Biblioteka

Strona główna
ZOO Akademii

Stefan Chwin, Złoty pelikan

chwinpelikan.jpg

Pętelka:

Jestem pod wrażeniem. Myślę, że długo, oj, bardzo długo pamiętać będę Auchan w pomarańczowej kurtce, koczującą na fortach czy też wędrówkę Jakuba po podziemnym Gdańsku. A dziwny jest ten Gdańsk ze "Złotego pelikana: na pewno nie dla Rzygaczy! Bo przecież na Wyspie Spichrzów nie stoi stary budynek prawa, nie odbudowano jeszcze Wielkiej Synagogi czy Teatru Elżbietańskiego, nie zburzono "Heweliusza", stawiając w tym miejscu cerkiew, na Górze Gradowej nie stoi (na szczęście!) replika nowojorskiej statuy, nie ma na wyspie Holm kościoła z wielkim, świecącym napisem "Don't worry". W swojej książce stworzył Chwin inny Gdańsk, momentami piękniejszy, momentami jeszcze bardziej jarmarczny, ale zawsze będący miastem gdzie można spotkać duchy ludzi tworzących jego tysiącletnią historię...

Grün:

Ta książka bardzo mnie poruszyła. Sięgnąłem po nią oczywiście zwabiony recenzjami, renomą autora i tym, że dzieje się w Gdańsku. I tego ostatniego aspektu początkowo w niej poszukiwałem. Już po paru stronach jednak okazało się, że gdański krajobraz nie przystaje do tego, jaki znam, że jest to "inny Gdańsk", alternatywny, pełen nie istniejących obiektów, z dziwnymi nazwami ulic i w ogóle jakiś bajkowy. Ale nie na tyle, by czytelnik nie rozpoznawał miejsc w których dzieje się akcja. Wszystkie te nieco fantastyczne realia, bardzo skądinąd miłe i dodające uroku książce w oczach czytelnika zakochanego w Mieście, są jedynie tłem dla fascynującej historii człowieka - Jakuba, którego dramat rozpoczyna się od niesprawiedliwej oceny, jaką wpisuje złotym piórem marki Pelikan pewnej studentce. To wydarzenie rozpoczyna łańcuch wydarzeń, które zmieniają życie Jakuba w sposób, którego sam by się nigdy nie spodziewał. Z wykładowcy Uniwersytetu Gdańskiego staje się kloszardem.
Książka ta to niesamowita i smutna historia o kruchości wszystkiego, co udaje nam się w życiu osiągnąć, o pozorności tytułów i statusu społecznego, o tym, jak pozornie drobna czynność, w rodzaju wpisania studentowi oceny, może zmienić wszystko. Historia Jakuba byłaby interesująca, gdyby autor umieścił ją w Paryżu, Nowym Jorku, czy gdziekolwiek indziej. Umieścił ją jednak w miejscu, które znamy, zmieniając je jednak w sposób, który nadaje całości atmosferę trudną do opisania. Pomijając niesamowity dramat głównego bohatera, walorem książki, który mnie zachwycił najbardziej jest mistrzowskie - bo dyskretne - operowanie kontekstami czytelnymi tu i teraz. Czyni to ze Złotego pelikana powieść współczesną w najbardziej chyba dokładnym znaczeniu tego terminu, bowiem nie oznacza to w jej przypadku tego, że akcja dzieje się nie w "dawnych czasach", a raczej to, że czytelnik rozpoznaje w realiach osoby, wydarzenia i aluzje do spraw, które zna ze swojego życia, telewizji i gazet, a które - obawiam się - będą zupełnie nieczytelne dla kogoś, kto sięgnie po tę książkę za 100 lat. Realia fantastycznego Gdańska są zapewne również nieczytelne dla człowieka, który nie zna Miasta. Ale to wszystko sprawiło, że czytając książkę miałem wrażenie, że została ona napisana właśnie dla mnie, że autor stosując nieco hermetyczne zabiegi "atmosferotwórcze", kieruje swoją książkę w szczególności do mnie i innych Gdańszczan, którzy znajdą w niej znacznie więcej, niż "obcy".
Po przeczytaniu Złotego pelikana inaczej patrzy się na pewne miejsca, inaczej wygląda Dworzec, forty na Gradowej Górze, inaczej patrzy się na siedzących w przejściu podziemnym bezdomnych kloszardów. Ich świat, tak inny od naszego, a istniejący równolegle, tuż obok, przestaje już być odrzuconym odpadkiem "zdrowego" społeczeństwa. Jeśli ktoś tego przedtem nie wiedział, to po lekturze powieści Chwina zrozumie być może, że owe brudne, żebrzące indywidua to ludzie tacy jak my, a może to własnie my, którym coś w życiu nie wyszło, których jakieś tajemnicze, mroczne wydarzenie pokrzyżowało życiowe plany, zniszczyło stabilizację i normalność.
Z czystym sumieniem polecam Złotego pelikana, moją ulubioną książkę Chwina.
© by Akademia Rzygaczy Members