Wydział Nekriografii


Strona główna
ZOO Akademii

Cmentarz krematoryjny na Górze Szubieniczej

Na Szubieniczej Górze (Galgenberg) morenowym wzniesieniu pomiędzy stadionem przy Smoluchowskiego a ulicą Traugutta, dawnym miejscu straceń przestępców, w samosiejkowym lasku natrafimy na liczne, aczkolwiek dość zniszczone płyty nagrobne. Teren ten to dawna część cmentarza urnowego, należącego do kompleksu gdańskiego Krematorium, powstałego tuż przed I wojną światową. Początkowy obszar przeznaczony na pochówki urnowe (tzw. Urnenhain) położony przy Drodze św. Michała (dzisiaj Traugutta), wobec rosnącej popularności kremacji, okazał się niewystarczający. Zapewne pod koniec lat 20. XX w. podjęto decyzję o wytyczeniu nowego terenu na potrzeby cmentarza urnowego. W taki właśnie sposób długi i wąski pas ziemi na szczycie Szubieniczej Góry stał się nowym cmentarzem urnowym. Stary cmentarz z nowym połączyła stromo wspinająca się po zboczu góry droga, po obu stronach której również z czasem ustawiono nagrobki. I tak obie części cmentarza służyły członkom Towarzystwa Kremacji Die Flamme przez długie lata - aż do lat 40. XX w.
Po zakończeniu II wojny światowej rozważano ponowne uruchomienie Krematorium, jednakże wobec doświadczeń Polaków z lat niemieckiej okupacji i przeważnie katolickiego światopoglądu dominującego wśród nowej ludności zajętego Gdańska, idea ta nie miała szans realizacji. Kompleks krematoryjny podzielił się zatem niepostrzeżenie na trzy części. Krematorium zmieniło kilka razy gospodarzy i przeznaczenie, Urnenhain przy ulicy odebranej archaniołowi i oddanej pod opiekę polskiemu dyktatorowi powstańczemu, podzielił los wielu innych cmentarzy w Mieście i został zrównany z ziemią. W czas jakiś potem nadano mu uroczą nazwę "Park XXV-lecia PRL". Natomiast nowsza część cmentarza, położona wysoko, na szczycie góry, w miejscu odosobnionym i trudno dostępnym, coraz mocniej zarastającym roślinnością, został po prostu zapomniany. W tym zbawiennym stanie zapomnienia przetrwał całą II połowę XX w. i wraz z nami wszedł w wiek XXI. Oczywiście nie wszyscy o nim zapomnieli. Zapomniały o nim władze i służby odpowiedzialne za tereny zielone. Zapomnieli tez o nim tzw. zwykli ludzie. Nie zapomniały natomiast cmentarne hieny i przez długie lata pozyskiwały w niczym niezmąconym spokoju Szubieniczej Góry urny z grobów, dewastując przy okazji cmentarz, o ile nawet nie czynnie, to chociażby podkopując stojące jeszcze gdzie niegdzie nagrobki. Sądząc po materiale zachowanych płyt nagrobnych (wyłącznie beton i jego odmiany), nie zapomnieli o cmentarzu również ci, którym do pracy potrzebny był tani materiał na nowe, stawiane na innych cmentarzach nagrobki. Czy odbyło się to podobnie jak na innych cmentarzach, gdzie polska władza sprzedała kamieniarzom niesłuszne bo niemieckie nagrobki, czy też zostały po prostu rozkradzione - trudno dociec.
Nagrobki noszą również ślady działalności najprymitywniejszych okazów fauny odwiedzających cmentarz - wiele płyt zostało z całą niewątpliwością celowo i niemałym wysiłkiem potłuczonych. Tym "ludziom" nie warto tu jednak poświęcać miejsca.
Jako się rzekło - cmentarz dotrwał do naszych czasów.
Wraz z powrotem do normalności w wielu sferach życia społecznego, przyniósł przełom XX i XXI wieku również szansę dla takich miejsc jak cmentarz na Górze Szubieniczej.
38mapka.jpg
Cmentarz krematoryjny na planie z 1940 r.

Kilka lat temu trafił w orbitę zainteresowań różnych osób i organizacji, w tym między innymi i Akademii Rzygaczy (pierwszy tekst o tym cmentarzu pojawił się w Akademii w 2004 r.) Okresowo udawało się zainteresować losem cmentarza media. W 2006 r. ktoś uprzątnął teren cmentarza, poustawiał część płyt i podpisał się na kawałku betonu: Friedhof wird von Freiw. Arbeitsdienst Danzig saniert 2006. Mniej więcej w tym samym czasie gdański Zarząd Dróg i Zieleni usunął z terenu cmentarza gęste zarośla - dzięki czemu cmentarz stał sie lepiej widoczny i można po nim bez specjalnych przeszkód spacerować. W końcu października 2007 r. TVP Gdańsk wspólnie z Gazetą Wyborczą nagrała na cmentarzu materiał przeznaczony dla programu "Patrol Reporterów", wyemitowanego w wigilię święta zmarłych. W programie tym wziął udział prof. Januszajtis, a także moja skromna osoba. Pozwoliłem sobie zwrócić uwagę na fakt, że w odróżnieniu od innych gdańskich cmentarzy , cmentarz krematoryjny jest jedynym istniejącym (choć zdewastowanym), na którym po wojnie nie dokonywano pochówków, które - mimo, że całkowicie zrozumiałe - zmieniły charakter pozostałych przedwojennych nekropolii. Mamy zatem do czynienia z jedynym przykładem autentycznego przedwojennego cmentarza, który jako zabytek kultury dawego Gdańska powinien zostać zachowany, nawet jeśli miałby to być jedynie swoisty skansen. Zaproszony do wypowiedzi na temat stanu cmentarza miejski urzędnik, p. Mieczysław Kotłowski, przyznał, że stan dewastacji należałoby zmienić i obiecał podjęcie działań w tym kierunku, umawiając się z dziennikarzami na kolejną rozmowę w końcu listopada 2007 r. W kilka dni później, 5 listopada, w trójmiejskim dodatku Gazety Wyborczej, pojawiła się wypowiedź tegoż p. Kotłowskiego, sugerująca dwie możliwości uratowania cmentarza. Jedną z nich byłoby przeniesienie płyt do bliżej nieokreślonego lapidarium, drugą uporządkowanie terenu i zadbanie o groby. Ta druga możliwość wydaje się w świetle wspomnianej wyjątkowości cmentarza znacznie bardziej właściwa, tym bardziej, że porządkowanie cmentarza rozpoczęło się już sporo wcześniej...
Cmentarz został bowiem... zaadoptowany.
Brzmi to nieco zaskakująco w odniesieniu do cmentarza, ale tylko na pierwszy rzut oka. Już po chwili stwierdzić trzeba, że nie ma lepszego określenia na to, co połączyło stary cmentarz i młodzież z Gimnazjum nr 29 na Suchaninie. Jak inaczej określić to, że ci wspaniali młodzi ludzie (i ich nie mniej wspaniali nauczyciele) podjęli się zadbać o cmentarz, regularnie go odwiedzać, skatalogować wszystkie zachowane tablice, promować ideę jego zachowania jako zabytku kultury i w ogólności uznać go za własne dziedzictwo, z wszystkimi tego uznania konsekwencjami?

Młodzież z Gimnazjum nr 29 na zaadoptowanym przez siebie cmentarzu.
Czy stary, zdewastowany i zapomniany cmentarz może spotkać coś lepszego niż cotygodniowe odwiedziny grupy młodych ludzi, którzy nie tylko porządkują go, spisują nazwiska z tablic i zawieszają na drzewach apele do okolicznych troglodytów o nie niszczenie płyt, ale również robią co mogą, by wydrzeć zapomnieniu dzieje zaadoptowanego zabytku. To od nich właśnie wiem, że na cmentarzu znajduje się ponad 113 czytelnych płyt, oni byli obecni na nieco utajonym spotkaniu w sprawie dalszych losów cmentarza, które odbyło się późną jesienią w siedzibie miejskich opiekunów terenów zielonych. Oni przychodzą co tydzień na cmentarz, jeżdżą do archiwów w Gdańsku, Polsce i Niemczech w poszukiwaniu informacji, oni wreszcie mają całkiem duże plany związane z przyszłością - tak: PRZYSZŁOŚCIĄ - cmentarza na Szubieniczej Górze.
Taka działalność zasługuje na najwyższą pochwałę i wsparcie każdego, kto wesprzeć ją może, myślą, mową, uczynkiem itd.
By nie być gołosłownym, Akademia udostępniła projektowi "Adopcja Cmentarza Urnowego" (bo tak właśnie nazwali swoje przedsięwzięcie młodzi ludzie) miejsce na serwerze, aby mogli mieć własną stronę internetową i tam pokazać światu, że jak się chce, to można.
Poniższa galeria przedstawia fotografie niewielkiej części nagrobków w stanie z roku 2004, a więc na długo zanim cmentarz został adoptowany. Znacznie więcej zdjęć i bieżących informacji na temat cmentarza, relacji z pracy przy konserwacji i poznawaniu historii zabytku znajdzie Czytelnik na stronie projektu.
01.jpg 02.jpg 03.jpg
Podstawa nagrobka

Przewrócona płyta

Hermann Zacholl (5.5.1873 - 18.9.1937)

04.jpg 05.jpg 06.jpg
Timon Geddert (7.6.1862 - 27.11.1936)

Gertrude Nitsch (30.4.1907 - 11.2.1937) - przy pozostałych dwóch osobach (Augusta, z d. Fuhrmann, ur. 13.1.1870 i Ludwig, ur. 20.7.1879) brak dat śmierci - nie zostały one więc tam pochowane. Miał to zapewne być grób rodzinny - gdzie zatem spoczywają Augusta i Ludwig?

Nagrobek ufundowany zapewne przez żonę Emila Rifferta (29.10.1887 - 30.10.1936). Miejsce na nazwisko żony zostało zostawione na nagrobku - ale jak widać nie spoczęła przy mężu.

07.jpg 08.jpg 09.jpg
Anna Harwardt (6.12.1874 - 20.11.1936)

Bruno Wangler (13.1.1902 -13.7.1942) dopisek: Friede sei mit Dir

Hanna Herbst ( 4.4.1895 - 8.2.1936)

10.jpg 11.jpg 12.jpg
Lotte Marquart (1.11.1914 - 31.3.1936) dopisek: "Wir denken Dein!".

Nagrobek rodzinny Glück, poświęcony Annie Glück (27.1.1886 - 7.9(?).1936(?)

Nagrobek rodzin Sperling i Haseman: Maria Sperling z d. Lulinski (20.6.[18]62 - 6.10.[19]36(?)); Karl Hasemann ([?].12.[18]85 - [?]); Bertha Hasemann z d. Sperling (28.11.[18]86 - [brak daty])

13.jpg 14.jpg 15.jpg
[?] Neumann (22.7.[18]09 - 13.5.[19]34); "unsere innigeliebte Mutter" Katharina Neumann (28.02.[18]69 - 3.7.[19]34); dopisek: "Jes 35 V.10" - czyli Księga Izajasza 35:10 - Die Erlösten des HERRN werden wiederkommen und nach Zion kommen mit Jauchzen; ewige Freude wird über ihrem Haupte sein; Freude und Wonne werden sie ergreifen, und Schmerz und Seufzen wird entfliehen. (Odkupieni, mówię, Pańscy nawrócą się, i przyjdą na Syon z śpiewaniem, a wesele wieczne będzie na głowie ich; radość i wesele otrzymają, a żałość i smutek uciecze.)

[...]o Kranke (12.12.1874 - 27.1.1940)

Płyta z nieczytelnym nazwiskiem; odczytać daję się tylko data urodzenia: czerwiec 1888 r.

16.jpg 17.jpg 18.jpg
Hugo Siede (8.12.1893 - 20.8.1938)

Karoline Büschler (12.11.1849 - 14.9.1934)

Nagrobek Emmy Migge z d. Borkawski (10?.10.1870 - 5.6.1934)

19.jpg 20.jpg 21.jpg
Charakterystyczny, cmentarny zbiornik na wodę - jeden z najlepiej zachowanych obiektów

Gustav Adolf Müller (19.9.1882 - 20.3.1934) i Mielanie Müller z d. Richter (12.11.1884 - 21.11.1936)

Nagrobek Hanny Kielbratowski z d. Konopatzki (24.5.1901 - 29.4.1933)

22.jpg 23.jpg 24.jpg
Tajemnicze odbicie tekstu w betonie; prawdopodobnie płyta wykorzystana powtórnie, starym napisem zanurzona w betonie, spowodowała odbicie się napisu w tle

Resztka nagrobka, z którego treści został tylko dopisek

Marie Küchler Wagner (10.12.1856? - 23.9.19??) i Margarete Schnekart? (24.10.1861 - 13.12.1935)

25.jpg 26.jpg 27.jpg
Nieczytelna płyta

Najciekawsze nazwisko na cmentarzu: wdowa Gerta Mrongovius z d. Selonke (25.5.1862 - 10.8.1933)

Maria Hanau (23.1.1865 - 12.8.1933)

28.jpg 29.jpg 30.jpg
Kawałek płyty - brak nazwiska po mężu; dowiedzieć możemy się, że pochowana tu osoba z domu nazywała się Schackwitz (26.8.1867 - 24.6.1933?)

Alinna Lingmann z d. Schmidt (zm. 12.6.????) i Karoline Schmidt (ur. 28.10.1848) - brak daty śmierci świadczy, że nie została tu pochowana; dopisek: Die Liebe höret nimmer auf

Nieczytelny nagrobek

31.jpg 32.jpg 33.jpg
Karl Schmoldt (5.3.1885 - 16.10.1939) - pochowany półtora miesiąca po wybuchu wojny

Otto Hoffmann (3.5.1882 - 5.12.1932) i Auguste Hoffman (ur. 17.6.1885) - również prawdopodobnie nie pochowana na cmentarzu

Słabo czytelny nagrobek Justiny Fentross(?)

34.jpg 35.jpg 36.jpg
Otto Kind (17.8.1878 - ??.??.1935) i Benno Kind (6.5.1904 - 12.2.1938)

Inny model charakterystycznego dla cmentarza postumentu nagrobka

Groby przy drodze z Krematorium na Górę Szubieniczą

37.jpg    
Rozkopany grób przy drodze z Krematorium

   
Opracował: prof. wirt. Grün

Ilustracje:
1) Fragment planu z 1940 r.
2) fot. B.Januszewski
pozotałe: fot. prof. wirt. Grün


© 2004-2007 Aleksander Masłowski
© by Akademia Rzygaczy Members