Wydział Parahistorii


Strona główna
ZOO Akademii

Gdańska Piękna Madonna

madonna.jpg
Dawno, dawno temu, kiedy jeszcze nawet naszych pradziadów nie było na świecie, w Gdańsku oskarżono młodego chłopaka o morderstwo. Chłopak tłumaczył się, że trupa leżącego opodal murów miejskich zastał z nożem w plecach i że chciał go odciągnąć pod mur, aby nie rozjechały go wozy zmierzające na targ. Na nic zdały się jego tłumaczenia. Poza nim nikogo w pobliżu nie było, więc to on musiał być zabójcą.
Wtrącono go do Baszty Kotwiczników - co w owych czasach pełniła rolę strasznego więzienia. Żywe było jeszcze wspomnienie o jednym z braci Maternów, który wolał się tam powiesić, niż czekać na wyrok...
Chłopak jednak tak pewny był swojej niewinności, że bez oporów dał się zamknąć w grobowej celi Baszty.
Kiedy mu odczytano wyrok - "Śmierć", mimo wszystko zachował pogodną twarz i nie drgnął nawet, tylko poprosił o to, by zadość uczyniono jego ostatniemu życzeniu.
Było ono dość nietypowe - mianowicie, zażyczył sobie kamienia, dłuta i młotka a także łuczywa.
Dostał to, czego chciał. Ciężkie wierzeje z hukiem zamknęły się za strażnikami, co to dostarczyli. Chłopak został sam.
Rano, kiedy weszli sędziowie z katem, co go miał na miejsce egzekucji powieść, ujrzeli figurę kamienną przecudnej urody. Zaskoczeni podeszli do niej, a ta jakby na nich spoglądała pięknymi oczami i łagodnie się uśmiechała, uśmiechem nieuchwytnym i tajemniczym. Lewa ręka była wyciągnięta, jakby coś przedtem trzymała... Zapytali chłopaka, co to. On zaś spokojnie odparł, że to portret Najświętszej Panienki, co go w nocy nawiedziła i z pięknej ręki jabłkiem pomyślności i szczęścia uraczyła.
"Jabłkiem?" - zapytali przybyli niedowierzając.
"Ano jabłkiem" - odparł chłopak.
"A co z nim zrobiłeś?"
"A zjadłem, jak nakazała Najświętsza Panienka" - i wskazał na ogryzek leżący opodal.
Zadumali się sędziowie, niepewnie poczuł się kat. pobiegli do Ratusza, wyłuszczyli sprawę, a nagle pod oknami ratuszowymi zrobił się zgiełk niesłychany. Oto pachołkowie miejscy znaleźli mordercę - prawdziwego mordercę, który nie tylko tamtego spod murów miejskich miał na sumieniu...
Chłopaka wypuszczono, dano mu nawet jakoweś wynagrodzenie strat moralnych - jakbyśmy to dzisiaj nazwali.
Piękną figurę podarował on kościołowi farnemu. Za cudowne ocalenie.
I tutaj legenda splata się z życiem. Musiano w wieku XX zasłonić Madonnę szkłem, bowiem ludzie tak bardzo wierzyli w moc cudowną jabłka w dłoni Madonny, że co i rusz znikało...
Teraz stoi Madonna za szybą, łagodnie się uśmiechając do każdego, kto tam przyklęknie. Kto choć na chwilkę obdarzy Ją spojrzeniem. Kiedy staje się koło Niej, wena na człowieka spada nagła i dobrze jest przed jakimś ważnym wydarzeniem życiowym tam zaglądnąć, pokłonić się Madonnie i oddać się w opiekę, ufnie jak ten chłopak przed wiekami...

Zapodała: prof.wirt. Kasia
Foto: prof.wirt. Grün
© by Akademia Rzygaczy Members