Wydział Parahistorii


Strona główna
ZOO Akademii

Studnia spełnionych marzeń

studnia.jpg
Działo się to w XVII wieku. Ojciec Anny był bogatym, gdańskim kupcem i właścicielem handlowego statku o wdzięcznej nazwie „Jaskółka”. Jakub pochodził z biednej rodziny, zamieszkującej przedmieścia Gdańska i pracował jako prosty marynarz na tym statku. Poznali się pewnego letniego popołudnia, kiedy to Anna uprosiła ojca, aby zabrał ją na „Jaskółkę”, cumującą przy Długim Pobrzeżu. Przy wchodzeniu na pokład dziewczyna potknęła się i kto wie czy nie skończyłoby się to niebezpiecznym upadkiem, gdyby nie reakcja Kuby, który szybko podskoczył i podtrzymał ją.
Początkowo spotykali się niby przypadkowo: Jakub specjalnie wolno przechodził pod domem Anny, wypatrując czy nie zobaczy gdzieś dziewczyny, trasa spacerów Anny nieodmiennie musiała zahaczać o Długie Pobrzeże. Szybko jednak „przypadkowe” spotkania zamieniły się w umawiane, choć ukradkowe randki . Młodzi zdawali sobie sprawę, że rodzice Anny nigdy nie zgodzą się na ich związek, skrycie jednak marzyli, że może zdarzy się jakiś przypadek, cud, który umożliwi im małżeństwo i wspólne życie. Kiedyś usłyszeli, że na Osieku mieszka stara wiedźma, która może im pomóc. Nie zastanawiając się wiele udali się do niej. Czarownica, mamrocząc coś pod nosem, sięgnęła do przepastnych kieszeni swoich sukni i wyciągnęła stamtąd dwa identyczne kamienie. Dała je zakochanym ze słowami:
- Za dwa dni będzie pełnia księżyca. W tajemnicy, tak aby nikt was nie widział, udajcie się do studni na Głównym Mieście. I punktualnie z wybiciem północy, wrzućcie te kamienie do środka, szepcząc przy tym: „Kocham cię”.
Dwa dni później młodzi, pełni nadziei na spełnienie się ich marzeń, spotkali się w umówionym miejscu. Niecierpliwie oczekiwali nadejścia północy i gdy wreszcie wybiła godzina 12, zapominając, że o swojej miłości mieli powiedzieć szeptem, wrzucili kamienie do studni głośno krzycząc: „Kocham cię”.
Następnego dnia „Jaskółka” wypłynęła w rejs. Zakochani mieli nadzieję, że może ta podróż odmieni los i pozwoli zrealizować ich marzenia o wspólnym życiu. Mijały dni, potem tygodnie; nie wiadomo kiedy tygodnie przeszły w miesiące... Anna codziennie wychodziła na pobrzeże, wypatrując, czy spoza zakrętu nie wyłonią się znajome żagle statku, z ukochanym na pokładzie. W końcu do ojca Anny i do niej samej dotarła straszliwa wieść, że „Jaskółka” wraz z ładunkiem rozbiła się gdzieś o skały południowych mórz.
Annie wydawało się, że cały świat wokół niej runął, zamieniając się w szary, gorzki pył. Tym bardziej, że zaginięcie statku wraz z cennym ładunkiem oraz inne, niekorzystnie poczynione inwestycje, pociągnęły za sobą bankructwo jej ojca. Matka Anny popadła w ciężką chorobę, z której już nigdy nie miała się podnieść; niedługo dołączył do niej też ojciec dziewczyny.
Samotna, zubożała dziewczyna udała się do Szpitala św. Ducha, gdzie w zamian za opiekę nad chorymi, dostała kąt do spania i codzienną miskę strawy. Mijały lata. W posiwiałej, zniszczonej życiem kobiecie trudno było rozpoznać dawną, śliczną dziewczynę, rozpieszczaną przez rodziców i radośnie wybiegającą na tajemne randki. Aż któregoś dnia, do szpitala trafił chory mężczyzna, o którym mówiono, że w drodze powrotnej do swojego miasta przewędrował prawie cały świat. Jakie było zdziwienie, gdy w steranym tułaczu Anna rozpoznała Jakuba, a on – w opiekującej się nim, starszej kobiecie – swoją ukochaną. I dopiero teraz, po latach niedoli i rozłąki, przewrotny los pozwolił im pobrać się i wspólnie przebyć swoich dni.
Minęły wieki. Po studni spełniającej marzenia nie zostały już żadne ślady; zasypana podczas przebudowy miasta i wytyczania nowych dróg, została wyłącznie na starej rycinie i w opowieściach o miłości dwojga ludzi, która miała spełnić się dopiero po wielu latach. Na Głównym Mieście stanął dumny posąg Neptuna, władającego niepokornym żywiołem. Jeżeli więc kiedyś zawędrujecie tutaj, podarujcie Władcy Mórz drobny pieniążek, w duchu wypowiadając marzenie. Ale pamiętajcie przy tym, że czasami na spełnienie marzeń trzeba długo i cierpliwie poczekaćspełnienie marzeń trzeba długo i cierpliwie poczekać.
Zapodała: prof.wirt. Pętelka

Ilustracja: Rekonstrukcja studni widocznej przed Ratuszem Głównomiejskim na rycinie P.Willera z 1687 r. (prof.wirt. Grün)
© by Akademia Rzygaczy Members