Wydział Parahistorii


Strona główna
ZOO Akademii

Noc na wyspie Spichrzów

Ogarna to właściwie ulica Psia - Hundegasse. Nazwa pochodzi stąd, że co dzień, o zmroku, z miejskiej psiarni prowadzono tamtędy, i dalej przez Bramę Krowią i zwodzony most, glodną sforę na Wyspę Spichrzów. W nocy bramy zamykano, mosty podnoszono i Wyspa pozostawała pod strażą psów. Biada temu, kto się nocą tam zabląkał! Zdarzały się tragiczne wypadki, ale dopóki ich ofiarą padali pijacy, bezdomni nędzarze lub podejrzane typy, krecące się koło bogatych spichlerzy, nie przejmowano się tym zbytnio. Prawa interesu były surowe, a psy dobrze ich strzegly.
Dopiero przygoda ogólnie znanego i lubianego wiolonczelisty, niejakiego pana Umbacha, wstrząsneła miastem.
Muzyk wracal z zabawy, gdzie przygrywał do tańca i popijał wino. Gdy znalazł się na Wyspie Spichrzów, zapadał zmierzch. Czy nie usłyszał sygnału zamykania bram? Czy nie zauważyli go dozorcy? Czy sen zmorzył go w jakimś zaułku? Każdy mówił potem co innego. Dość, że psy go zwietrzyły i, szczerząc kły, otoczyły czeredą. Chciał uciekać, lecz potknął się, upadł, a wiolonczela... brzękneła. Psy przestały ujadać i nadstawiły uszu. Śmiertelnie przerażony grajek w lot pojął swoją szansę. Zaslonił się pudłem, targając za struny wydobył smyczek i zagrał menueta... potem poloneza, i jeszcze jednego menueta... Psy siadły i słuchały, ale gdy zemdlona graniem ręka muzyka opadła, zawyły tak przeraźliwie, że musiał grać dalej...
Grał do białego rana, bo to był najważniejszy koncert w jego zyciu.
W końcu zbudził muzyką dozorców, którzy go, pół-żywego, wydobyli z udręki. Przygoda Umbacha stała się głośnym argumentem w sprawie poniechania ponurego zwyczaju. Ostatecznie zlikwidowano psie etaty, umacniając bramy.
Zapodał: prof.wirt.Pumeks
© by Akademia Rzygaczy Members