Wydział Parahistorii


Strona główna
ZOO Akademii

Tajemnicza gwiazda

W pierścieniu murów obronnych Starego Miasta znajdowała się wieża, która pierwotnie miała nosić nazwę Baszty pod Najszczęśliwszą z Gwiazd. Jak to się stało, że zamiast cudownie błyszczącej gwiazdy, która miała zdobić jej dach znalazła się tam inna - dziwnie zmatowiała, od której Basztę zaczęto nazywać „pod Ciemna Gwiazdą”?
Zlecenie na wykonanie gwiazdy otrzymał Jakub, jeden z kowali gdańskiego nieba, specjalizujących się w wykonywaniu rzeźb, które potem trafiały na szczyty najwyższych budowli, jak gdyby świadcząc niebu o znakomitości miasta i jego rzemieślników. Jakub był znanym kowalem – spod jego młota wyszła już nie jedna ozdoba, wieńcząca szczyty gdańskich budynków. I tym razem szybko uwinął się z robotą, tworząc misterną gwiazdę. Gotowy przedmiot zaniósł do znanego wówczas astrologa, o którym często poszeptywało, że para się czarami. Zgodnie ze zleceniem rajców miejskich miał on na ramiona gwiazdy nanieść tajemnicze znaki i symbole, zapewniające grodowi bezpieczeństwo i dobrobyt oraz pokryć ją złotem, używając do tego dostarczonych mu za pośrednictwem Jakuba dukatów. Astrolog odebrał od Jakuba dukaty i, dając mu w zamian flaszeczkę tajemniczej mikstury, stwierdził:
finstersternpara.jpg
- Po co trudzić się rozklepywaniem tych dukatów; gwiazda będzie bardziej błyszczała, gdy pokryjesz ją tą oto złotą farba. –
Jakub, nic nikomu nie mówiąc, uczynił tak jak poradził mu astrolog. Początkowo efekt był oszołamiający – zarówno gdańszczanie jak i przyjezdni, stawali zachwyceni blaskiem gwiazdy, odbijającej w dzień promienie słoneczne, w nocy – księżycowy blask.
Minęło kilka lat. Zmarł stary astrolog, który dziwnym trafem, do końca swoich dni starannie omijał Jakuba. Aż pewnego dnia gwiazda straciła swój olśniewający blask – zmatowiała i zszarzała, smętnie tkwiła na szczycie baszty, napełniając ludzi zabobonnym lekiem.
- To wszystko przez Jakuba! To on sprzeniewierzył nasze dukaty! – krzyczeli rozłoszczeni ludzie.
- Obciąć mu uszy i wygnać z miasta – wrzeszczała gawiedź, dobijająca się do jego okiennic.
Na nic zdały się tłumaczenia niewinnego: okaleczono go i wygnano z miasta, do którego nigdy już nie wrócił.
Mijały lata. Pewnej nocy nad miasto nadciągnęła straszliwa burza. Okrutna wichura niszczyła wszystko, co napotkała na swojej drodze. Drzewa łamały się jak suche patyczki, zerwane z domów dachy spadały na ziemię jak kartki papieru, sypały się szyby, łamały kominy. Z brzegów wystąpiły wody kanałów i fos na Dolnym Mieście. Znacznie też ucierpiała baszta, do której już od dawna przylgnęła nazwa „pod Ciemną Gwiazdą”. Burza szalała przez cała noc. Dopiero rankiem mieszczanie mogli opuścić swoje schronienia i oszacować wyrządzone przez nawałnicę szkody. Na ulice wybiegły dzieciaki, aby pośród gruzów poszukać skarbów. I one właśnie znalazły blaszaną gwiazdę z pogiętymi ramionami.
- Popatrzcie, gwiazda spadła z nieba. Zanieśmy ją do Mistrza Hawelke, bo on przecież najlepiej zna się na gwiazdach.
Tak też zrobiły, zanosząc znalezisko na ulice Korzenną, gdzie znajdowało się obserwatorium sławnego astronoma.
Jakież było zdziwienie Mistrza, gdy po nagrodzeniu i odprawieniu dzieciaków, zaczął uważnie przyglądać się ich znalezisku. Szybko domyślił się, że dzięki znakom i symbolom, umieszczonym na jej ramionach będzie mógł zajrzeć w przyszłość. Powoli zaczął je rozszyfrowywać i, wspomagając się rozmaitymi wykresami astrologicznymi, poznawać, co gwiazda ma do powiedzenia o jego dalszych losach.
Najpierw zobaczył przepiękną, młodą kobietę, kroczącą przy jego boku do ślubnego ołtarza. Potem dostrzegł olbrzymi ogień, trawiący cały jego majątek. A na koniec odczytał datę 28 stycznia, która będąc dniem jego urodzin miała również stać się datą jego śmierci.
Gwiazda nie oszukała go. Rok po śmierci pierwszej żony poślubił młodszą od niego o 36 lat, śliczną pannę Katarzynę. Jego bogato wyposażone obserwatorium wraz z domem, biblioteką i drukarnią spłonęło prawie doszczętnie, jesienią 1679 roku. Dziwnym jakimś trafem gwiazda nie tylko nie zginęła w pożarze, ale ponownie zaczęła lśnić przecudnym blaskiem. Przeciwności losu nie załamały mocno już posuniętego w latach Mistrza; wraz z dzielnie trwającą przy jego boku małżonką (a może i przy pomocy tajemniczej gwiazdy), odbudowali to, co zostało strawione przez ogień.
Na kilka tygodni przed swoją śmiercią Jan Hawelke ofiarował złotą gwiazdę kościołowi św. Katarzyny. Umieszczono ją tak, aby bijący od niej blask padał na płytę nagrobną rodziny Hawelke. Spełniła się także trzecia przepowiednia – najsłynniejszy z gdańskich astronomów zmarł 28 stycznia 1687 roku, dokładnie w dzień swoich 77 urodzin.
Na podstawie Miasta tysiąca tajemnic J. Sampa zapodała: prof.wirt. Pętelka
Rekonstrukcja Baszty pod Ciemną Gwiazdą: prof. Grün
© by Akademia Rzygaczy Members