Biblioteka

Strona główna
ZOO Akademii

Hermann Rauschning o stosunkach gdańsko-polskich

O stosunek Gdańska do Polski

(Artykuł z "Morza" (nr 4/1937), Organu Ligi Morskiej i Kolonialnej)

W związku z żywym zainteresowaniem, jakie wywołały ogłoszone niedawno w niemieckiej prasie mniejszościowej w Polsce, artykuły b. prezydenta Senatu Gdańskiego, dra Hermanna Rauschninga, na temat szkodliwości polityki rządzącej partii w Wolnym Mieście, - Redakcja "Morza" zwróciła się do p. Rauschninga z zapytaniem, czy nie zechciałby ze swej strony wypowiedzieć się na łamach "Morza", w jaki sposób można by było osiągnąć we wzajemnych stosunkach polsko-gdańskich tego rodzaju stan, który by odpowiadał zarówno interesom Polski, jak Wolnego Miasta. Zamiast spodziewanego artykułu, otrzymaliśmy od p. Rauschninga zamieszczony poniżej (w tłumaczeniu) list do Redakcji. List ten, za zgodą Autora, drukujemy, nie wątpiąc, iż zainteresuje on żywo wszystkich czytelników "Morza". Oczywiście, czytając poniższy list. pamiętać należy, że jest on odbiciem poglądów autora niemieckiego, który swój punkt widzenia na sprawy gdańskie stara się uzgodnić przede wszystkim z wymaganiami niemieckiego interesu narodowego. Zdając sobie sprawę z nierozerwalności węzłów gospodarczego związku Gdańska z Polską, p. Rauschning uzgodnienie to widzi w perspektywie dalekiej przyszłości, w ramach fantastycznej dla dnia dzisiejszego, mglisto zarysowanej koncepcji jakiejś "federacji europejskiej". Równocześnie jednak, jeśli chodzi o dzień dzisiejszy, to wnioski p. Rauschninga są cennym podkreśleniem szeregu elementarnych prawd, wynikających z naturalnego położenia Gdańska oraz z jego roli, jako miasta portowego, leżącego u ujścia polskiej rzeki Wisły. Ważne bezsprzecznie jest jasne wysunięcie na czoło tezy, że Gdańsk ma swoje funkcje o charakterze specjalnym, funkcje ośrodka handlowego, pośrednika. Z tezy tej płyną już naturalnie dalsze wnioski, że wypełnienie tej roli możliwe jest tylko "w atmosferze wolności i zaufania, na gruncie unormowanych stosunków prawnych". To zaś prowadzi już do wniosków, dotyczących obecnej sytuacji wewnętrzno-politycznej w Gdańsku, tłumaczy, czemu p. Rauschning, odgrywający do niedawna tak poważną rolę na terenie Wolnego Miasta, nie mógł pogodzić się z dzisiejszym stanem rzeczy, wprowadzonym przez większość narodowo-socjalistyczną i jej przedstawicleli. W tym układzie stosunków p. Rauschning widzi przede wszystkim "zupełnie niecelowy system polityczny", który "dławi wolność gospodarczą i zwęża życiowe możliwości" Wolnego Miasta. W atmosferze tego "zdławienia wolności" trudno jest o rzeczową dyskusję nad przyszłością. trudno o znalezienie takich rozwiązań, które by zabezpieczały zarówno należyte uwzględnienie gospodarczych interesów, jak też i dążeń, wynikających z przesłanek, wykraczających poza sferę materialnych interesów ludności gdańskiej. Pan Rauschning tego ostatniego zagadnienia nie lekceważy. W dzisiejszych jednak warunkach nie wydaje mu się możliwe znalezienie sposobu dostatecznie jasnego i dla obu stron jednoznacznego postawienia sprawy. Dlatego jednak tym bardziej wydaje mu się celowe, by w stosunkach polsko-gdańskich nastąpiło pewne "odpolitycznienie", będące wyrazem zrozumienia potrzeb i nakazów gospodarczych. Z poglądami, wyrażonymi w liście p. dra Rauschninga nie chcemy w tej chwili podejmować polemiki, nawet w odniesieniu do tych ustępów, gdzie sposób sformułowania nasuwa zastrzeżenia. Raz jeszcze podkreślamy: zamieszczony poniżej list jest wyrazem poglądów przedstawiciela niemieckiego społeczeństwa Gdańska i jako taki musi być traktowany. Tym bardziej jednak cenne jest dla nas, że w odniesieniu do szeregu istotnych warunków pomyślnej egzystencji i rozwoju Wolnego Miasta, możemy stwierdzić zbieżność w sposobie patrzenia na sprawy Gdańska ze strony polskiej z dzisiejszym sposobem ujmowania tych spraw przez b. prezydenta Senatu Gdańskiego, wybitnego znawcę zagadnienia potrzeb i interesów niemieckiego społeczeństwa Gdańska.

RED.



Wielce Szanowny Panie!

Zechciał Pan skierować do mnie zapytanie, czy nie mógłbym nadesłać paru uwag na temat, po jakiej linii powinna iść polityka Gdańska, by w równej mierze zostały uwzględnione zarówno interesy Gdańska, jak też Polski. Udzieliłem Panu, dziś widzę, może nieco pośpiesznie, odpowiedzi twierdzącej. Z prawdziwym żalem muszę to obecnie odwołać.
Oczywiście, że po przebyciu pierwszego etapu, którym byłoby usunięcie pewnych trudności i komplikacyj w normalnych funkcjach, można by przystąpić do drugiego, którym byłaby intensywniejsza współpraca, oparta na rozwoju wspólnych organów i instytucyj. Szkicując pewne projekty natury praktycznej, robiłem to w przekonaniu, że rzeczą pierwszorzędnej wagi jest zorientowanie się w istotnych zagadnieniach dnia, co pozwala na ustalenie pew- nych wytycznych dla skoordynowania obustronnych interesów. Przy bliższym rozpatrzeniu okaza ło się jednak, że tego rodzaju projekty pozostaną zawieszone w powietrzu i że daremną jest rzeczą rozwodzić się nad tym, niejako uprawiać politykę pozorów, dopóki dwa podstawowe zagadnienia nie zostaną rozwiązane lub usunięte.
Oba te zagadnienia znajdują się poza zasięgiem sposobu kształtowania się dzisiejszych politycznych dążeń Gdańska. Uzgodnienie gospodarczych wysiłków i pewnych zarządzeń w dziedzinie polityki gospodarczej będzie z góry skazane na niepowodzenie, jeśli nie zostanie poparte przez odpowiedni ład wewnętrzny. Gdańsk Jest ośrodkiem handlowym Służy on celom gospodarczym, celom wymiany towarowej i to nie tylko na swym własnym obszarze. Funkcja Gdańska - to funkcja pośrednika; zadaniem jego jest propagowanie, nawiązywanie stosunków. Może on stać się miejscem udoskonalonej gospodarki, produkcji o charakterze specjalnym. To jednak może nastąpić tylko w atmosferze wolności i zaufania, na gruncie unormowanych stosunków prawnych, zapewniających jednostce ochronę przed jakimkolwiek aktem samowoli. Jeśli nawet takie państwo, jak Polska, obarczone, jak może żadne inne, najcięższymi problemami, uważa, że powinno się obejść bez dyktatury, starając się wypełnić swe zadania, wprawdzie pod autorytatywnym kierownictwem, ale przy zagwarantowaniu wolności twórczym jednostkom, to dla tego rodzaju organizmu państwowego, jakim jest Gdańsk, nie mający do pokonania żadnego z tych ciężkich problemów, obecny stan absolutnej dyktatury i polityki totalnej jest nie tylko zbędny, ale wręcz zabójczy (lebensvernichtend).
Gdy na terenie jakichkolwiek organizmów gospodarczych, które z natury rzeczy winny służyć gospodarczym celom, zaczynają działać wpływy, nie mające nic wspólnego z działalnością, podejmowaną przez członków na ich wspólną odpowiedzialność, będące natomiast narzędziem celów, obcych życiu gospodarczemu, to musi to ma terenie tego rodzaju, jak Gdańsk, prowadzić do poważnych komplikacyj. Nigdzie przesadne zdyscyplinowanie nie jest mniej na miejscu, niż w społeczności o międzynarodowym zakresie działania. Nigdzie polityka totalna nie iesi mniej wskazana, Jak w zakresie gospodarczym, w którym tylko nieskrępowana inicjatywa może sprostać zadaniu. Nie chodzi tutaj o kierunek wyznawanych poglądów, o stanowisko za lub przeciw w stosunku do pewnych teoryj, lecz o zupełną niecelowośč politycznego systemu, który może być stosowany gdzieindziej, w Gdańsku jednakże dławi wolność gospodarczą i zwęża życiowe możliwości, przez doczepianie obcych dążzności do praktycznej polityki gospodarczej.
Gdyby jednakże zagadnienia gospodarcze wysunęły się jna czoło przed dążeniami politycznymi, czy wystarczyłoby to już do stworzenia warunków właściwej koordynacji w stosunkach między Gdańskiem a Polską?
Powyższe, postawione mi przez Pana, pytanie zajmowało już wielu poważnych polityków obu państw. Na pytanie to jednak nie można dać odpowiedzi, póki się nie wyświetli kryjącego się za nim głębszego zagadnienia, co należy uważać za najżywotniejszy interes obu stron w ich wzajemnym stosunku? Czyż narody, państwa, społeczeństwa nie są przede wszystkim dobrowolnymi związkami, które chcą żyć swoim własnym życiem? Czyż nie są ustrojami o swych własnych pragnieniach, nadziejach, wspomnieniach i historycznych impulsach, które daleko odbiegają od ekonomiczno-racjonalistycznych zagadnień, a które w ich przekonaniu w wyższym stopniu reprezentują ich najżywotniejsze interesy, niżeli nawet zakres oderwanych gospodarczych tendencyj. Może to uchodzić za komunał, a jednak jest najrealniejszą rzeczywistością, przeciwstawiającą się racjonalistycznemu punktowi widzenia. W odniesieniu do Gdańska znaczy to, że zasadniczym zagadnieniem, wysuwającym się na czoło każdej praktycznej polityki, jest kontynuowanie obecnej jego samodzielnej egzystencji. Występuje to zresztą w podwójnym charakterze jako dążenie do znalezienia nowych rozwiązań oraz jako troska o utrzymanie państwowego i narodowego charakteru. Gdyby to zagadnienie przedstawiało się najzupełniej jasno, wówczas reszta spraw, uwolniona od ciężaru najrozmaitszych niechęci, mogłaby zostać łatwo uregulowana przez jasne określenie wspólnych interesów i wysunięcie ich na pierwszy plan polityki. Póki jednak istnieją wątpliwości, wszelka współpraca będzie miała charakter połowiczny i przejściowy.
Sądzę, iż zgodzi się Pan ze mną, że okres obecny nie sprzyja tego rodzaju jasnemu i jednoznacznemu postawieniu sprawy, chociażby z tego względu, że publiczna i otwarta dyskusja nad ustrojem Gdańska nie byłaby w dzisiejszych warunkach możliwa i dopuszczona.
Jednakże wskazywałem już na to, że nawet bez ostatecznego wyjaśnienia zasadniczej dla Gdańska kwestii, wspólna polityka, uwzględniająca obustronne interesy. Jest nie tylko możliwa, ale nawet konieczna jako jedyne wyjście. Wskazywałem na elementarną konieczność utrzymania Gdańska w stanie zdolnym do działania - niezależnie od wszystkich obecnych i przyszłych komplikacyj - jako ważnego czynnika gospodarczego. Zrozumienie tego faktu nie wymaga wytyczania jakichś wielkich celów, życie gospodarcze walczy dziś z takimi trudnościami, że gdyby pod wpływem jego rozstrzygających czynników i potrzeb nastąpiło pewne odpolitycznienie tej dziedziny, zostałoby to przyjęte z ogólnym uczuciem ulgi. Jednakże dotąd to odpolitycznienie nie nastąpiło i nic nie wskazuje na to, ażeby miało w przyszłości nastąpić. Szczególne zdyscyplinowanie, regulujące obecne życie Gdańska, z góry odbiera moim projektom praktyczne znaczenie. W każdym razie obecne warunki Wydają się niezbyt sprzyjające dla haseł trzeźwego poprzestania na rzeczowej pracy, tym bardziej, że ogólna sytuacja światowa ze swymi niepokojami i naprężeniem, nieustannie zmusza nas do uświadamiania sobie niepewności obecnego stanu.
Czy czas obecny jest odpowiedni dla tego rodzaju rozwiązań, które za wspólną wolą prowadzą do trwałego ładu? W chwili, gdy wiele państw wykazuje dążność do przekształcenia się w obozowiska i nadania swemu gospodarstwu zdecydowanie militarnego charakteru, jest niemal paradoksem wypowiadać sądy na temat politycznej i gospodarczej współpracy, chociażby nawet na najmniejszym odcinku. Jedni z niepokojem, inni znów z nadzieją, wyglądają chwili, w której - jak się im wydaje - poprzez zburzenie obecnego porządku można będzie wprowadzić nowy, chociaż by tylko na obszarze Europy. Nastroje społeczeństw układają się w sposób daleki od przekonania, że problem granic państw europejskich jest znacznie mniej ważny niż istotnie ważne i wysuwające się na plan pierwszy zagadnienie powszechnej współpracy, która kryje w sobie jedyną możliwość przezwyciężania materialnego i duchowego zubożenia.
Praktyczna polityka miała niemal zawsze charakter systemu doraźnego "pogotowia ratunkowego" (System von Aushilfen). Dzisiaj jednak jest ona skazana na zupełną bezowocność, jeśli nie przyjmie za podstawę paru zasadniczych norm. Jedną z tych norm widzę w nadchodzącym federaliźmie Europy. Z niego może się wyłonić, zamiast czysto negatywnych a tym samym bezowocnych myśli o zbiorowym bezpieczeństwie, pozytywny i konstruktywny czynnik nowego ładu. Wydaje mi się rzeczą oczywistą, że tego rodzaju federalizm może powstawać tylko stopniowo, w węższym zakresie, nie zaś jako jedno wielkie pociągnięcie kolektywistyczne. Co do mnie osobiście, to byłbym skłonny widzieć w federaliźmie nie tylko rozwiązanie stosunków polsko-gdańskich, ale i jedyne owocne w przyszłości rozwiązanie stosunków między Gdańskiem, Polską i Rzeszą Niemiecką. Śmiałe zrealizowanie tego, co jest konieczne, wydaje mi się jedyną drogą, mogącą wyprowadzić z obecnego kryzysu. Lecz dziś jeszcze nie wielu jest tych, którzy chcieliby uznać tę konieczność w tych nawet wypadkach, gdzie wyrzeczenie się jest jednoznaczne z zyskiem.
Dlatego też nasza obecna praca, przy całej jej zabiegliwości, jest szczególnie bezowocna. Nie weźmie mi więc Pan za złe, że zrezygnowałem ze stawiania konkretnych propozycyj, uznawszy po bliższym zbadaniu sprawy, że w danym wypadku musiałyby one pozostać bezowocne. Proszę jednak o zachowanie przekonania, że w miarę wyjaśniania się atmosfery będę uważał praktyczne rozważanie poruszonych przez Pana zagadnień nie tylko za celowe, lecz i konieczne, i że ze swej strony będę chętnie służył odpowiedzią.

Z wysokim poważaniem
Dr. HERMANN RAUSCHNING
rauschning.gif
Hermann Rauschning - prezydent Senatu Wolnego Miasta Gdańska w latach 1933-1934. Urodzony w Toruniu w rodzinie junkierskiej. Studiował historię i muzykę w Monachium i Berlinie. Wziął udział w I wojnie światowej jako ochotnik. Po wojnie działał w nacjonalistycznych ugrupowaniach w Wielkopolsce. W 1926 r. uzyskał obywatelstwo Wolnego Miasta. W 1931 r. wstąpił do NSDAP. W 1932 r. został szefem Gdańskiej Ligi Rolnej. Po wygranych przez nazistów w czerwcu 1933 r. wyborach do Volkstagu, został prezydentem Senatu, czyli głową państwa gdańskiego. Zrezygnował z tej funkcji w listopadzie 1934 r., w atmosferze konfliktu z przysłanym przez Hitlera Forsterem. Stosunki między Rauschningiem a Forsterem pogarszały się jednak nadal, skoro, obawiając się zapewne o swoje bezpieczeństwo, w 1936 r. uciekł z Gdańska przez Polskę do Szwajcarii. Po dwóch latach został oficjalnie pozbawiony gdańskiego obywatelstwa. Na emigracji rozpoczął Rauschning działalność literacką, której głównym motywem były próby zdemaskowania faktycznych mechanizmów funkcjonowania nazistowskiego reżimu, zachowującego nadal pozory demokracji. W 1938 r. wydał "Rewolucję nihilizmu" (Die Revolution des Nihilismus), a w 1939 r. "Rozmowy z Hitlerem" (Gespräche mit Hitler). W 1948 r. opuścił Szwajcarię i przeniósł się do Stanów Zjednoczonych. Tam publikował nadal książki o hitleryzmie, które jednak nie wywołały już takiego wrażenia jak te napisane tuż przed wybuchem wojny.
Transkrypcja i notka biograficzna: prof.wirt. Grün
© by Akademia Rzygaczy Members