wytwarzanego w Gdańsku, a sprowadzanego z Niemiec)…
breitgasse3.JPG
I tak oto przez odmęty historii, której twórcami byli ludzie, dzięki którym tak naprawdę mam moją flaszkę - dotarłam do mojej przedwojennej butelki z „Der Lachs”, uwiecznionej choćby na reklamie wytwórni, kwadratowej, wytłaczanej butelki, która dla wielu osób stała się jednym z symboli Miasta…
lachs1.JPG lachs2.JPG
W porównaniu z innymi „rupieciami”, opisywanymi tutaj, butelka ta jest – nie oszukujmy się – wręcz banalna; ale dla mnie stała się najważniejszym i najcenniejszym z posiadanych przez mnie gedaników – choćby przez to, jak niewiele brakowało, aby do mnie nigdy nie trafiła…
Do tej pory nie wiem, co skłoniło mnie wtedy do wpisania w wyszukiwarkę portalu aukcyjnego po prostu hasła „butelka”; do tej pory nie wiem, dlaczego kliknęłam akurat na maleńki, zamazany obrazek, podpisany jako „Żydowska butelka”… Tak, tą flaszką okazał się być właśnie mój „Lachs”, opisany jako „Stara żydowska butelka, prawdopodobnie z apteki, od leków”… Pomyłka, powiedziałabym, tradycyjna – w błąd wprowadza pieczęć z dwoma trójkątami, przypominającymi gwiazdę Dawida, a przecież komu chciałoby się sprawdzić, co oznacza wytłoczone na ściance butelki tajemnicze „Der Lachs” i rybki…
Zdjęcia były jakościowo kiepskie, a butelka niesamowicie brudna (nie udało mi się jej do końca wymyć do tej pory, taka już jej uroda i taką ją kocham); zaniepokojona, że może jest pęknięta, wysłałam maila do sprzedającego, a ten, zamiast mi odpisać… nie wiedzieć czemu zakończył aukcję… Po dość stresujących próbach skontaktowania się z nim, w końcu mi się udało i butelka od kilku dni stoi na półce w godnym towarzystwie…
Banalne ? Być może. Zastanawia mnie tylko jedno – jakie były losy mojej zielonej flaszki, jakim sposobem znalazła się na Dolnym Śląsku, skąd mi ją przysłano ?... Jaka była jej historia, czyje ręce jej dotykały, kto z niej pił ?... Nie dowiem się tego już nigdy; wiem tyle, że po długiej tułaczce, o której cztery wieki temu Vermöllenowi nawet się nie śniło – z Gdańska (jakimi drogami ?) na Śląsk, ze Śląska do centralnej Polski – już niedługo, za parę lat, razem ze mną w końcu wróci ona do Miasta…

Opracowała: mgr wirt. Inga

Źródła ilustracji:
1-3: zbiory prof. wirt. Grüna
4-5: foto: Inga

26 grudnia 2009
© by Akademia Rzygaczy Members