Wydział Archistologii



Strona główna
ZOO Akademii

Projekt rekonstrukcji Baszty Atutowej

Baszta Atutowa przetrwała liczne wojny, przetrwała likwidację niepotrzebnych fortyfikacji, ale nie udało się jej przetrwać niedbalstwa i obojętności na los zabytków położonych poza Głównym Miastem. Stała kilkaset lat i padła w 1982 r. Zajmijmy się studenckim projektem adaptacji pozostałości i zagospodarowania tego, co po niej zostało.
Każdy, kto czytał moje wynurzenia w Akademii, wie, że jestem zwolennikiem odbudowy i możliwie wiernej rekonstrukcji. Więc taki projekt jak ten nie ma na pierwszy rzut oka szans na dobre słowo z mojej strony. Tym niemniej postaram się go poddać krytyce konstruktywnej, co mi się rzadko zdarza, ale trudno się chyba temu dziwić, kiedy obejrzy się propozycje nowomodnych architektów.
Z baszty nie zostało wiele, a i to co zostało nie rokuje zbyt dobrze na przyszłość. W takiej sytuacji wielce pożądanym byłoby, gdyby COŚ zrobiono, żeby uratować te pozostałości, bo o odbudowie w kształcie sprzed roku 1982 nie ma już raczej co marzyć. Zbyt wiele jest "ciekawszych" i "ważniejszych" zabytków, na konserwację których też brakuje pieniędzy. Projekt którym się tu zajmę ma z tych samych powodów równie małe szanse na realizację. Ale załóżmy, że ma i jako takiemu przyjrzyjmy mu się bliżej.
trumpfprojekt1.jpg trumpfprojekt2.jpg trumpfprojekt3.jpg
Przedstawiany projekt ma bezspornie jedną zaletę. Bardzo dokładnie naśladuje bryłę baszty z czasów jej świetności. Nie wiadomo dokładnie jak wyglądała baszta w późnym średniowieczu, ale można przypuszczać, że mogła mieć właśnie taki, nadwieszony ganek obronny i dach z lukarnami, skoro tak ukształtowane były inne baszty z tego okresu (np. Baszta Nowa, czy baszty bram Karowej, św. Jakuba i Bożego Ciała). Na rycinach z przełomu XVI i XVII w. lukarny widać wyraźnie, ganku już z całą pewnością nie ma.
Tak więc ogólny kształt proponowanej bryły jest bardzo interesujący, bo przywraca panoramie Miasta wieżę, która jeszcze niedawno ją zdobiła, choć miała wówczas dość brzydki, aczkolwiek bardzo charakterystyczny dach.
Znacznie mniej ciekawie przedstawia się materiał, z którego architekt chciałby zbudować swoją konstrukcję. Taka koncepcja jest wprawdzie absolutnie zgodna z zasadami objawionymi w Karcie Weneckiej, nie pozostawia bowiem cienia wątpliwości co jest oryginalną substancją, a co jest dodane. Wydaje mi się jednak, że przeźroczyste szkło, ukazujące w pełnej krasie dość obrzydliwe i bunkrowate rozwiązanie wnętrza, kłóci się z bardzo ciekawą propozycją odtworzenia bryły baszty. "Przyciemniane szkło" to w zaprzyjaźnionych kręgach synonim architektonicznego bezguścia, które tym właśnie środkiem wyrazu bardzo chętnie się posługuje. Ale tu akurat mam wrażenie - jesli już przyjmujemy, że odbudowane części baszty muszą być ze szkła - że przyciemnione szkło, skrywające betonowe platformy i stalowe rury konstrukcji, mogłoby nadać całości znacznie bardziej przyjemną dla oka formę. Gdyby na przykład kolor szkła był zbliżony, lub choćby nawiązywał odcieniem do sąsiadującego z nim starego muru, to uzyskałoby się bryłę dość jednolitą, a jednocześnie w pełni nowoczesną, nie "teatralną scenografię", i nie "nieudolne naśladownictwo".
Reasumując:
Projekt ten jest całkiem niezły, szczególnie gdy spojrzy się nań przez pryzmat kosmicznych pomysłów adeptów i praktyków architektury, którzy od wielu lat próbują wepchać produkty swojej nie zawsze zdrowej wyobraźni w każdy wolny kawałek zabytkowej części Miasta. Autentyczne nawiązanie do historycznego pierwowzoru, przy jednoczesnym zastosowaniu nowoczenych materiałów i równie nowoczesnej koncepcji, skutkuje ciekawym pomysłem, który może się podobać lub nie, ale z pewnością nie mieści się w nurcie dewastacji zabytkowej przestrzeni, który usiłuje się ostatnio przedstawiać jako jedynie słuszny. Takie projekty mogą być krokiem do faktycznego pogodzenia reakcyjnych rekonstrukcjonistów z nowoczesnymi architektami.

Opracował: prof.wirt. Grün

Ilustracje pochodzą z ekspozycji w gablotce na Wydziale Architektury Politechniki Gdańskiej. Nie znam niestety nazwiska autora projektu. Jeśli autor zechce się przyznać do swojego dzieła, proszę o kontakt.
© 2004-2009