M U Z E U M
Akademii Rzygaczy


Strona główna
ZOO Akademii

Drzwi z kamienicy "Adam i Ewa"

Rodowa kamienica Ferberów przy ulicy Długiej 28 należała do najpiękniejszych w Gdańsku. Mimo to jej właściciele wcale nie kwapili się, by w tym domu mieszkać. Ponura legenda głosiła bowiem, że dom ten jest we władaniu złych mocy. Tkwiły one podobno w pięknych drzwiach wejściowych, na których artysta wyrzeźbił wygnanie pierwszych ludzi z raju. Od tych drzwi do kamienicy przylgnęła nazwa "Adam i Ewa". Zwłaszcza od czasu, gdy w 1786 r. umarł ostatni potomek Ferberów w linii męskiej, dom przy ulicy Długiej stał pusty i otoczony złą sławą. Okna zasnute były pajęczynami, a w pokojach zamieszkiwały nietoperze i sowy. Podobno był w Gdańsku zwyczaj, że gdy prowadzono jakiegoś skazańca na szubienicę, kondukt zatrzymywał się przed "Adamem i Ewą" i tu nad głową przestępcy, na znak jego winy, łamano drewniany pręt.
drzwi.jpg
Rzeźbione drzwi, niegdyś w kamienicy Ferberów przy ul. Długiej 28, w połowie XIX wieku przeniesione do Ratusza Prawego Miasta, obecnie zaginione. Strona zewnętrzna i wewnętrzna. Zdjęcie sprzed 1945 r.

W końcu, około połowy XIX wieku, kolejni właściciele postanowili zmienić ten stan rzeczy. Pod pretekstem przebudowy parteru domu (w dawnej sieni postanowiono bowiem umieścić cukiernię) usunięto wspaniale rzeźbione drzwi. I rzeczywiście, jakby od razu zniknęła ciążąca nad kamienicą klątwa: na wyższych piętrach domu urządzono wygodne mieszkania, i nikt już nie uskarżał się na działalność złych duchów.
A co z feralnymi drzwiami? były na tyle piękne, że przeniesiono je do Ratusza Prawomiejskiego i tam umieszczono w Kamlarii - dawnej sali Kasy Miejskiej, w tym czasie przekształconej w salę audiencyjną burmistrza. Zdaje się jednak, że nie straciły swej złowrogiej mocy. Oto bowiem 28 sierpnia 1879 r. przebywający w Gdańsku wybitny krakowski malarz, Aleksander Gryglewski (1833-1879), autor m. in. znakomitych widoków zabytków Krakowa, Torunia i Gdańska, wypadł z okna Kamlarii i poniósł śmierć na brukowanym ratuszowym dziedzińcu. Różnie o tym mówiono: jedni słyszeli, że Gryglewski był w depresji z powodu tarapatów finansowych, na jakie naraził go ponoć sam mistrz Matejko; inni mówili o nieszczęśliwym wypadku. Lecz byli i tacy, co strwożonym szeptem łączyli tę śmierć z diabelskimi mocami znajdującymi się w dębowych drzwiach.
Nie zdołałem ustalić, co się działo z drzwiami w następnych latach, i czy wiązały się z nimi jakieś dalsze tragiczne wydarzenia. Na pewno znajdowały się one jeszcze w Kamlarii w latach trzydziestych XX wieku. Prawdopodobnie ich los dopełnił się w marcu 1945 r., gdy zbombardowany Ratusz spłonął wraz z większością wyposażenia. Może jednak niemieccy konserwatorzy zdążyli wywieźć je gdzieś w ramach ewakuacji zbiorów, i istnieją one nadal, w jakimś odległym od Gdańska miejscu?
Opracował: prof. wirt. Pumeks

Ilustracja ze strony www.bildindex.de.

© Marcin Stąporek 2003

© by Akademia Rzygaczy Members