Wydział Archistologii



Strona główna
ZOO Akademii

Muszla Koncertowa przy Bramie Oliwskiej

Muszla koncertowa powstała w połowie lat pięćdziesiątych XX w. na pustym placu - dawnym przedpolu fortyfikacji północno-zachodniego odcinka miejskich fortyfikacji - tuż przy początku Wielkiej Alei. Plac ten, podobnie jak cała okolica, nazywany był "Am Olivaer Tor" - "Przy Bramie Oliwskiej" - na pamiątkę rozebranej na przełomie XIX i XX w. bramy, stojącej niegdyś w miejscu dzisiejszego wiaduktu nazywanego "Błędnikiem". W początku lat czterdziestych XX w. plac uprzątnięto i rozpoczęto prace przygotowawcze pod budowę gmachu dla gdańskiej opery. Z przyczyn wiadomych nic z tego nie wyszło - a szkoda, bo ta lokalizacja byłaby dla opery bardzo odpowiednia. Po 1945 r. zagospodarowanie placu przez nowych gospodarzy Miasta wiązało się ze zmianą jego nazwy na bardziej "słuszną". Nadano mu nazwę "Placu Zebrań Ludowych". Ślad po dawnej nazwie okolicy pozostał dzisiaj jedynie w postaci nazwy przystanku tramwajowego. Dobre i to. Historię zmian nazwy placu uzupełnić należy jeszcze o nazwę "Napoleonsplatz" ("Plac Napoleona), nadaną w czasie francuskiej okupacji Gdańska na pocz. XIX w. Służalcza ta nazwa nie przyjęła się nigdy, ale ponieważ formalnie obowiązywała, została ok. roku 1840 skorygowana. Nazwano plac wówczas "Friedrich–Wilhelm–Platz" ("Plac Fryderyka-Wilhelma"). Ta nazwa nie przyjęła się również i plac nadal nazywany był Placem przy Bramie Oliwskiej.
Muszla koncertowa miała być głównym akcentem powojennego przestrzennego porządku placu, na którym odbywały się wiece i manifestacje, a czasem również koncerty, których słuchali ludzie, siedząc na trawie.
Pomysł, lokalizacja i brak właściwej infrastruktury, spowodował, że z czasem miejsce przestało być używane do celów mu przeznaczonych, a muszla popadać zaczęła w ruinę. Zmiana ustroju Rzeczypospolitej w początku lat dziewięćdziesiątych XX w. wbiła przysłowiowy gwóźdź do trumny koncepcji zagospodarowania i przeznaczenia placu z niesłusznych czasów nieboszczki komuny. Zaczęto unikać używania nowej nazwy, zbyt kojarzącej się z minionym ustrojem, ale nie przywrócono nazwy nawiązującej do historycznego układu okolicy.
W 2005 r. przeprowadzono ekspertyzę budowlaną muszli, z której wynikało niezbicie, że musi ona zostać rozebrana z wielu różnych przyczyn. Oprócz przyczyn merytorycznych, opisujących fatalny stan techniczny muszli, nieprawidłowości w jej koncepcji architektonicznej i wykonaniu, pojawiły się również głosy o "relikcie minionej epoki" nad którym nie ma się co zastanawiać, tylko trzeba go zlikwidować i już.
muszla01.jpg muszla02.jpg muszla03.jpg
Muszla w latach pięćdziesiątych

Kolumnada muszli w 2004 r.

Muszla w 2005 r. - tuż przed rozbiórką

Na przełomie marca i kwietnia 2005 r. teren został ogrodzony, a wokół muszli pojawiły się żółte monstra na gąsiennicach, których zadaniem było zlikwidowanie "reliktu". Muszla zniknęła tuż przed pamiętnym z innych względów dniem 8 kwietnia.
Nie był to zabytek w rozumieniu prawa, nie był to również obiekt szczególnie piękny, czy interesujący, tym niemniej stanowił rzeczywiście "relikt minionej epoki" - czyli, używając nieco mniej zacietrzewionej terminologii, ślad pewnych czasów. Znalazł w przypadku muszli zastosowanie czarny scenariusz obiektów zbudowanych dawno (w tym zabytków), polegający na doprowadzeniu budynku do stanu bliskiego katastrofy budowlanej, następnie sporządzeniu ekspertyzy o braku sensowności i celowości odbudowy czy konserwacji, w efekcie zaś podjęciu decyzji o rozbiórce. W ten sposób zniknęły z Miasta liczne obiekty naprawdę zabytkowe.
Szczytem hipokryzji jest nawoływanie do budowania potworków architektonicznych wśród historycznej zabudowy pod hasłem "pozostawiania śladów swojej epoki" i że "każda epoka ma prawo i obowiązek pozostawić swój ślad", przy jednoczesnej czynnej lub biernej dewastacji śladów innych epok, jakkolwiek byłyby one niesłuszne. Jak widać każda epoka powinna pozostawić swój ślad, pod warunkiem, że jest to NASZA (lub raczej ICH) epoka.
Przy okazji jednej dewastacji planowana jest druga, a mianowicie nazwę "Plac Zebrań Ludowych" planuje się zastąpić jakąś lepszą. Są już wysuwane pewne projekty, związane z polskimi politykami końca XX w. Problem jedynie w tym, że ten plac ma nazwę, naprawdę historyczną, uzasadnioną i stosowaną przez wieki. A nadanie mu imienia takiego czy innego polityka, skończy się tak, że za jakiś czas będzie ją trzeba (jako niesłuszną) usunąć i zastąpić inną, chwilowo słuszną. I tak bez końca.

Opracował: prof. wirt. Grün

Ilustracje:
1) Fragment zdjęcia Z.Kosycarza - 22 lipca 1957 r. z Wydarzyło się w Gdańsku, Gdańsk 1999
2) foto: prof. wirt. Grün
3) www.gdansk.pl

Podziękowania dla Gdańszczanina z dystansu za uzupełnienie informacji.

8 kwietnia 2005
© 2004-2009