Biblioteka

Strona główna
ZOO Akademii

Dorota Wieczorek, Dotyk Mroku

dotyk.jpg
Magrat:
„Dotyk mroku” to debiutancka powieść Doroty Wieczorek, skierowana do młodszego czytelnika fantastyka, której akcję autorka osadziła w Gdańsku. Nie jest to co prawda pierwsza książka tego gatunku, której akcja rozgrywa się w Mieście, do motławskiego grodu z czasów hanzeatyckich zawitali już m.in. bohaterowie „Oka jelenia”, pięcio(póki co)tomowego dzieła Wielkiego Grafomana, jak sam siebie zwykł nazywać Andrzej Pilipiuk. O ile jednak Gdańsk stanowił tam jedynie barwną scenografię i jeden z licznych przystanków przygód bohaterów, o tyle tutaj jest miejscem kluczowym dla przyszłości świata. To w Gdańsku jest Gradowa Góra, dla ludzi ślepych na magię niewielkie wzniesienie (o fortyfikacjach autorka nie wspomina), a dla czarodziejów najwyższy szczyt w Polsce, siedziba tajemniczych sił ciemności w podziemiach której znajdują się złoża potężnej magicznej substancji. Właśnie tam rozegrają się najbardziej emocjonujące (wedle założeń autorki) sceny książki, których zdradzić bez szkody dla czytelnika nie można.
Głównym bohaterem jest Jacek Gawęda, 15-letni czarodziej, któremu przychodzi się zmierzyć nie tylko ze sługami ciemności, Mrokami, ale też z własną, obarczoną bolesnymi wydarzeniami przeszłością. Oprócz czarodziejów świat wykreowany przez autorkę zamieszkują elfy, krasnoludy, upiory i rozliczna magiczna fauna, która jest chyba jednym z ciekawszych punktów książki. W przypadku miejsc autorka wykorzystała (oprócz tych istniejących w rzeczywistości, jak falowce), popularny motyw z opuszczonym krasnoludzim miastem .
To podziemne miasto to nie jedyne nawiązanie do tolkienowskiego świata, mamy także bitnych krasnoludów i inteligentnych elfów, wspomniany jest również pierścień o wielkiej mocy; do Harry'ego Pottera nawiązują m.in. dzielny chłopiec – wybraniec, podział rasy ludzkiej na czarodziejów i magicznych ślepców, bardzo podobne i łatwe do wychwycenia rozwiązania fabularne, a nawet słowniczek „fachowych” czarodziejskich wyrażeń na końcu książki. Wzorowanie się na klasykach gatunku (choć niektórzy nazywanie Pottera fantastyką, a tym bardziej klasyką gatunku mogą uznać za spore nadużycie) jest oczywiście czymś powszechnym, jednak podczas czytania nie można pozbyć się wrażenia, że skądś już to wszystko znamy.
O ile można uznać „Dotyk mroku” za alternatywę dla cyklu o Harrym Potterze, to rozczaruje się ten, który kierując się opinią na okładce książki uzna, że może ona być alternatywą dla Pratchetta. Nie jest to bowiem pozycja, która w założeniu w humorystyczny sposób ma opisywać naszą rzeczywistość, samego humoru zresztą również w niej niewiele. Podobnie bohaterowie nie są tak żywi i mięsiści jak choćby drugoplanowe postaci ze Świata Dysku. Książka napisana jest językiem bardzo poprawnym, ale też i suchym, skąpe opisy postaci czy miejsc nie pobudzają wyobraźni w stopniu dostatecznym. Zwroty fabuły są nieco zbyt przewidywalne, nawet jak na książkę skierowaną do młodszego czytelnika. Ciężko, żeby lekturze towarzyszyło to przyjemne, nie pozwalające odłożyć książki napięcie, kiedy rozwój akcji można przewidzieć z dużym wyprzedzeniem. Sam Gdańsk również jest zbyt „suchy”, ot, wymienione parę ulic, parę domków i wspomniana Gradowa Góra (którą zresztą zamieszkiwał niegdyś zły czarodziej o jakże wdzięcznym imieniu Hagel). Autorka również nie uniknęła drobnego błędu topograficznego umieszczając kościół mariacki co prawda nie na starówce, ale na Starym Mieście.
Książka jako całość sprawia wrażenie dość zachowawczej, jakby autorka, było nie było debiutantka, obawiała się popłynąć z nurtem własnej fantazji i bardziej skupiła się na zachowaniu wszelkiej poprawności i reguł sztuki. Jednak biorąc pod uwagę, że „Dotyk mroku” dopiero rozpoczyna cykl przygód Jacka Gawędy, możemy liczyć, że w kolejnych książkach Dorota Wieczorek w pełni wykorzysta swój talent.
© by Akademia Rzygaczy Members